Sebastian Buczek: Marzec schłodził nastroje, ale kwiecień przynosi poprawę
Quercus TFI zakończył I kwartał 2026 r. z rekordowym zyskiem netto i 27-proc. wzrostem aktywów rok do roku. Marzec przyniósł jednak odpływy z funduszy i korektę wycen. Sebastian Buczek ocenia, że był to jedynie przejściowy epizod, a w kwietniu sytuacja znów się poprawia.
Po bardzo dobrym początku roku marzec przyniósł wyraźne schłodzenie nastrojów w branży funduszy inwestycyjnych. Cały rynek zanotował w tym miesiącu około 6 mld zł odpływów netto, co – jak wskazał prezes Quercus TFI – było w pewnym sensie ceną za wyjątkowo mocne dwa pierwsze miesiące roku (w styczniu i w lutym łączny bilans sprzedaży wynosił niemal 18 mld zł). Na tym tle skala odpływu w samym Quercusie okazała się w marcu relatywnie ograniczona i wyniosła 232 mln zł.
Reklama
- Jako branża można powiedzieć zapłaciliśmy cenę za przyspieszony rozwój obserwowany w styczniu i lutym. Dla porównania, w 2025 r. średni miesięczny poziom nabyć w branży wynosił zazwyczaj od 3 do 5-6 mld zł – wskazał Sebastian Buczek.
Mimo marcowej korekty grupa zakończyła pierwszy kwartał bardzo mocnymi wynikami finansowymi. Aktywa pod zarządzaniem na koniec marca wyniosły 9 mld zł, wobec 9,5 mld zł miesiąc wcześniej, ale w ujęciu rok do roku oznacza to wzrost o 27 proc. Zysk netto sięgnął 16 mln zł, czyli był o 76 proc. wyższy niż rok wcześniej. Kapitał własny przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wzrósł z kolei do rekordowych 173,6 mln zł.
Jak podkreślał zarząd, na ten poziom kapitału wpłynęły dwa czynniki: bardzo dobre wyniki pierwszego kwartału oraz rejestracja podwyższenia kapitału związanego z inwestycją Franklin Templeton. Wartość emisji wyniosła 36 mln zł – środki zostały pozyskane jeszcze w grudniu, a formalna rejestracja nastąpiła już w pierwszym kwartale 2026 r.
Spółka poinformowała również o zmianach w Departamencie Inwestycyjnym. Z firmą rozstaje się Zbigniew Jakubowski, szefem zespołu inwestycji został Mariusz Zaród, dotychczasowy zastępca dyrektora inwestycyjnego, a jego zastępcą – Krzysztof Grudzień. Ważne role w departamencie nadal pełnić będą także Piotr Miliński i Bartłomiej Cendecki. Nadzór nad procesem inwestycyjnym pozostaje po stronie Sebastiana Buczka.
Succes fee rośnie
Pod względem inwestycyjnym początek roku do końca lutego był dla Quercusa bardzo udany, jednak marzec przyniósł korektę zarówno na rynku akcji, jak i obligacji. To odbiło się na wycenach funduszy i sprawiło, że wyniki na koniec pierwszego kwartału nie wyglądały już tak dobrze jak jeszcze miesiąc wcześniej. Mimo to spółka podkreśla, że w kilku kategoriach fundusze nadal osiągnęły dobre rezultaty, zarówno nominalnie, jak i na tle konkurencji.
Wśród wyróżnionych produktów znalazł się QUERCUS Absolutny, zarządzany przez Bartłomieja Cendeckiego, który wypracował 7 proc. stopy zwrotu i zakończył sam marzec wynikiem dodatnim. Dobrze wypadł także QUERCUS Global Balanced, który utrzymał się na plusie mimo spadków cen akcji i obligacji w pierwszym kwartale. Solidne wyniki odnotowały również fundusze dłużne krótkoterminowe, w tym QUERCUS Akumulacji Kapitału oraz QUERCUS Dłużny Krótkoterminowy.
W pierwszym kwartale grupa wykazała 7,9 mln zł opłaty zmiennej, podczas gdy poziom rezerwy na success fee na koniec marca wyniósł zero. Wyjaśniono, że rezerwa ta dotyczy przede wszystkim funduszy porównujących wyniki do benchmarków, głównie QUERCUS Akumulacji Kapitału oraz QUERCUS Dłużny Krótkoterminowy. Jeszcze na koniec lutego poziom tej rezerwy był bardzo wysoki, jednak marcowa przecena na rynku długu obniżyła wyniki funduszy, podczas gdy benchmarki nadal rosły. W efekcie rezerwa została wyzerowana.
Inaczej działa mechanizm opłaty zmiennej w funduszach absolutnej stopy zwrotu. W tej grupie znajdują się przede wszystkim QUERCUS Global Balanced oraz QUERCUS Absolutnego Zwrotu. W ich przypadku success fee może być naliczane wraz z osiąganiem nowych maksymalnych wartości jednostki. To właśnie bardzo dobre wyniki tych produktów w dużej mierze odpowiadały za wykazaną w pierwszym kwartale opłatę zmienną. Zarząd zasugerował przy tym, że podobny efekt powinien być widoczny także w wynikach za kwiecień.
Spółka liczy, że aktywa w segmencie funduszy absolutnej stopy zwrotu wzrosną w tym roku do 1 mld zł. Obecnie ich wartość przekracza 700 mln zł. Zarząd wskazuje, że stabilny wzrost aktywów w funduszach QUERCUS Global Balanced, QUERCUS Global Balanced Plus FIZ oraz QUERCUS Absolutny może w kolejnych miesiącach pozytywnie przekładać się na przychody i zyski grupy.
Klienci wracają do funduszy
Pozytywne sygnały pojawiły się także po stronie sprzedaży. Sebastian Buczek wskazał, że marcowe odpływy miały najprawdopodobniej charakter przejściowy. W kwietniu sytuacja ponownie wygląda korzystnie – zarówno z perspektywy Quercus, jak i całego rynku funduszy inwestycyjnych.
- Obawialiśmy się, że to, co widzieliśmy w marcu, może być nieco dłuższą tendencją. Na razie jednak wygląda wszystko na to, że to była tendencja jednomiesięczna. W kwietniu obserwujemy sytuację jak najbardziej pozytywną, jeżeli chodzi o przepływ środków do funduszy i u nas, i w naszej ocenie również, jeżeli chodzi o cały rynek. Także zakładamy, że jeżeli nic szczególnego nie zadzieje się do końca tego miesiąca, to znowu będziemy w stanie zaraportować nabycia netto i wróci sytuacji, że będzie znowu pozytywny bilans inwestycji umorzeń w całym sektorze – wskazał Sebastian Buczek.
Jednocześnie zwrócił uwagę, że poziomy obserwowane w styczniu i lutym, gdy napływy do całej branży sięgały nawet 8 mld zł miesięcznie, były nadzwyczajne i raczej nie powinny być traktowane jako nowa norma. Zdaniem spółki zdrowszy dla rynku byłby bardziej stabilny rozwój, oparty na napływach rzędu 3-4 mld zł miesięcznie. W przypadku samego Quercusa za udany miesiąc uznawane jest już saldo sprzedaży przekraczające 50 mln zł, a poziom 100 mln zł oznacza miesiąc bardzo dobry.
Quercus przyznał również, że w marcu widoczna była pewna nerwowość klientów funduszy dłużnych. - Polscy inwestorzy nie są przyzwyczajeni do sytuacji, w której fundusze krótkoterminowe czy obligacji skarbowych notują ujemne stopy zwrotu. Tymczasem w marcu straty w funduszach dłużnych krótkoterminowych sięgały od około 0,5 do 1 proc., a w przypadku funduszy obligacji skarbowych dochodziły nawet do kilku procent. Nastroje zaczęły się jednak poprawiać wraz ze stabilizacją rynku obligacji i spadkiem rentowności polskich 10-latek z okolic 6 proc. do około 5,5 proc. – zauważył Sebastian Buczek.
Spółka podtrzymuje swoje grudniowe prognozy dotyczące funduszy dłużnych w 2026 r. Fundusze obligacji skarbowych powinny wypracować stopę zwrotu w przedziale 6-8 proc., natomiast fundusze dłużne krótkoterminowe około 5 proc. Jeszcze na koniec lutego bardziej prawdopodobny wydawał się scenariusz bliższy górnej granicy tego przedziału, jednak po marcowych zawirowaniach i wzroście cen ropy oczekiwania stały się ostrożniejsze. Dziś spółka skłania się raczej ku dolnej granicy, czyli około 6 proc., choć obecne poziomy cenowe na rynku długu nadal uznaje za atrakcyjne.
Sebastian Buczek uważa, że w bazowym scenariuszu ropa nie powinna trwale utrzymywać się w rejonie 90-100 dolarów za baryłkę. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie zacznie się normalizować, cena surowca powinna stopniowo wracać w kierunku 70 USD. Taki scenariusz wspierałby rynek obligacji skarbowych i korporacyjnych, napływy do funduszy dłużnych oraz ścieżkę obniżek stóp procentowych w Polsce i na świecie.
- Wyższa inflacja i odsunięcie obniżek stóp mogą w krótkim terminie działać jak hamulec dla wzrostu gospodarczego, zwłaszcza w sektorach bardziej wrażliwych na koszt pieniądza i w spółkach silniej zadłużonych. Skala tego wpływu nie powinna jednak być duża. Mówimy o przesunięciu oczekiwań dotyczących wzrostu PKB z okolic 4 proc. do około 3,5 proc. - zaznaczył prezes Quercusa. Wśród branż szczególnie wrażliwych na brak szybszego luzowania polityki pieniężnej wymienił m.in. sektor deweloperski.
Z perspektywy rynkowej Quercus ocenia obecną sytuację jako zaskakująco dobrą. Na warszawskiej giełdzie obserwujemy nowe szczyty, podobnie jak na rynku amerykańskim, co sprzyja poprawie nastrojów wokół funduszy akcyjnych. Napływy notuje m.in. QUERCUS Agresywny, mimo relatywnie słabszych wyników inwestycyjnych w ostatnich kwartałach. Jednocześnie Sebastian Buczek zastrzega, że większy potencjał wzrostu widzi obecnie raczej w funduszach absolutnej stopy zwrotu niż w klasycznych funduszach akcyjnych.
DI Xelion na rekordach
Mocnym punktem pierwszego kwartału okazał się także Dom Inwestycyjny Xelion. Jak podkreślał prezes spółki Krzysztof Prasał, był to najlepszy kwartał w historii firmy. Przychody prowizyjne wzrosły o blisko 60 proc. rok do roku, zysk netto również osiągnął rekordowy poziom. Co istotne, Xelion dobrze przeszedł przez marzec i – w przeciwieństwie do całej branży funduszy inwestycyjnych – nadal był w stanie pozyskiwać klientów i nowe aktywa.
Zdaniem prezesa Xeliona bardzo dobre wyniki pierwszego kwartału to w dużej mierze efekt strategicznej decyzji sprzed około trzech lat, zakładającej rozwój obsługi klientów firmowych i instytucjonalnych. W tym celu spółka wdrożyła system przeznaczony dla tej grupy odbiorców i od dwóch lat aktywnie rozwija sprzedaż wśród instytucji takich jak stowarzyszenia, fundacje czy przedsiębiorstwa lokujące nadwyżki finansowe. Obecnie blisko połowa sprzedaży netto Xeliona pochodzi właśnie od klientów instytucjonalnych.
Zarząd Quercusa podkreśla przy tym, że model otwartej platformy dystrybucyjnej, funkcjonujący m.in. w Xelionie, F-Trust czy KupFundusz, lepiej odpowiada interesowi klientów niż dominujący na rynku model sprzedaży w bankach oparty głównie na produktach własnych. Produkty Quercusa odpowiadają za około 25 proc. aktywów pod administracją Xeliona, podczas gdy pozostałe 75 proc. ulokowane jest w funduszach oferowanych przez ponad 20 innych instytucji. Spółka zestawia ten model z praktyką największych banków, gdzie udział produktów własnych w sprzedaży często przekracza 90 proc.
Czytaj także: UKNF: rynek funduszy bardziej potrzebuje konkurencji niż kolejnego cięcia opłat
W oczekiwaniu na strategiczne projekty
Odnosząc się do obecności Franklin Templeton w akcjonariacie, Sebastian Buczek zaznaczył, że współpraca ma charakter długoterminowy i nie należy oczekiwać jej bezpośredniego przełożenia na krótkoterminowe wyniki. Korzyści mają pojawiać się raczej pośrednio – poprzez wspólne działania sprzedażowe, spotkania z klientami i wsparcie relacji z dystrybutorami. Jak podkreślił, współpraca przebiega zgodnie z założeniami i ma raczej cementować pozycję rynkową Quercusa niż przynosić spektakularne, szybkie efekty.
Quercus zapowiedział jednocześnie przekazanie akcjonariuszom 100 proc. jednostkowego zysku za ubiegły rok, czyli 55,7 mln zł. Pierwotnie zarząd proponował buyback po sztywnej cenie 13 zł za akcję, jednak wobec zmian rynkowych z ostatnich tygodni zdecydowano się zarekomendować bardziej elastyczne rozwiązanie. Ostateczna cena skupu miałaby zostać ustalona przez zarząd w przedziale od 13 do 18 zł za akcję. Jak tłumaczono, ma to pozwolić lepiej dostosować warunki skupu do bieżącej sytuacji rynkowej i operacyjnej spółki. Walne zgromadzenie, które ma zająć się tą propozycją, zostało zaplanowane na 23 kwietnia.
Quercus poinformował też, że w buybacku nie będzie uczestniczyć Franklin Templeton, zgodnie z wcześniejszą deklaracją inwestora. W praktyce oznacza to, że amerykańska grupa może zwiększyć swój udział w akcjonariacie z obecnych 7,1 proc.
Pytany o projekty strategiczne (o których słyszeliśmy już wiele razy na konferencjach), Sebastian Buczek przyznał, że prace nad nimi cały czas trwają, choć ich tempo nie zależy wyłącznie od samej spółki. Mimo to Quercus liczy, że przynajmniej jeden duży projekt uda się zaprezentować jeszcze w 2026 r. i że będzie on pozytywnie kontrybuował do biznesu nie tylko w bieżącym roku, lecz także w kolejnych latach. Równolegle grupa utrzymuje aktywne podejście do potencjalnych transakcji M&A.
17.04.2026
Źródło: analizy.pl



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania