Ile to jest 4,5 biliona dolarów? Dużo i Fed chce coś z tym zrobić
09.08.2017 | Wojciech Kiermacz
Gdyby z 4,5 biliona monet o nominale jednego dolara zrobić wieżę, jej wysokość byłaby 23 razy większa niż odległość między Ziemią a Księżycem. Fed zamierza zmniejszyć rozmiary chwiejnej konstrukcji 

O planach redukcji bilansu Rezerwy Federalnej FOMC (amerykański odpowiednik Rady Polityki Pieniężnej) poinformował po posiedzeniu w marcu. W następnych komunikatach podtrzymywał swoje stanowisko, podając, że operacja może się rozpocząć jeszcze w tym roku. Po lipcowych, solidnych danych z amerykańskiego rynku pracy, rynki spekulują, że może chodzić o wrzesień.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 14 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Ale dlaczego jest to takie istotne? Zacznijmy od początku. Suma bilansowa Fed (tak jak i innych banków centralnych) to pojęcie nieco abstrakcyjne. W przeciwieństwie do każdego innego przedsiębiorstwa, instytucja ta może tworzyć pieniądz i kupować za niego aktywa, które powiększają jej sumę bilansową. Teoretycznie nie ma górnej granicy, do której bilans może napuchnąć. I faktycznie, Rezerwa Federalna pomiędzy wrześniem 2008 roku a grudniem 2014 napompowała go na niespotykaną dotąd skalę. Z 0,9 wartość aktywów wzrosła do ok. 4,5 biliona dol.


Jakie pozycje stanowią największą część bilansu? Głównie obligacje skarbowe i tzw. MBS-y (mortage backed securities, czyli papiery wartościowe zabezpieczone wierzytelnościami hipotecznymi) poświadczone przez rząd Stanów Zjednoczonych (w tym miejscu warto dodać, że to między innymi masowy handel MBS-ami doprowadził do kryzysu finansowego w 2008 roku). Według danych z sierpnia tego roku, wartość obligacji skarbowych w sumie bilansowej Fed to prawie 2,5 bln, a MBS-ów prawie 1,8 bln dolarów.

Nie wdając się w ocenę skutków wieloletniej polityki skupowania aktywów (czy też luzowania ilościowego, bo tak nazywał się program) intencja Fed była jasna – zapobiec całkowitej zapaści rynku finansowego. Skupując aktywa, bank pompował olbrzymie ilości pieniądza do gospodarczego krwioobiegu, chcąc pobudzić akcję kredytową. Sami bankierzy przyznają, że to rozwiązanie tylko doraźne, bo druk tak ogromnej ilości pustego pieniądza nie wróży na dłuższą metę niczego dobrego. Historia hiperinflacji w Niemczech w latach 20. czy obecnie w Zimbabwe pokazuje to wyraźnie. Gwałtowny wzrost cen w USA jednak nie nastąpił, pomimo prowadzenia ultraluźnej polityki monetarnej przez w sumie 6 lat. Stało się tak między innymi dlatego, że banki komercyjne nie były tak skore to przeznaczania otrzymanej gotówki na akcję kredytową. Część środków zachowała w swoich skarbcach i kontach w Fed, a część przeznaczyła np. na inwestycję na rynkach kapitałowych czy zakup obligacji skarbowych. Dlatego też próba oceny skutków polityki banku centralnego Stanów Zjednoczonych jest niezwykle trudna. Na pewno nie przyniosła aż tak dobrych krótkoterminowych rezultatów, jakich się spodziewano, ale z drugiej strony pozwoliła wyjść z kryzysu w nieco lepszym stanie niż w przypadku innych krajów np. w Europie Zachodniej.

To tyle jeśli chodzi o historię. Co nas czeka w najbliższej przyszłości? Wiemy, że Fed został z 4,5 bilionami dol. aktywów w swoim bilansie. To tykająca bomba dla rynku długu, która może doprowadzić do jego załamania poprzez gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Szykowana jest więc polityka odwrotna do luzowania, a więc zacieśnianie ilościowe (ang. quantitative tightening). Zmniejszenie sumy bilansowej może odbyć się na dwa sposoby. Pierwszy to sprzedaż posiadanych instrumentów. Drugi polega na zaprzestaniu reinwestowania środków z zapadających obligacji skarbowych i MBS-ów.

Sprzedaż aktywów to sposób szybszy i bardziej ryzykowny. Może wywrzeć silną presję na rynek długu i spowodować gwałtowny wzrost stóp procentowych, a to doprowadziłaby do turbulencji na rynkach. Drugi sposób jest znacznie bardziej łagodny, a przez to dłuższy. Suma bilansowa powoli zacznie zmniejszać się sama, gdy zaprzestanie się reinwestowania środków z zapadających obligacji i MBS-ów.

Po czerwcowym posiedzeniu FOMC wiemy już, że bank centralny wybrał drugą opcję. Ustawił miesięczny limit niereinwestowania zapadających obligacji skarbowych na poziomie 6 mld dol. Limit ten ma być zwiększany co trzy miesiące o kolejne 6 mld dol. aż do poziomu 30 mld dol. W przypadku MBS-ów analogicznie będzie to najpierw 4 mld dol. miesięcznie, zwiększane co kwartał o 4 mld dol. aż do 20 mld dol. Nie sprecyzowano do jakiego dokładnie poziomu ma być uszczuplony bilans, ale wiemy, że Fed chce utrzymać go znacznie wyżej niż przed kryzysem po to, aby w razie nagłej potrzeby szybko dostarczyć dużą ilość aktywów na rynek.

Jakie będą skutki zacieśniania ilościowego? Podobnie jak w przypadku QE, trudno ocenić. Szymon Juszczyk, zarządzający portfelami w RDM Wealth Asset Management, uważa, że w krótkim terminie rozpoczęcie uszczuplania sumy bilansowej może okazać się dalszym paliwem do osłabienia dolara. Skutki długoterminowe są znacznie trudniejsze do przewidzenia. - Soma, czyli po łacinie ciało, zostanie poddane kuracji odchudzającej, trudno jednak stwierdzić, jak to wpłynie na psyche rynków finansowych. Doświadczenie podpowiada, że raczej mało pozytywnie – uważa Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


TAGI:

FEDluzowanie ilościowe

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę