Ropa drożeje po ataku w cieśninie Ormuz. USA mają coraz mniej środków do gaszenia kryzysu
Kontrakty na ropę Brent ponownie przebiły 91 dolarów za baryłkę po kolejnym ataku na statek w cieśninie Ormuz. Perspektywa szybkiego zakończenia wojny USA z Iranem oddala się, ruch tankowców pozostaje ograniczony, a producenci z Zatoki szukają alternatywnych sposobów dostarczania ropy na światowy rynek.
Rynek ropy ponownie wycenia większe ryzyko eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
We wtorek rano Brent wzrósł powyżej 91 dolarów za baryłkę, a WTI znalazła się w pobliżu 85 dolarów. Bezpośrednim impulsem był nowy incydent w cieśninie Ormuz. Według UK Maritime Trade Operations statek wychodzący z cieśniny został trafiony niezidentyfikowanym pociskiem. Uszkodzona została maszynownia, a skutkiem ataku była śmiertelna ofiara wśród załogi.
To kolejny sygnał, że jeden z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych świata pozostaje strefą wysokiego ryzyka.
Sytuacja w cieśninie Ormuz wciąż daleka od normalności
Dużym problemem dla rynku jest rozdźwięk między politycznymi deklaracjami a sytuacją w cieśninie. Donald Trump przekonuje, że Stany Zjednoczone kontrolują cieśninę Ormuz. Jednocześnie 60-dniowy okres na negocjacje z Iranem wygasł 17 sierpnia bez przełomu, a prezydent USA sygnalizował, że nie zależy mu na szybkim podjęciu rozmów. Równocześnie Trump deklaruje, że konflikt z Iranem jest pod kontrolą. Na to niestety nie wskazują pojawiające się informacje.
Reklama
W praktyce ruch przez cieśninę pozostaje mocno ograniczony. Przed wojną przez cieśninę Ormuz przechodziła mniej więcej jedna piąta światowych dostaw ropy i LNG. Dlatego nawet częściowe zakłócenia wystarczają, aby utrzymywać wysoką premię geopolityczną w cenach surowca.
Wojna trwa, ale producenci dostosowują logistykę
Konflikt USA z Iranem trwa szósty miesiąc, a ostatnie sygnały polityczne nie wskazują na szybkie pokojowe rozwiązanie. Iran prowadzi rozmowy z Omanem dotyczące sposobu zarządzania ruchem przez Ormuz, ale Waszyngton nie uczestniczy bezpośrednio w tych negocjacjach. Administracja USA sygnalizuje jednocześnie większe wykorzystanie presji gospodarczej wobec Teheranu.
Dla rynku oznacza to, że szybki powrót do przedwojennego przepływu surowca przez Zatokę Perską staje się coraz mniej oczywisty. Jest jednak czynnik ograniczający wzrost cen. Producenci z Zatoki coraz skuteczniej dostosowują logistykę do rosnących zakłóceń.
Saudi Aramco zaczęło oferować części azjatyckich odbiorców ropę z lokalizacji znajdujących się poza cieśniną, a podobne rozwiązania stosują Zjednoczone Emiraty Arabskie. Arabia Saudyjska korzysta też z alternatywnych tras transportu ropy.
Geopolityka podbija więc ceny, ale adaptacja logistyki na razie zmniejsza ryzyko niekontrolowanego kryzysu.
SPR spadła już do około 293 mln baryłek
W tym samym czasie USA wykorzystują Strategic Petroleum Reserve, czyli rządowe rezerwy strategiczne ropy, aby uzupełniać brakującą podaż i łagodzić wpływ kryzysu na ceny.
Według danych Departamentu Energii rezerwa ta spadła do około 293,4 mln baryłek, najniższego poziomu od końca 1982 r.
Dla porównania, przed obecnym kryzysem SPR została odbudowana do około 415 mln baryłek. Planowane uwolnienia związane z wojną z Iranem sięgają już około 172 mln baryłek, a po ich zakończeniu SPR może zejść w okolice 243 mln baryłek.
Wtedy pytanie brzmi już nie tylko: „ile ropy zostało?”, ale również: jak szybko USA będą mogły ją wypompować podczas następnego kryzysu? Jeszcze ważniejsze pytanie: czy faktycznie poziom rezerw może spaść tak nisko?
300 mln baryłek może być ważną granicą
SPR nie jest przechowywana w tradycyjnych zbiornikach. Ropa znajduje się w podziemnych kawernach solnych w Luizjanie i Teksasie. Podczas wydobycia do wnętrza kawern wtłaczana jest woda, która wypiera ropę na powierzchnię. Według części ekspertów praktyczne minimum dla sprawnego funkcjonowania systemu może znajdować się w przedziale 250–300 mln baryłek.
Profesor Siddharth Misra z Texas A&M University wskazuje, że poniżej 300 mln baryłek może spadać zdolność do szybkiego wypompowywania ropy, a rosnąć ryzyko problemów z pompami, rurami i osadami.
To ważne, ponieważ podstawową funkcją SPR nie jest samo magazynowanie surowca, ale możliwość szybkiego zwiększenia podaży podczas kryzysu.
Starzejąca się infrastruktura też ma znaczenie
Government Accountability Office zwracało uwagę, że kolejne cykle opróżniania i ponownego napełniania SPR mogą stopniowo zmieniać geometrię kawern solnych. Nie oznacza to, że zejście SPR poniżej 300 mln baryłek automatycznie grozi ich zawaleniem. Departament Energii podkreśla, że kawerny pozostają wypełnione – zmienia się proporcja ropy i wody. Problemem jest raczej zmniejszanie marginesu bezpieczeństwa operacyjnego infrastruktury.
Według GAO pod koniec 2025 r. ponad jedna czwarta zapasów SPR nie była dostępna do wypompowania z powodu prac budowlanych i wyłączeń części kawern.
Paradoks: ropy nie brakuje, ale strategiczny bufor jest mniejszy
Sytuacja wygląda ciekawie w zestawieniu z zapasami komercyjnymi. W tygodniu zakończonym 7 sierpnia komercyjne zapasy ropy w USA wzrosły do 424,4 mln baryłek, podczas gdy SPR nadal spadała. Ropy więc nie brakuje, choć poziomy rezerw są niskie w porównaniu ze średnią z ostatnich 5 lat.
Zapasy komercyjne służą jednak bieżącemu funkcjonowaniu rynku. SPR jest państwową polisą na wypadek sytuacji nadzwyczajnej. I właśnie ta polisa jest coraz mocniej wykorzystywana, a za chwilę możliwości jej użycia mogą się stać bardzo ograniczone.
Po kryzysie USA będą musiały zacząć kupować
Dla inwestorów równie ważne jest to, co wydarzy się po zakończeniu wojny, jeżeli ona się zakończy. Dzisiaj SPR zwiększa podaż ropy. W przyszłości może stać się źródłem dodatkowego popytu.
Jeżeli rezerwa spadłaby do około 243 mln baryłek, odbudowa do 400 mln wymagałaby zakupu około 157 mln baryłek. Powrót do 500 mln oznaczałby około 257 mln, a do 600 mln – około 357 mln baryłek.
Odbudowa 200 mln baryłek w ciągu dwóch lat odpowiada średnio około 274 tys. baryłek dodatkowego popytu dziennie. Nie przesądzi to samo w sobie o kierunku zmian cen, ale może stać się istotnym elementem globalnego bilansu.
Dla ropy powstaje asymetryczny układ
Rynek ropy znalazł się pomiędzy przeciwstawnymi siłami. Z jednej strony mamy wojnę, ograniczony ruch przez Ormuz, ataki na statki i brak przełomu dyplomatycznego. Z drugiej – producenci z Zatoki coraz lepiej omijają logistyczne ograniczenia, a amerykańskie zapasy komercyjne nie spadły do alarmowych poziomów, a w ostatnich dwóch tygodniach wzrosły.
Najciekawsze jest jednak to, co stanie się później.
Jeżeli wojna się zakończy i transport przez Ormuz wróci do normy, ropa może szybko stracić część premii geopolitycznej. Ale wtedy na rynek może wejść nowy duży kupujący: rząd USA odbudowujący SPR. Jeżeli natomiast konflikt będzie trwał albo pojawi się kolejny szok podażowy, Waszyngton znajdzie się w znacznie mniej komfortowej pozycji niż kilka miesięcy temu. Obecna sytuacja wskazuje, ze większe prawdopodobieństwo należy przypisać utrzymaniu się podwyższonych cen ropy w kolejnych kwartałach.
Rynek zaczyna wyceniać nie tylko Ormuz
Obecna sytuacja nie sprowadza się więc już wyłącznie do pytania, kiedy cieśnina Ormuz wróci do normalnego funkcjonowania. W krótkim terminie ceny Brent i WTI będą reagować przede wszystkim na ataki na statki, natężenie ruchu przez cieśninę Ormuz i sygnały płynące z negocjacji USA – Iran. W średnim terminie coraz większe znaczenie może mieć natomiast pytanie, jak głęboko USA opróżnią SPR i jak szybko później będą chciały ją odbudować.
Im dłużej trwa kryzys w cieśninie Ormuz, tym bardziej Stany Zjednoczone zużywają bufor, który miał chronić je przed następnym kryzysem. A jeśli kolejny szok pojawi się wcześniej, niż SPR zostanie odbudowana, reakcja rynku ropy może być znacznie gwałtowniejsza.
Im dłużej trwa kryzys w cieśninie Ormuz, tym bardziej Stany Zjednoczone zużywają bufor, który miał chronić je przed następnym kryzysem. A jeśli kolejny szok pojawi się wcześniej, niż SPR zostanie odbudowana, reakcja rynku ropy może być znacznie gwałtowniejsza.
18.08.2026
Źródło: stoatphoto / Shutterstock.com





Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania