Jak rozsądnie zdywersyfikować portfel? Oto garść porad
Portfel inwestycyjny nie powinien być ani nadmiernie, ani też pozornie zdywersyfikowany. Jak zatem rozsądnie podzielić środki między fundusze?
Warren Buffet mawiał, że na rynkowe zmiany trzeba spoglądać raczej jak na przyjaciela, a nie wroga - korzystać z szaleństwa, ale nie brać w nim udziału. Ta maksyma skutecznie opisuje dzisiejsze otoczenie. Rekordowo niskie stopy procentowe i wysoka inflacja sprawiają, że trzymanie pieniędzy na lokatach i depozytach nie tylko nie daje zysków, co wręcz realnie przynosi straty. A to oznacza jedno: żeby zachować siłę nabywczą pieniędzy, Polacy muszą sięgnąć po nieco wyższe ryzyko. Rozsądnie zdywersyfikowany portfel powinien jednak znacząco je ograniczyć. Jak się zatem do tego zabrać?
Nie ryzykuj, dywersyfikuj
Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka – brzmi brytyjskie przysłowie. Doskonale ono obrazuje potrzebę dywersyfikacji portfela. Gdy postawimy wszystkie pieniądze na jedną inwestycję i okaże się ona chybiona, wówczas stracimy cały kapitał. Ale jeśli podzielimy nasze oszczędności na kilka części i każdą zainwestujemy w co innego, wówczas straty z jednej inwestycji będą rekompensowane zyskami z innych. Innymi słowy: dywersyfikacja to nic innego, jak różnicowanie inwestycji w celu ograniczenia ryzyka całego portfela.
Dywersyfikacja powinna objąć wiele klas aktywów bądź strategii inwestycyjnych: akcje z różnych branż, krajów i segmentów rynku, a także obligacje czy mniej konwencjonalne strategie typu absolute return. Aktywa te będą ze sobą współpracowały w celu zmniejszenia ryzyka trwałej utraty kapitału i ogólnej zmienności całego portfela. Lepszy sen ma jednak swoją cenę. Solidnie zdywersyfikowany portfel może bowiem przynosić niższe profity, od tych, jakie moglibyśmy otrzymać w przypadku wytypowania jednej zwycięskiej inwestycji.
To, po jakie aktywa i w jakich proporcjach powinniśmy sięgnąć, zależy od naszego celu inwestycji oraz apetytu na ryzyko. Im większe ryzyko akceptujemy, tym większą część budowanego portfela stanowić mogą akcje. Z kolei przy mniejszej tolerancji ryzyka postawimy na bezpieczniejsze obligacje. Więcej na ten temat można przeczytać w tym artykule.
Portfel inwestycyjny nie powinien być ani nadmiernie, ani też pozornie zdywersyfikowany. Jeśli zbyt gorliwe podejdziemy do tego zadania i zainwestujemy w zbyt wiele różnych, czasami też przypadkowych inwestycji, to możemy mieć problem z ich monitorowaniem, a w efekcie utracić nad nimi faktyczną kontrolę. Krajowi inwestorzy zwykle popadają jednak w tę drugą skrajność. Tymczasem, z dwojga złego lepiej przesadzić z dywersyfikacją niż nie robić jej wcale.
Budując portfel należy też unikać tzw. pozornej dywersyfikacji. Na czym ona polega? Jeśli kupimy kilka różnych funduszy akcji, ale inwestujących wyłącznie na polskim rynku, to ryzyko nadal pozostanie wysokie. Dlaczego? Bo nasze finanse zdane będą wyłącznie na łaskę i niełaskę krajowej koniunktury. Jeśli ta dopisze – będziemy zarabiać, a jeśli przestanie sprzyjać – portfel mocno straci na wartości. Tymczasem istotą dywersyfikacji jest maksymalne ograniczanie tego ryzyka. To można osiągnąć poprzez właściwe zróżnicowanie portfela nie tylko pod względem klas aktywów (akcje, obligacje), ale również geograficznym.
- Celem dywersyfikacji portfela jest ograniczanie ryzyka przy założonej stopie zwrotu lub maksymalizacja zysku przy określonym poziomie ryzyka. A to oznacza, że do portfela warto dobierać aktywa odpowiednio zyskowne, ale równocześnie takie, których notowania nie są ze sobą ściśle powiązane - podpowiada Paweł Mizerski, wiceprezes Uniqa TFI.
Fundusze do dywersyfikacji
Można przyjąć, że średnio 8-10 funduszy w portfelu wystarczająco zdywersyfikuje ryzyko, a równocześnie pozwoli bez problemu monitorować każdy z osobna. Dla początkujących inwestorów jeszcze lepszym pomysłem może być zakup kilku funduszy, które już są solidnie zdywersyfikowane.
- Dobrze w tej roli sprawdzą się strategie mieszane, czyli takie, które inwestują zarówno w akcje, jak i w obligacje. W naszej ofercie mamy trzy tego rodzaju fundusze – wskazuje Paweł Mizerski.
Jednym z nich jest UNIQA Makroalokacji, którego część akcyjna oparta jest aż o trzy różne strategie. Pierwsza polega na doborze akcji firm nastawionych na dynamiczny wzrost z Europy Zachodniej (spółki typu growth). Druga wiąże się z selekcją najbardziej interesujących spółek z rynku polskiego, zarówno tych dużych, ale także mniejszych. Trzecia strategia oparta jest o model ilościowy, który steruje aktywnym zarządzaniem alokacją w akcje. Ta może się zmieniać od 40 do 70 proc. aktywów funduszu. Stosowanie aż trzech strategii jednocześnie zapewnia bufor bezpieczeństwa w postaci zwiększonej dywersyfikacji w jednym funduszu, którego wyniki nie będą istotnie zależały od zachowania polskich indeksów giełdowych.
Z kolei UNIQA Stabilnego Wzrostu, w swojej części akcyjnej inwestuje głównie w europejskie akcje typu value, czyli o niskiej wycenie. W części dłużnej natomiast znajdują się polskie obligacje skarbowe i korporacyjne największych krajowych spółek o stabilnej sytuacji finansowej. Fundusz cechuje się wysoką zmiennością części akcyjnej, ale także niską korelacją z polskim rynkiem akcji.
- Te dwa fundusze mogą dobrze ze sobą współgrać i jednocześnie wypracowywać dla inwestorów satysfakcjonujące stopy zwrotu. Bardzo słabe zachowanie segmentu value mniej więcej do trzeciego kwartału ubiegłego roku i jednocześnie rewelacyjne wyniki spółek growth nie było do utrzymania w dłuższym terminie. Tym samym ciekawym rozwiązaniem jest złożenie tych dwóch strategii w jednym portfelu – uważa Paweł Mizerski.
Jeśli budujemy długoterminowy portfel emerytalny możemy pozwolić sobie na większy udział strategii akcyjnych. Warto wówczas zróżnicować portfel o różne akcje: np. dużych i małych spółek, polskich i zagranicznych, notowanych na rynkach rozwiniętych i wschodzących.
- Budując portfel w oparciu o fundusze akcyjne, warto pamiętać, aby były one ze sobą nisko skorelowane, a to najlepiej osiągnąć poprzez dywersyfikację geograficzną i sektorową. Odpowiednio szeroką dywersyfikację ma np. UNIQA Globalny Akcji, który koncentruje się na obszarze globalnych rynków rozwiniętych, gdzie dobierane są sektorowe fundusze typu ETF. Zarządzający selekcjonuje sektory o najwyższym potencjale wzrostu, a unika inwestycji w branże, które nie mają przed sobą perspektyw – wyjaśnia Paweł Mizerski.
W ramach danej klasy aktywów (np. akcji) nie musimy, a nawet nie powinniśmy się jednak ograniczyć do jednego funduszu. Warto dobrać dwa bądź nawet trzy, co dodatkowo zwiększy dywersyfikację. Przykładowo: UNIQA Selektywny Akcji Polskich pozwoli czerpać zyski z dobrej koniunktury wyłącznie w Polsce - w zależności od sytuacji rynkowej zarządzający poszukuje okazji zarówno w segmencie mniejszych, jak i największych spółek z GPW. Ale jeśli inwestor dorzuci do portfela jeszcze UNIQA Akcji Rynków Wschodzących, osiągnie ekspozycję również na inne giełdy krajów rozwijających się.
W opozycji do rynków wschodzących stoi natomiast amerykańska giełda, na której inwestuje z kolei UNIQA Akcji Amerykańskich, szukający okazji m.in. wśród spółek z sektora nowych technologii, sektora zdrowia czy też producentów i dystrybutorów towarów konsumpcyjnych. Na rynkach rozwiniętych Europy Zachodniej kapitał lokuje z kolei UNIQA Selective Equity, który - dzięki odpowiedniej selekcji akcji przez zarządzającego - w dłuższym okresie powinien wypracowywać stopę zwrotu istotnie przewyższającą indeks STOXX Europe 600.
Jeśli mamy ograniczony apetyt na ryzyko i wolelibyśmy jednak, aby w naszym portfelu dominowały instrumenty dłużne, wówczas do funduszy polskich obligacji skarbowych (np. UNIQA Obligacji czy UNIQA Ostrożnego Inwestowania) można dołożyć fundusze obligacji firm oraz papierów skarbowych zagranicznych.
- Ciekawym rozwiązaniem tutaj mógłby być fundusz UNIQA Globalnych Strategii Dłużnych, który posiada ekspozycję na globalny rynek długu, zarówno rządowego jak i korporacyjnego. Portfel jest solidnie zdywersyfikowany. Zarządzający aktywnie dobiera alokację funduszy inwestujących w europejskie i amerykańskie obligacje rządowe, obligacje korporacyjne z ratingiem inwestycyjnym, obligacje typu high yield, obligacje krajów rozwijających się oraz obligacje indeksowane inflacją – wskazuje Paweł Mizerski.
04.10.2021
Źródło: William Potter / Shuterstock.com
Artykuł sponsorowany
