Jaki wpływ na gospodarki ma wzrost cen ropy?
Wzrost cen ropy ma przełożenie zarówno na wyższą inflację, jak również zmniejszenie wzrostu gospodarczego. Wpływ ten zależy od tego, czy kraj jest eksporterem netto czy importerem ropy. I oczywiście od skali wzrostu cen ropy.
Zacznijmy od inflacji. Takie są rozsądne szacunki dla 10-proc. wzrostu ceny ropy, jeśli mówimy o gospodarce netto importującej ropę:
- CPI / inflacja konsumencka
około +0,4 pkt proc. do inflacji „na starcie” według szerokiego badania IMF dla 72 gospodarek; efekt zwykle wygasa w ciągu ok. 2 lat, ale dodatnie szoki działają silniej niż ujemne.
W historycznych szacunkach EBC dla strefy euro 10-proc. wzrost ceny ropy dawał mniej więcej +0,4 pkt proc. bezpośrednio przez komponent energii oraz dodatkowo około +0,2 pkt proc. pośrednio przez inne komponenty HICP w horyzoncie do 3 lat, czyli razem około +0,6 pkt proc.
Jak ten wpływ przechodzi do CPI
- Kanał bezpośredni: drożeją paliwa, olej opałowy, część energii dla gospodarstw domowych. EBC podawał regułę kciuka, że 10-proc. wzrost cen ropy podnosił roczną inflację cen energii konsumenckiej o ok. 1 pkt proc., co przy ówczesnej wadze energii przekładało się na ok. +0,13 pkt proc. w całym HICP już w kwartale szoku.
- Kanał pośredni: ropa jest kosztem w transporcie, chemii, tworzywach, logistyce i szerzej w produkcji; najpierw rosną ceny producentów, potem część kosztu przechodzi do cen detalicznych. EBC pokazuje, że ten kanał jest wolniejszy niż bezpośredni efekt związany z paliwami, bo firmy część szoku biorą na siebie, rezygnując z części marż i dopiero z opóźnieniem przerzucają go na klientów.
- Efekty drugiej rundy: jeśli wyższa inflacja energii podbija oczekiwania inflacyjne i żądania płacowe, wtedy ropa zaczyna podnosić też inflację bazową. MFW podkreśla, że ten mechanizm jest silniejszy przy wysokiej już inflacji, większej centralizacji negocjacji płacowych i słabszym zakotwiczeniu oczekiwań; z czasem w Europie osłabł.
Reklama
Co się stanie z PKB i inflacją w Polsce i w USA przy 30-proc. wzroście cen ropy?
Dla Polski sensowne przybliżenie dla 30-proc. wzrostu ceny ropy jest takie:
- PKB: około -0,55%
- CPI: około +0,8 do +1,1 pkt proc.
To jest szacunek przy założeniu: stały kurs PLN/USD, brak zmian akcyzy/VAT/tarcz podatkowych i że mówimy o szoku podobnym do klasycznego szoku kosztowo-podażowego, a nie o wzroście cen ropy wynikającym z bardzo silnego globalnego popytu.
Jak to policzyć dla Polski?
Najlepszy punkt odniesienia daje badanie NBP dla gospodarki polskiej. W tym modelu wzrost cen ropy odpowiadający warunkom z 2022 r. obniżał PKB o 1,3%, a dla cen dawał wzrost deflatora konsumpcji o 1,8% po przejściu przez łańcuchy kosztowe oraz 2,6% po doliczeniu efektu płacowego. Jednocześnie NBP wyraźnie zaznacza, że tego deflatora nie należy 1:1 utożsamiać z CPI/HICP, tylko traktować jako najlepsze przybliżenie presji cenowej od strony kosztów.
NBP kalibrował tam szok ropowy na około +71% ceny ropy względem średniej z lat 2015–2019. Po prostym przeskalowaniu do +30% wychodzi:
- PKB: -1,3% × 30/71 ≈ -0,55%
- deflator konsumpcji: 1,8% × 30/71 ≈ +0,76%
- deflator z efektem płacowym: 2,6% × 30/71 ≈ +1,10%.
Stąd biorę przedział dla CPI: około +0,8 do +1,1 pkt proc.; z zastrzeżeniem, że to przybliżenie, bo sam NBP odróżnia deflator konsumpcji od CPI/HICP.
Dlaczego wpływ na Polskę jest zauważalny?
NBP pokazuje, że Polska jest na szok związany ze wzrostem cen ropy dość wrażliwa: w jego danych ok. 44% podaży ropy opierało się na imporcie, a sam sektor „olejowy” miał 2,1% udziału w wartości dodanej, więc jest istotny nie tylko bezpośrednio, ale też przez powiązania z innymi branżami. GUS z kolei pokazuje, że w koszyku CPI na 2025 r. transport ma wagę 11,05%, a użytkowanie mieszkania i nośniki energii 19,44%, więc wzrost cen energii i paliw ma gdzie przejść do inflacji konsumenckiej.
Jak ten wpływ przechodzi do CPI?
Kanał pierwszy to paliwa. W modelu NBP szok paliwowy z 2022 r. podnosił ceny paliw na rynku o 13%; po przeskalowaniu do 30-proc. wzrostu ceny ropy daje to około +5,5% na rynku paliw. Kanał drugi to transport i logistyka: w tym samym modelu ceny usług transportowych rosły o około 2%, czyli po przeskalowaniu o około 0,85%. Dopiero potem koszt przechodzi dalej do cen innych dóbr i usług. Jeśli dojdzie reakcja płacowa, efekt cenowy rośnie z około +0,76% do około +1,10%.
Jak ten wpływ przechodzi do PKB?
Tu mechanizm jest odwrotny: droższa ropa obniża realny dochód gospodarstw, podnosi koszty firm i ścina popyt na inne dobra. W modelu NBP dla dużego szoku ropowego konsumpcja gospodarstw spadała o 2,2%, zatrudnienie o 1,7%, a import o 2,1%; po przeskalowaniu do 30-proc. wzrostu ceny ropy daje to mniej więcej:
- konsumpcja: około -0,93%
- zatrudnienie: około -0,72%
- import: około -0,89%.
To właśnie przez spadek konsumpcji prywatnej i wzrost kosztów transportu PKB schodzi o wspomniane około -0,55%. NBP wskazuje też, że przy szoku ropowym szczególnie mocno spada popyt na transport indywidualny.
Rynek USA
Zmiany inflacji i PKB w USA przy wzroście cen ropy o 30% najprostsze przeliczenie daje mniej więcej 3 razy większy efekt niż w scenariuszu 10-proc., ale to trzeba traktować jako aproksymację, a nie precyzyjną prognozę. Bazuję tu na modelu Fedu, w którym 10-proc. wzrost realnej ceny ropy podnosi w USA CPI o 0,15 pkt proc., inflacja bazowa o 0,06 pkt proc., a poziom realnego PKB schodzi o ok. 0,06–0,08% poniżej scenariusza bazowego w kolejnych kwartałach.
Z tego wynika, że przy 30% wzroście cen ropy sensowny szacunek dla USA to:
- inflacja CPI: około +0,45 pkt proc.
- bazowa CPI: około +0,18 pkt proc.
- poziom realnego PKB: około -0,2% do -0,25% względem scenariusza bazowego po kilku kwartałach.
To jest liniowe przeskalowanie wyników Fedu, więc dobre do orientacji, ale nie gwarantuje idealnej proporcjonalności przy większym szoku.
Dla konsumenta najbardziej widoczny kanał to benzyna. EIA podaje, że w 2023 r. koszt ropy stanowił 52,6% detalicznej ceny benzyny w USA. Przy założeniu, że reszta składników ceny się nie zmienia, 30% droższa ropa oznaczałaby droższą benzynę o około 15,8%. To znowu jest prosty rachunek, a nie pełna prognoza rynkowa.
W praktyce taki szok dla USA oznaczałby więc: wyraźniej wyższą inflację, lekko słabszy wzrost i spadek realnej siły nabywczej gospodarstw domowych, ale nadal mniejszy ból niż dawniej, bo współczesna gospodarka USA jest mniej energochłonna, a sam kraj jest też dużym producentem energii. Dallas Fed podkreśla też, że w USA wpływ szoków energetycznych na inflację bazową jest relatywnie ograniczony w porównaniu z Europą.
Dla USA 30-proc. wzrost cen ropy byłby raczej umiarkowanie stagflacyjny: podbiłby inflację, ale uderzył w aktywność dużo słabiej niż w typowego importera energii, bo Stany są dziś jednocześnie bardzo dużym producentem ropy i netto eksporterem produktów naftowych. EIA podaje, że USA były netto eksporterem petroleum w 2023 r. o 1,64 mln b/d, a EIA prognozowała też produkcję ropy rzędu 13,5 mln b/d w 2025 i 2026 r.
Najbardziej rozsądny bazowy szacunek dla szoku podażowego jest taki:
- headline CPI / inflacja ogółem: około +0,4 do +0,6 pkt proc.
- inflacja bazowa: około +0,1 do +0,2 pkt proc.
- realny PKB: około -0,1 do -0,25% względem scenariusza bazowego w horyzoncie kilku kwartałów do ok. 2 lat.
Kanały transmisji w USA są cztery. Po pierwsze, bezpośrednio rosną ceny paliw i części energii w koszyku konsumenta. Po drugie, pośrednio rosną koszty transportu, logistyki, chemii i części produkcji, więc drożeją też inne towary i usługi. Po trzecie, droższa ropa obniża realny dochód gospodarstw domowych, więc słabnie konsumpcja poza energią. Po czwarte, w USA działa też kanał kompensujący: wyższe ceny poprawiają dochody części sektora wydobywczego i rafineryjnego, dlatego wpływ na PKB jest słabszy niż np. w Europie. Fed wskazuje wprost, że w USA ropa jest zarówno składnikiem konsumpcji, jak i nakładem w produkcji, a spadek PKB jest ograniczony przez mały udział ropy w konsumpcji i produkcji; Dallas Fed podkreśla też, że szoki energetyczne miały znacznie mniejszy wpływ na inflację bazową CPI w USA niż w strefie euro.
Reakcje na rynku obligacji
Większy wpływ na inflację w Polsce niż w USA przekłada się również na bardziej nerwowe reakcje na rynku obligacji. Na polskich 10-letnich obligacjach skarbowych wzrost rentowności był większy niż na amerykańskich.
Rentowności wzrosły z poziomu poniżej 5% do ponad 5,9%, czyli ponad 90 punktów bazowych.
Podczas gdy w USA:
Z poniżej 4% do ponad 4,2%, czyli zdecydowanie mniej.
Warto pamiętać, że dla długoterminowych obligacji znacznie większe znaczenie mają oczekiwania inflacyjne niż stopy procentowe.
10.03.2026
Źródło: Marian Weyo / Shutterstock.com





Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania