Fundusznie opublikowałjeszcze strukturyaktywów9 copyikonaikonacheckrxFill 1filmIconinfografikaIconwywiadIconGroup 2!!whitesvg/lupaWhitewhitesvg/megafonWhiteGroup 3Page 1GroupGrouplocationcheckBigKontaktGroup 4Fill 1Group 2GroupDO GÓRYWfGroup 8iGroup 3rvxGroup 9

Reklama

Fundusz pod lupą:

QUERCUS Global Balanced

Content 700x200
Content 300x250

Reklama

Notowania - Fundusze Inwestycyjne Otwarte Porównywarka funduszy i ETF-ów

Wyzwania dla banków centralnych i co one oznaczają dla funduszy dłużnych?

Wyzwania, z jakimi mierzy się NBP, są zdecydowanie większe od tych, przed którymi stoi Fed. Dlatego również ryzyko spadek cen polskich długoterminowych obligacji skarbowych jest wyższe niż ich amerykańskiego odpowiednika.

Inflacja jest zjawiskiem złożonym i może pojawić się wówczas, gdy niewielu się jej spodziewa. Przekonujemy się właśnie, że inflacja staje się problemem, gdy przy silnym popycie konsumpcyjnym i zaburzeniach w produkcji, banki centralne utrzymują łagodną politykę monetarną w obawie przed nietrwałością ożywienia. Duże banki centralne jak Fed czy EBC nie zmieniają swojej polityki, która została złagodzona po wybuchu pandemii, bo obawiają się, że kolejne fale koronawirusa odbiją się na tempie odbudowy gospodarki i nie chcą jej za wcześnie schłodzić. Szefowie tych banków przekonują również, że inflacja jest przejściowa, więc mogą poczekać, a nawet nie powinni zbyt szybko na podwyższoną inflację reagować.

Problem polega na tym, że w miarę wzrostu inflacji i utrzymywania się jej na wysokich poziomach, rosną również oczekiwania inflacyjne, co oznacza, że im dłużej potrwa taka sytuacja, tym trudniej będzie nad inflacją zapanować. A powodów dla utrzymania się wysokiej inflacji mamy dużo w UE, jeszcze więcej w USA, a chyba najwięcej w Polsce.

W USA jedną z przyczyn wzrostu inflacji jest interwencja rządu, który dzięki zwiększeniu deficytu budżetowego przetransferował do gospodarstw domowych i firm prawie 5 bilionów dolarów. To spowodowało, że sprzedaż detaliczna wzrosła w tempie znacznie przekraczającym wcześniejszy trend.

inflacja

US Census Bureau publikuje dane na temat sprzedaży detalicznej w USA skorygowane sezonowo, co pozwala zobaczyć rzeczywisty długoterminowy trend. Po załamaniu sprzedaży w kwietniu ubiegłego roku, dzięki interwencji rządu i banku centralnego, sprzedaż nie tylko wróciła do trendu obserwowanego od 2010 roku, ale znacznie go pokonała. Rządowe interwencje miały również wpływ na rynek pracy. Fala zwolnień, która przetoczyła się przez amerykańską gospodarkę na wiosnę ubiegłego roku, która spowodowała, że po zasiłki dla bezrobotnych zgłosiło się ponad 30 milionów ludzi, skłoniła rząd i władze stanowe do podniesienia poziomu zasiłków. Szybko okazało się, że w przypadku nisko płatnych prac bardziej opłaca się pozostawać na zasiłku, niż podjąć pracę. Efekt? Dziś w USA co prawda cały czas mamy ponad 13 milionów bezrobotnych, ale w gospodarce jest ponad 10 milionów wakatów. Oznacza to, że firmy nie mogą obsadzić 10 milionów stanowisk pracy, pomimo tego, że tych pracowników potrzebują. To oczywiście zwiększa presję na wzrost wynagrodzeń, a to przekłada się na wzrost cen.

Równocześnie mamy zaburzenia nie tylko przy produkcji dóbr i towarów, które są pochodną lockdownów i izolacji osób zarażonych, ale również problemy z transportem. Przed portem w Los Angeles czeka obecnie na wejście do portu i rozładunek, ponad 50 kontenerowców, a przed portem w Ningbo, jednym z najważniejszych chińskich portów przeładunkowych, w połowie sierpnia czekało ponad 140 kontenerowców. Ceny frachtu w porównaniu do ubiegłego roku na trasie Chiny – UE poszły w górę 10-krotnie, a na trasie Chiny – USA 6-krotnie i na razie nie widać szans na szybkie rozładowanie „korków” i spadek cen frachtu. To przekłada się z jednej strony na wzrost cen importowanych towarów, z drugiej na problemy producentów, którzy potrzebują części i materiałów.

Zaburzenia w łańcuchach dostaw przy równoczesnej stymulacji fiskalnej i monetarnej prowadzą do niebezpiecznych napięć w gospodarce. Z jednej strony obawy przed ponowną falą epidemii skłaniają rządy do utrzymywania wysokiego poziomu wydatków, a banki centralne do utrzymywania niskich stóp procentowych i dodruku pieniądza. Z drugiej strony jednak, gospodarki radzą sobie w warunkach epidemii lepiej niż zakładano w ubiegłym roku, co sprawia, że jeżeli nie będziemy mieli silnego spowolnienia jesienią, to popyt będzie windował ceny w górę. Co więcej, nawet jeżeli będzie kolejna fala pandemii, to uderzy ona również w producentów, co przełoży się na wzrost cen, bo nie będą w stanie w pełni odpowiedzieć na popyt, a więc podniosą ceny. Mamy więc sytuację, w której zapewne przez najbliższe dwa lata będziemy mieli w gospodarkach wysoką presję inflacyjną. Można oczekiwać że potem sytuacja w transporcie i w produkcji zostanie opanowana, tylko jak mocno do tego czasu wzrosną ceny? Kolejne ryzyko utrzymywania łagodnej polityki monetarnej i fiskalnej to ryzyko przegrzania gospodarki. Jeżeli wysoki popyt będzie utrzymywał się przez dwa lata to produkcja zostanie dostosowana do tego poziomu popytu, a wówczas każda próba ograniczenia stymulacji fiskalnej zakończy się recesją. Zostanie mnóstwo produktów i mocy wytwórczych, których nikt nie będzie chciał. Tak kończy się życie na kredyt.

Obecnie na rynku obligacji skarbowych mamy sytuację, w której poziomy rentowności nie odzwierciedlają zmian inflacji, bo banki centralne skupują obligacje ograniczając ich dostępność dla klientów komercyjnych. Fed od początku pandemii zwiększył swoją sumę bilansową o 4 biliony dolarów i obecnie co miesiąc skupuje obligacje o wartości 120 miliardów dolarów (w tym 80 miliardów to obligacje skarbowe). W ten sposób rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wynosi jedynie 1,3% przy inflacji na poziomie 5% rocznie i oczekiwaniach inflacyjnych konsumentów najwyższych od 2013 roku.

Pytanie, które trzeba postawić to: Czy klienci nadal będą chcieli kupować obligacje skarbowe o tak niskich rentownościach, jeżeli zaczną wierzyć, że inflacja jest zjawiskiem trwałym? Jeżeli tak się stanie to nabywcą tych papierów zostanie jedynie bank centralny. To jest ryzyko, które może zacząć materializować się już w najbliższych miesiącach. Patrząc na ryzyka makroekonomiczne, to ścieżka dla działań, które miałyby przeprowadzić gospodarki przez okres podwyższonej inflacji, nie zdusić wzrostu gospodarczego i nie doprowadzić do przegrzania gospodarki jest dość wąska. Dotyczy to zarówno USA, UE, a zwłaszcza Polski.

Najważniejsze banki centralne mają nieco większy margines błędu, niż na przykład NBP. Od tamtych rynków obligacji inwestorzy nie odwrócą się tylko dlatego, że bank centralny zbyt długo utrzyma niskie stopy procentowe lub skup aktywów. Jeżeli jednak NBP dopuści do sytuacji, gdy inwestorzy przestaną wierzyć, że celem naszego banku centralnego jest walka z inflacja, to mogą zrezygnować w inwestowanie w polskie długoterminowe obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu. Z tej perspektywy wyzwania przez NBP są zdecydowanie większe, niż przed Fedem i również ryzyko wzrostu rentowności (spadek cen) polskich długoterminowych obligacji skarbowych jest wyższe niż ich amerykańskiego odpowiednika.

Obyś żył w ciekawych czasach – mawiają Chińczycy i z pewnością w takich żyjemy.

Zapisz się na Newsletter
Bądźmy w kontakcie! Prosto na Twojego maila będziemy wysyłać skrót najważniejszych informacji ze świata finansów, powiadomienia o nowościach rynkowych, najnowsze oceny i raporty oraz codzienne notowania wybranych przez Ciebie funduszy inwestycyjnych.
Newsletter

Reklama

Tylko u nas

30.08.2021

Wyzwania dla banków centralnych i co one oznaczają dla funduszy dłużnych?

Źródło: alexskopje / Shutterstock.com

Napisz komentarz

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Przejdź do logowania

Wszystkie komentarze (0)

Co zrobi RPP? Odpowiedź wydaje się prosta. Udzielił już jej Łon. Powiedział że zbyt szybkie podniesienie stóp podniesie zbyt mocno rentowności. Prawdopodobnie jeśli tak mówi to ta kwestia była omawiana na posiedzeniu. Nie wiem czy oni mają pojęcie jak działa rynek, ale to myślenie trochę kontrproduktywne. To właśnie działanie na alibi i podnoszenie stóp o marne 10pb prędzej doprowadzi do dużego wzrostu rentowności niż zacieśnianie umiarkowanie dynamiczne. Takie wywołałoby po prostu przekonanie rynków o tym że NBP rzeczywiście z inflacją walczy. Na dowód posłużyć może negatywna reakcja rynków na pierwszą podwyżkę stóp na Węgrzech która dla rynków była właśnie 'na alibi'. Forint natychmiast się osłabił (choć mogło to wynikać z jakich przyczyn spekulacyjnych również). Zacząłsię umacniać kilka godzin później zaraz po tym jak bank zakomunikował że będzie to seria podwyżek. Nas też to czeka, ale nie w tym roku. Będą się zasłaniać efektem przyszłorocznej bazy. Dopiero jak wybije 6% zaczną podwyżki a jak już będzie wiadomo że PIS przegrywa w sondażach i wybory są na pewno już przegrane to włączą wtedy 'hawkish mode' i zobaczymy taką serię podwyżek że opozycyjny dziś rząd dostanie gospodarkę z pkb 2% pod koniec 2023r.
Musimy zrozumieć że nasza RPP to już ciało partyjne, które łamie ustawę o NBP. Dokładnie art 3.1. RPP stała się już ministerstwem długu, finansów i nawet budownictwa. Taki mamy klimat i on się nie zmieni dopóki parta będzie u władzy i będą szanse że utrzyma tą władzę po wyborach 2023

eps | 01.09.2021

Twój komentarz został dodany

Bardzo dziękuje za odpowiedz.
Natomiast jeżeli inflacja nie wyhamuję, z miesiąca na miesiąc będzie coraz większa a NBP dalej nie będzie reagować? Czy może się to skończyć mocnymi podwyżkami stóp procentowych?

Dawid Formella | 31.08.2021

Twój komentarz został dodany

Według mnie tak. Później bez zduszenia gospodarki, nie uda się zdusić inflacji.

Rafał Bogusławski | 01.09.2021

Twój skomentarz został dodany

Zobacz więcej odpowiedzi

Jakie obstawia Pan stopy procentowe w Polsce za rok o tej porze przy infacji w następnych miesiącach ok 6%?

Dawid Formella | 31.08.2021

Twój komentarz został dodany

W tym równaniu jest kilka niewiadomych. Po pierwsze jaki będzie skład nowej Rady? Po drugie - poziom inflacji? Spodziewam się, że mimo wszystko inflacja w II połowie przyszłego roku będzie jednak poniżej 5%, choć wiele zależy od tego czy wejdzie Polski Ład i zostaną uwolnione ceny energii elektrycznej i jak będą podnoszone podatki. Zakładam, że nowa RPP też nie będzie bardzo skora do podwyżek, więc stawiałbym na poziom 1,5% z zapewnieniami, że inflacja jest przejściowa.

Rafał Bogusławski | 31.08.2021

Twój skomentarz został dodany

Zobacz więcej odpowiedzi

Rządzących kompletnie nie interesuje co się dzieje z oszczędnościami polaków, ich grupą docelową są ci intensywnie korzystający z socjalu i ci bez żadnych oszczędności, nimi łatwiej manipulować więc wszystkie działania są podejmowane w ich kierunku ;]

Ostatnio Morawiecki wypowiadał się że co prawda mamy podwyższoną inflację ale zarobki rosną szybciej niż ceny w sklepach i dlatego właśnie jest super!! :D

Sebastian | 31.08.2021

Twój komentarz został dodany

Zapomniał tylko wspomnieć o "podatku inflacyjnym". Dla rządu taka inflacja jest super, bo mają co najmniej kilkanaście miliardów więcej dochodów budżetowych. Więc dla rządu faktycznie jest super.

Rafał Bogusławski | 31.08.2021

Twój skomentarz został dodany

Zobacz więcej odpowiedzi

Polecamy

Jak rozliczyć podatek z funduszy inwestycyjnych
Reklama
Ranking funduszy inwestycyjnych czerwiec 2026
Reklama
Dbamy o twoją prywatność
Strona Analizy.pl używa plików cookies i przetwarza dane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu i poprawy jakości świadczonych usług oraz w celach analitycznych, statystycznych i marketingowych. Szanujemy Twoją prywatność, dlatego używamy plików cookies tylko za Twoją zgodą. Wybierz Ustawienia, aby zapoznać się ze szczegółami i zarządzać opcjami. Możesz dostosować swoje preferencje w każdym momencie na stronie Ustawienia prywatności. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką prywatności.

Rozdzielczość Twojego urządzenia jest zbyt niska.
Obróć ekran lub powiększ okno przeglądarki.