A.Zangana o brexicie: nie ma już dobrej alternatywy

27.11.2018 | Zespół Analiz Online

O brexicie, nastrojach społeczeństwa i rosnących kosztach życia w Wielkiej Brytanii opowiadał Azad Zangana z Schroders

Wojciech Kiermacz, Analizy.player. Jestem podekscytowany, ponieważ jest ze mną szczególny gość. Prosto z Londynu – Azad Zangana, starszy ekonomista i strateg na Europę w Schroders.
 
Dzień dobry.
 
Dzień dobry.
 
Chciałbym zacząć od zagadki, jeśli nie ma Pan nic przeciwko.
 
Oczywiście.
 
Ile kartek papieru może być w tym stosie?
 
Strzelam … 585?
 
Punkt dla Pana! Wyjaśnijmy tylko, że dokładnie tyle zajęło Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej spisanie założeń umowy w sprawie brexitu. Ale zanim porozmawiamy o tym, co jest w środku, zróbmy krok wstecz. To już ponad dwa lata od referendum w sprawie brexitu. Czy mógłby Pan krótko podsumować, gdzie jesteście w całym procesie?
 
Proszę wierzyć lub nie, ale prawdopodobnie jest to dopiero koniec początku. Wydawać by się mogło, że minęło tak dużo czasu od referendum, ale jego większość upłynęła Wielkiej Brytanii na ustaleniu, co tak naprawdę chce uzyskać podczas negocjacji w sprawie brexitu. To był bardzo ciężki czas, zarówno dla rządu, jak i całego kraju. Teraz jesteśmy na etapie, w którym mamy już wzór umowy w sprawie wyjścia z UE. Mamy również szczegóły dotyczące tego, jak będzie wyglądać dalsza przyszłość, ale oczywiście decyzja w wielu innych sprawach zapadnie dopiero po tym, gdy faktycznie dojdzie do brexitu.
  
Co zatem jest w środku?
 
Umowa pokrywa trzy kluczowe dla wyjścia z Unii obszary. Pierwszy to prawa mieszkańców Wielkiej Brytanii. Czy mogą żyć i pracować w kraju pobytu. Chodzi zarówno o cudzoziemców w Wielkiej Brytanii, jak i Brytyjczyków żyjących na kontynencie. Kwestie dotyczące uprawnień zawodowych – czy one również będą uwzględniane po brexicie. Ponadto, czy członkowie rodziny będą mogli swobodnie odwiedzać krewnych. Prawa mieszkańców to pierwszy i najważniejszych rozdział umowy.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Drugi rozdział to koszty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, co nazywamy „exit bill”. Tu opisane są kwestie pokrycia przyszłych zobowiązań emerytalnych czy istniejących projektów inwestycyjnych. Wszystko to zapakowane zostało w tej części dokumentu.
 
W końcu, co zrobić z Irlandią Północną. To jest część, na której Wielka Brytania nieco utknęła.
 
Dlaczego to takie ważne?
 
To wynika z historii tego regionu. Mieliśmy konflikt zbrojny i rozłam pomiędzy Republiką Irlandii a Irlandią Północną, do którego doszło wiele lat temu. W rzeczywistości była to wojna partyzancka pomiędzy separatystami z Irlandii Północnej, którzy chcieli ponownego połączenia z Republiką Irlandii, i nacjonalistami, a raczej unionistami, którzy chcieli pozostać w Wielkiej Brytanii. Podczas ery Tony’ego Blaira, doszliśmy do tzw. porozumienia „Good Friday”, które opisywało warunki pokoju w Irlandii Północnej. Ale żeby on w ogóle był, uzgodniono również otwarcie granic i dostęp do rynku. To oczywiście jest teraz zagrożone. Brexit oznacza, że znów będą granice, a to z kolei oznacza pewne restrykcje. Więc, żeby temu zapobiec, wiele czasu i wysiłku poświęcono próbom doprecyzowania sytuacji na granicy pomiędzy Irlandią Północną i Republiką Irlandii.
 
Jakie są nastroje w brytyjskim społeczeństwie? Czy wciąż jest tak podzielone jak w czerwcu 2016 roku?
 
Zdecydowanie tak. Dziś na stole mamy 585 stron szkicu umowy w sprawie wyjścia z UE. Po raz pierwszy mamy wizję tego, jak brexit może wyglądać. Ale wielu jego zwolenników jest zdania, że ten dokument to „brexit tylko z nazwy”. Nie uważają, żeby oznaczał całkowity rozwód z Unią Europejską. Dlatego chcieliby odejść od tej propozycji. Sądzą, że nie warto płacić 39 mld funtów za takie rozwiązanie.
 
Ale czy jest jakaś alternatywa?
 
Tak naprawdę już nie. Skończył nam się czas. W praktyce ta propozycja musi zostać zaakceptowana przed końcem tego roku. To by dało wystarczająco dużo czasu do ratyfikowania umowy do końca marca 2019 roku. Dlatego nie ma alternatywy. Jedyną alternatywą byłaby zmiana w brytyjskim rządzie, ale to bardzo mało

A drugie referendum?
 
Również mało prawdopodobne, ponieważ rząd tego nie chce. W zasadzie, nie chce tego również opozycja. Jest grupa ludzi, którzy wzywają do rozpisania referendum. Mieliśmy duże demonstracje, na których uczestnicy domagali się tego. W rzeczywistości teraz to jednak nierealny scenariusz.
 
Jak zmienność związana z brexitem wpływa na całą brytyjską gospodarkę? 
 
Główny wpływ widoczny jest w notowaniach waluty. Funt brytyjski mocno spadł od czasu wyników referendum. Jest jasne, że za każdym razem, gdy dużo mówi się o tzw. twardym brexicie, czy po prostu braku umowy, funt słabnie. Jednak, gdy tylko rozmowy w sprawie stosunków handlowych stają się bardziej łagodne, funt umacnia się. Obecnie funt jest bardzo słaby i oczywiście powoduje to wyższe koszty życia. Wzrosły koszty importu, koszty paliwa czy koszty jedzenia. W tym samym czasie dynamika wynagrodzeń była bardzo średnia, żeby nie powiedzieć słaba. Więc gdy się porówna to do wzrostu kosztów życia, gospodarstwa domowe musiały obciąć wydatki. Nie mogły sobie pozwolić na utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie, co doprowadziło do spadku konsumpcji i ogólnie wzrostu gospodarczego. Żeby nie być gołosłownym, przed referendum w sprawie brexitu brytyjska gospodarka była najdynamiczniej rozwijającą się wśród krajów G7. Teraz jest jedną z najsłabszych. Z drugiej strony nie dotknęła jej recesja, choć wielu wieszczyło taki scenariusz. Stało się tak głównie z tego powodu, że Europa i Stany Zjednoczony miały się świetnie w ostatniej dekadzie. Nie zmienia to faktu, że brytyjska gospodarka z jednej z najlepszych stała się jedną z najsłabszych.
 
Dużo się również mówiło o tym, gdzie przeniesie się londyńskie City po referendum. Czy faktycznie widzi Pan ucieczkę instytucji finansowych na kontynent?
 
Dostrzegam, ale nie nazwałbym tego ucieczką. To za duże słowo. To zależy od rodzaju instytucji. Na przykład izby rozrachunkowe czy traderzy przenieśli część swojej aktywności do strefy euro. Banki inwestycyjne nie mogą przeprowadzać wielu przejęć czy pierwotnych ofert publicznych, będąc poza granicami Unii Europejskiej, więc one również muszą przenieść część biznesu. Dobra wiadomość jest taka, że firmy zarządzające aktywami nie muszą tego robić, jeśli tylko są obecne w jakiś sposób na kontynencie. Ta część branży finansowej prawdopodobnie zostanie w City, a ponieważ ona zostanie, również banki inwestycyjne będą mogły pozostawić sporą część biznesu w kraju. Tak więc Londyn się nie „skończył”, ale oczywiście ucierpiał i ucierpi na brexicie.
 
Podsumujmy więc – jaki jest teraz najbardziej prawdopodobny, a jaki najgorszy scenariusz w sprawie brexitu?
 
Zacznę od najgorszego scenariusza, ponieważ to najłatwiejsze do przewidzenia. Jeśli umowa w sprawie brexitu pomiędzy Londynem a Brukselą lub w brytyjskim parlamencie nie przejdzie, wtedy 29 marca 2019 roku wyjdziemy bez żadnej umowy.
 
 Czy to by była katastrofa?
 
To by była najgorsza z możliwych sytuacji. Oczywiście, nie byłby to koniec świata, ale wciąż bardzo negatywny scenariusz. Wielka Brytania stała by się równoważna Australii. Żadnych umów handlowych, wysokie cła, zwłaszcza w rolnictwie, dobrach i żywności. Wolny przepływ siły roboczej skończyłby się całkowicie, a do tego doszłyby inne restrykcje. Realnym jest zagrożenie, że brytyjskie samoloty nie mogłyby latać nad Europą. To byłby olbrzymi problem dla wielu ludzi.
 
A najbardziej prawdopodobny scenariusz?
 
Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że umowa przejdzie, ale to nie będzie łatwe. Już widzimy, że hiszpański rząd skarży się na kwestie związane z Gibraltarem. Francuski narzeka na te dotyczące rybołówstwa i tak dalej. Uważam jednak, że umowa przejdzie na szczeblu europejskim. Następnym etapem będzie jednak brytyjski parlament. Będzie ciężko, ponieważ nawet w rządzie premier Teresy May występuje silna opozycja do umowy w sprawie brexit. Będzie musiała przekonać członków z innych partii, żeby poparli ją i umowę w Izbie Gmin.
 
A czas ucieka.
 
Dokładnie.
 
Bardzo dziękuję, Azad Zangana, starszy ekonomista i strateg w Schroders.
 
Dziękuję.

Wywiad przeprowadzony we wnętrzu myhive Crown Point dzięki uprzejmości IMMOFINANZ, właściciela marki myhive (www.myhive-offices.com).

TAGI:

Azad ZanganaBrexitSchroders

zobacz także

↑ na górę