TFI wyczekują emisji bonów skarbowych
Zarządzający funduszami obligacji krótkoterminowych coraz częściej "wysyłają" pieniądze za granicę. Nie tylko dlatego, że tam widzą większy potencjał do zarobku, ale też dlatego, że instrumentarium na rynku polskim jest mocno ograniczone. TFI liczą, że w 2024 r. resort finansów wznowi emisje bonów skarbowych, co nieco ułatwiłoby im pracę.
W grupie funduszy dłużnych skarbowych krótkoterminowych znajdziemy produkty o najniższym profilu ryzyka na rynku. Większość z nich jeszcze 5 lat temu klasyfikowana była do kategorii funduszy gotówkowych, ale gdy w grudniu 2018 r. w życie weszły unijne regulacje, okazało się, że żaden z nich nie spełnia wyśrubowanych wymogów, zwłaszcza co do krótkiego duration portfela (rok), ale i też jego struktury. W efekcie cała grupa została zlikwidowana, bo na palcach u jednej ręki można policzyć te, które mogłyby się do niej zaliczać. W zamian pojawiły się fundusze dłużne skarbowe krótkoterminowe, które co do zasady powinny inwestować głównie w polskie obligacje rządowe o krótkim terminie do wykupu. W praktyce jednak w ich portfelach znajdziemy głównie skarbowe WZ-etki i papiery korporacyjne.
Reklama
- Do budowy portfeli obligacji krótkoterminowych zrządzający wykorzystują zazwyczaj skarbowe obligacje zmiennokuponowe, tzw. WZ-ki oraz obligacje korporacyjne, które z reguły też są oparte o zmienny kupon. Wcześniej zarządzający wykorzystywali jeszcze obligacje indeksowane inflacją, ale ostatnia seria tych obligacji zapadła w sierpniu i MF nie zamierza przeprowadzać nowych emisji. A szkoda. Dodatkowe spectrum inwestycyjne daje ekspozycja na zagraniczne obligacje. W naszym przypadku to głównie emisje banków z naszego regionu – wskazuje Mariusz Zaród, zarządzający funduszami Quercus TFI.
Czytaj także: Fundusze dłużne pokonały lokaty
Krajowa posucha
Jedynie w ubiegłym miesiącu do funduszy obligacji krótkoterminowych, traktowanych jako alternatywa do lokat, napłynęło łączne ponad 0,5 mld zł. Licząc od początku roku, do ich portfeli trafiło już w sumie ponad 2 mld zł. Gotówkę zarządzający funduszami coraz częściej wysyłają za granicę, bo – jak przyznają – instrumentarium na rynku polskim jest ograniczone.
- Paleta dostępnych instrumentów krótkoterminowych w Polsce jest dość ograniczona. Wynika to przede wszystkim z braku emisji bonów skarbowych. Jeśli chodzi o obligacje skarbowe, to dostępnych jest z reguły 1-2 serie obligacji stało, zmienno- i zerokuponowych. Część przedsiębiorstw oferuje papiery komercyjne, jednak jest to dość wąska grupa emitentów. Trudno w oparciu o tego typu instrumenty zbudować zdywersyfikowany portfel obligacji krótkoterminowych w złotych. Możliwości są dużo większe, jeśli zarządzający ma możliwość nabywania bonów skarbowych emitowanych przez europejskie rządy. Tutaj wybór jest istotnie większy. Podobnie jest z papierami komercyjnymi – przyznaje Izabela Sajdak, zarządzająca funduszami BNP Paribas TFI.
- Polityka inwestycyjna tego typu rozwiązań jest z reguły dość elastyczna i pozwala również budować ekspozycję na rynkach zagranicznych. Koncentrowanie się na krótkoterminowych obligacjach wydaje się aktualnie z perspektywy tego typu funduszy wyjątkowo atrakcyjne w sytuacji wysokich krótkoterminowych rentowności obligacji na rynkach bazowych oraz możliwości korzystnego zabezpieczenia ryzyka walutowego kluczowego dla istotnego podniesienia rentowności całej inwestycji. Dość powiedzieć, że bony skarbowe USA czy państw strefy euro po zabezpieczeniu ryzyka walutowego oferują aktualnie istotnie wyższą rentowność niż lokalne papiery skarbowe o zbliżonym terminie do wykupu – dodaje Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszami Investors TFI.
W przeszłości uzupełnieniem portfeli tego rodzaju funduszy, a wręcz ich podstawową częścią, były bony skarbowe, ale od ponad trzech lat Ministerstwo Finansów nie przeprowadziło żadnej nowej emisji. Z kolei na rynku wtórnym dostępne są obecnie obligacje zerokuponowe, które podobnie jak bony skarbowe nie są oprocentowane, oraz obligacje kuponowe, dla których do wypłaty pozostały jedynie odsetki płatne wraz z wykupem obligacji. Takich serii obligacji o terminie wykupu niższym niż rok jest obecnie cztery.
- Niestety uniwersum Instrumentów Rynku Pieniężnego, które są podstawowym budulcem portfeli obligacji krótkoterminowych, jest ubogie. Papierów spełniających wymogi terminów zapadalności lub czasu potrzebnego na dostosowanie bieżącego oprocentowania instrumentów do warunków rynkowych jest niewiele. W przeszłości doskonałym uzupełnieniem portfeli były bony skarbowe, ale od wielu lat MF nie przeprowadza nowych emisji. Oczywiście istnieje substytut wśród obligacji skarbowych, które mają podobną charakterystykę. Niestety na ten moment mamy tylko 4 takie papiery, a to znacząca za mało, żeby zbudować dobrze zdywersyfikowany portfel obligacji krótkoterminowych. Wystarczy wspomnieć, ze Ustawa o funduszach wymusza, żeby takich emisji w portfelu funduszu znajdowało się co najmniej 6 - zauważa Fryderyk Krawczyk, dyrektor inwestycyjny VIG / C-QUADRAT TFI. - W praktyce zarządzającym pozostają prawie wyłącznie obligacje skarbowe o zmiennym oprocentowaniu tzw. serie WZ, które jak pokazuje historia, pomimo dostosowania kuponów do warunków rynkowych co pół roku, potrafią w okresach silnej dekoniunktury tracić bardzo wiele na wartości. Ostanie lata pokazały (2021-2022), że długie terminy zapadalności, pomimo częstego resetu oprocentowania mają jednak znaczenie – dodaje.
Zobacz także: Mocne cięcie stóp. Co to oznacza dla funduszy dłużnych?
Jest potrzeba, będą bony
Wiele wskazuje jednak na to, że Ministerstwo Finansów wreszcie wznowi emisje bonów skarbowych. Takie założenia znalazły się bowiem w projekcie budżetu na 2024 r.
- Struktura finansowania potrzeb pożyczkowych budżetu państwa podporządkowana jest realizacji celu Strategii zarządzania długiem publicznym, którym jest minimalizacja kosztów obsługi długu w długim terminie, przy ograniczeniach na ryzyko, w tym ryzyko refinansowania. Przyjęty przez Radę Ministrów i przekazany Radzie Dialogu Społecznego projekt ustawy budżetowej na rok 2024 przewiduje, że bony skarbowe nie będą stosowane w roku 2023, mogą natomiast być stosowane w roku 2024 - wskazuje Ministerstwo Finansów. - Ostateczny dobór instrumentów uwzględniać będzie bieżące uwarunkowania rynkowe i budżetowe – zastrzega.
Chęć wznowienia emisji bonów skarbowych po ponad 3 latach przerwy to pokłosie rekordowo wysokich potrzeb pożyczkowych, które w projekcie przyszłorocznego budżetu oszacowano na ponad 420,6 mld zł brutto. Potrzeby te mają zostać pokryte głównie przez emisję obligacji skarbowych – na rynku krajowym podaż netto zaplanowano na poziomie 161 mld zł wobec 63 mld zł w 2023 r. Rząd przewidział też sprzedaż 69 mld zł brutto obligacji zagranicznych oraz emisję bonów skarbowych o wartości 54 mld zł netto.
- Spodziewamy się średniej emisji krajowych SPW w 2024 r. na poziomie ok. 9,5 mld zł na aukcję (wobec analogicznej średniej w tym roku ok. 6,6 mld zł). Wynika to z planowanej rekordowej sprzedaży obligacji brutto, w tym 155 mld zł obligacji stałokuponowych i 64 mld zł obligacji zmiennokuponowych. W przeciwieństwo do roku bieżącego w przyszłym roku emisja obligacji stałokuponowych ma być znacznie większa relatywnie do zmiennokuponowych – wskazują ekonomiści Santandera.
Ich zdaniem, proces finansowania przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych może być jednak znacznie trudniejszy niż w poprzednich latach. Wyliczyli, że projektowana struktura sprzedaży oznaczałaby, iż wobec planu wciąż brakowałoby popytu na dług o wartości ok. 60 mld zł i to przy założeniu większych niż tegoroczne zakupów ze strony krajowych banków i inwestorów zagranicznych. W takim otoczeniu może się nie obejść bez emisji bonów.
- Zakładam, że w przyszłym roku dojdzie do emisji bonów skarbowych. Ministerstwo Finansów emituje w ramach aukcji zazwyczaj zerokuponowe obligacje o dwuletnim okresie do wykupu, 5 i 10-letnie obligacje o stałym kuponie oraz dwie serie obligacje zmiennokuponowych. Bony skarbowe są natomiast emitowane w terminie do jednego roku, a więc na standardowych aukcjach nie ma podobnych, tak krótkich emisji. Zwiększony deficyt budżetowy w 2024 roku oraz ogromne potrzeby pożyczkowe brutto będą wymagały dodatkowych emisji. W tym przypadku nie obędzie się bez emisji bonów – uważa Mariusz Zaród.
Podobnego zdania jest też Fryderyk Krawczyk. - Rynek po cichu liczy, że Ministerstwo finansów wznowi emisje bonów skarbowych w 2024 r. Będzie to prawdopodobnie wynikiem wzmożonych potrzeb pożyczkowych państwa w kolejnych latach, a w takim przypadku dużo łatwiej jest plasować emisje o krótkim terminie do wykupu. Bony skarbowe na pewno ułatwiłyby pracę zarządzającym w procesie budowy dobrze zdywersyfikowanego portfela obligacji krótkoterminowych o akceptowanej przez klientów zmienności – wskazuje Fryderyk Krawczyk. - Z drugiej strony, ustrukturyzowany rynek emisji bonów skarbowych byłby również w interesie Ministerstwa Finansów, gdyż mógłby wesprzeć rozwój segmentu funduszy o najbardziej konserwatywnej polityce inwestycyjnej. W takim przypadku tego typu rozwiązania o odpowiednim profilu ryzyka mogłyby zachęcić np. firmy do lokowana swoich nadwyżek finansowych, co dla Ministerstwa stwarzałoby doskonałą sposobność do dywersyfikacji źródeł pozyskiwania finansowania na potrzeby budżetowe – dodaje ekspert VIG / C-QUADRAT TFI.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że atrakcyjność stóp zwrotu takich rozwiązań będzie ograniczona. - Katalog obligacji skarbowych z krótkim termin do wykupu w rozumieniu regulowanego prawnie funduszu rynku pieniężnego jest zbyt ograniczony, aby taki fundusz mógł powstać. Dopiero rozszerzenie ekspozycji o emitentów nieskarbowych pozwala na stworzenie tego typu portfela. Spodziewamy się, że to się zmieni w przyszłym roku w związku z zapowiedziami emitowania przez Skarb Państwa krótkich obligacji opartych o WIRON oraz bonów skarbowych. Atrakcyjność stóp zwrotu w warunkach stromej krzywej dochodowości, odzwierciedlającej trwający cykl obniżek stóp procentowych, będzie jednak raczej ograniczona – mówi Mikołaj Stępniewski.
12.09.2023
Źródło: Formatoriginal / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania