Trudna sytuacja – ryzyko związane z cieśniną Ormuz to nie tylko kwestia ropy
Stephen Dover z Franklin Templeton Institute analizuje skutki uboczne zamknięcia cieśniny Ormuz.
Cieśnina Ormuz jest jak wąski most na głównej autostradzie. Jeśli zostanie zablokowana – lub nawet jeśli technicznie jest otwarta, ale statki ją omijają, ponieważ jest zbyt niebezpieczna – skutkiem tego nie będzie tylko wzrost cen ropy. Pojawi się efekt domina w sektorze gazu ziemnego (LNG), nawozów i globalnej żeglugi, co może przełożyć się później na wyższe rachunki za prąd, wyższe ceny żywności i słabszy wzrost gospodarczy.
Dlaczego ten wąski gardło ma znaczenie: Przez tę cieśninę przepływa około 20 milionów baryłek ropy dziennie (z około 110 baryłek zużywanych dziennie na świecie). Ponadto znaczna część globalnych dostaw LNG oraz znaczna ilość nawozów transportowanych drogą morską przechodzi przez ten sam korytarz. Jakiekolwiek zakłócenia nie dotykają tylko jednego rynku – jednocześnie obciążają kilka kluczowych łańcuchów dostaw.
Jak rynki wyceniają ryzyko: Ceny energii gwałtownie wzrosły, ponieważ rynki dodają premię za ryzyko związane z potencjalnymi zakłóceniami dostaw. Jednak wycena sugeruje również, że inwestorzy nadal oczekują stosunkowo szybkiego rozwiązania sytuacji. Oczekiwanie to przejawia się w powszechnym na rynku towarowym zjawisku zwanym „backwardation”, co ma miejsce, gdy cena ropy z dostawą natychmiastową jest wyższa od ceny ropy dostarczanej w późniejszym terminie (na przykład za sześć do dwunastu miesięcy). Mówiąc prościej, rynek sugeruje: „Teraz ból, później ulga”.
Najważniejszym czynnikiem wpływającym na wahania jest czas: nawet jeśli rynki spodziewają się poprawy w dalszej części roku, ceny mogą nadal gwałtownie zmieniać się z dnia na dzień. Każdy nowy nagłówek w mediach może zmienić oczekiwania dotyczące tego, czy statki będą nadal przepływać przez cieśninę. Najważniejszym czynnikiem jest to, jak długo potrwa zakłócenie. Najbliższe dwa do czterech tygodni będą prawdopodobnie kluczowe.
Scenariusz 1: Szybkie rozwiązanie (około trzech tygodni)
Jest to scenariusz ograniczonych szkód. Ceny ropy i gazu początkowo gwałtownie rosną, ale zapasy i środki nadzwyczajne ograniczają rzeczywiste niedobory. Trasy żeglugowe ulegają dostosowaniu, a ceny stopniowo powracają do poprzedniego poziomu w miarę ustępowania bezpośredniego ryzyka. W tym scenariuszu ceny spotowe ropy mogą powrócić do bardziej normalnych poziomów w dalszej części roku.
Scenariusz 2: Przedłużające się zakłócenia (do kwietnia)
W tym przypadku sytuacja zmienia się z tymczasowego niepokoju rynkowego w szersze spowolnienie gospodarcze. Jednocześnie narasta kilka czynników presji: rezerwy awaryjne, takie jak strategiczne rezerwy ropy naftowej, są wykorzystywane szybciej, niż oczekiwano, ograniczenia magazynowe i logistyczne zaczynają się zaostrzać, a producenci z Zatoki Perskiej mogą być zmuszeni do spowolnienia produkcji po prostu dlatego, że transport ropy staje się trudniejszy lub bardziej ryzykowny. W tym momencie problemem nie są już tylko wyższe ceny ropy. Staje się to wstrząsem obejmującym wiele rynków, w tym ropę, LNG, nawozy i transport morski – powodując wzrost inflacji przy jednoczesnym spowolnieniu wzrostu gospodarczego.
Scenariusz 3: Długotrwałe ryzyko skrajne (maj/czerwiec)
Jest to scenariusz mniej prawdopodobny, ale o poważniejszych konsekwencjach. Jeśli zakłócenia będą się utrzymywać przez kilka miesięcy, skutki będą się kumulować: większe skoki cen ropy i gazu ziemnego, wzrost cen produktów petrochemicznych i nawozów, znaczny spadek popytu w wyniku ograniczeń konsumentów i przedsiębiorstw (co zwiększa ryzyko globalnej recesji) oraz większe napięcia finansowe na rynkach wschodzących, które są narażone na wstrząsy cen energii i żywności. Skorzystałyby na tym rynki wschodzące eksportujące ropę (Ameryka Łacińska).
Reklama
Akcje: Być może jest zbyt wcześnie, aby nazwać to spadkiem. Krótkoterminowe perspektywy dla akcji są bardzo wrażliwe na to, jak szybko sytuacja w cieśninie się ustabilizuje. Szybkie ponowne otwarcie mogłoby wywołać wzrosty w miarę zanikania premii za ryzyko geopolityczne. Jeśli jednak warunki transportu morskiego nie ulegną znaczącej poprawie w ciągu kilku tygodni, rynki mogą stanąć w obliczu większej zmienności i silniejszej presji spadkowej. Kolejna komplikacja – ten wstrząs pojawia się w momencie, gdy inwestorzy już zmagają się z kilkoma innymi niepewnościami – od cyklu nakładów kapitałowych na sztuczną inteligencję po politykę handlową i pytania dotyczące rynków prywatnych. Kiedy „koszyk niepewności” jest już pełny, rynki bywają mniej wyrozumiałe.
Makroekonomia i stopy procentowe: Głównym ryzykiem, jakie dostrzegamy, jest dłużej utrzymująca się wyższa inflacja. Nasz scenariusz bazowy niekoniecznie zakłada natychmiastową recesję. Większym ryzykiem makroekonomicznym jest utrzymująca się presja inflacyjna. Jeśli zakłócenia w dostawach energii i transporcie morskim będą się utrzymywać, Inflacja może utrzymywać się na wysokim poziomie przez dłuższy czas, co sprawi, że banki centralne będą zwlekać z obniżką stóp procentowych. Stwarza to trudną sytuację: wzrost gospodarczy spowalnia, inflacja utrzymuje się na wysokim poziomie, a wsparcie ze strony polityki pieniężnej pojawia się później, niż oczekują rynki.
Stany Zjednoczone a Europa. Europa jest generalnie bardziej narażona, ponieważ jest bardziej wrażliwa na ceny importowanej energii. Stany Zjednoczone mają lepszą pozycję strukturalną, ponieważ wytwarzają znaczną część energii na własne potrzeby, a gdy ceny światowe rosną, mogą nawet odnieść niewielkie korzyści jako eksporter.
Nawozy i żywność: opóźniony wpływ. Jednym z najczęściej pomijanych kanałów jest sektor nawozów. Jeśli dostawy się opóźnią lub ceny gwałtownie wzrosną, rolnicy mogą stosować mniej nawozów, plony mogą spaść w późniejszej części sezonu, a ceny żywności mogą wzrosnąć miesiące po początkowym szoku energetycznym. Ponieważ stosowanie nawozów ma charakter wybitnie sezonowy, przegapienie odpowiedniego terminu nawożenia nie zawsze da się w pełni zrekompensować później.
Reakcja podaży ropy: łupki pomagają, ale nie są magicznym rozwiązaniem. Wyższe ceny terminowe mogą zachęcić amerykańskich producentów łupków do zwiększenia podaży. Jednak reakcja może być wolniejsza niż w poprzednich cyklach. Wielu producentów stawia obecnie na dyscyplinę kapitałową i zwroty dla akcjonariuszy, a nie na szybki wzrost produkcji, co ogranicza tempo wzrostu podaży.
Kredyty prywatne: Większe ryzyko związane z nagłówkami gazet niż natychmiastowy załamanie fundamentów.
Bezpośrednie ryzyko związane z kredytami prywatnymi dotyczy w mniejszym stopniu fundamentów, a w większym stopniu płynności i nastrojów. Półpłynne instrumenty inwestycyjne, które borykają się z większymi wykupami, mogą znaleźć się pod presją, w przypadku wzrostu zmienności. Głębsze ryzyka fundamentalne – takie jak trudności z refinansowaniem w niektórych sektorach, np. oprogramowania – najprawdopodobniej ujawnią się w późniejszym terminie. Kredyty prywatne mogą nie być pierwszym elementem domina, ale mogą stać się czynnikiem wzmacniającym, jeśli sytuacja makroekonomiczna ulegnie pogorszeniu.
Wniosek inwestycyjny: Najprostszym sposobem spojrzenia na tę sytuację jest podejście oparte na scenariuszach. Jeśli napięcia szybko się złagodzą, premia za ryzyko może gwałtownie spaść, ceny energii spadną, presja inflacyjna osłabnie, a aktywa ryzykowne odnotują odbicie. Jeśli zakłócenia będą się utrzymywać, sytuacja przerodzi się we wstrząs podażowy dotyczący wielu surowców, w tym ropy, LNG, nawozów i transportu morskiego. Takie otoczenie zazwyczaj oznacza większą zmienność, większą presję na regiony zależne od importu oraz stosunkowo lepsze wyniki w sektorach związanych z energią, podczas gdy obszary wrażliwe na zmiany popytu konsumenckiego będą narażone na największe obciążenia.
16.03.2026
Źródło: QQMinh88 / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania