Etyka w branży finansowej – nie uczymy się na błędach
To temat, który wraca jak bumerang. Na naszym rynku jest wiele do zrobienia w kwestii etyki uważają uczestnicy panelu organizowanego przez EFPA
„Idź do pracy do banku, ludzie będą cię szanować” – takie jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku było myślenie o pracy w bankowym okienku. Poziom zaufania do doradcy był podobny, jak w przypadku prawnika czy lekarza. To była służba. Dziś nie jest to takie oczywiste. Przynajmniej tak twierdzi część uczestników panelu poświęconego etyce w zawodzie doradcy, który odbył się w ramach IX Kongresu Certyfikowanych Doradców Finansowych EFPA Polska. Dyskusję moderował Michał Duniec, prezes Analiz Online.
Reklama
– Jeden z najświeższych przykładów, którym się zajmowałem: dwoje klientów po siedemdziesiątce. Trafili do jednego z dużych pośredników finansowych na rynku z prośbą o konsolidację kredytów i obniżenie ciężaru comiesięcznych wydatków z tym związanych. To było 27 tys. zł pożyczki do skonsolidowania. Doradca wziął ... 19 tys. zł prowizji. To był pośrednik z dużej instytucji, która ma bardzo solidny kodeks etyczny. Zapytany tenże pracownik czy widzi coś w tym złego, odpowiedział, że nie, ponieważ klient widział co podpisał – mówi Artur Nowak-Gocławski, przewodniczący Rady Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.
Jego zdaniem problem polskiej branży finansowej polega na tym, że wielu jej uczestników nie ma poczucia, że celem ich pracy jest służenie klientom. – Dostarczyć im to co potrzebują, co rozumieją, na co ich stać, za rozsądną cenę. Tylko te cztery rzeczy i nic więcej – przekonuje Nowak-Gocławski.
To jak daleko nam do takiego modelu pokazała sprawa GetBack. Obligacje wierzyciela oprocentowane nawet na kilkanaście procent, były sprzedawane jako "alternatywa dla lokaty bankowej". Kolejny raz historia się powtórzyła – parę lat po Amber Gold i dekadę po funduszach akcji sprzedawanych na samym szczycie hossy.
Zdaniem Marcina Jaworskiego, reprezentującego Rzecznika Finansowego, obserwujemy bardzo dużo przypadków nadużywania zaufania do instytucji finansowych.
– Większość doradców jest pod bardzo dużą presją planów sprzedażowych, szczególnie w przypadku nowych produktów. Około 2000 roku nagle priorytetem przestało być dobro klienta, a zaczął się proces pompowania sprzedaży, pozyskiwania klientów – mówi Jaworski.
Takiemu przedstawieniu sprawy sprzeciwiał się Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes zarządu Związku Banków Polskich. Podkreślił, że ZBP regularnie sprawdza, jakie uwagi i zarzuty trafiają do kilkunastu instytucji, w tym do Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Finansowego, Ministra Finansów czy Komisji Nadzoru Finansowego. Od kilkunastu lat powstaje z tego profesjonalny raport, który trafia na biurka prezesów banków.
– Jestem zwolennikiem oceniania na podstawie twardych badań, prowadzonych systematycznie przez osoby, które się na tym znają. Tylko tak można jednoznacznie stwierdzić, czy branża idzie w dobrym czy złym kierunku. Od kilkunastu lat przeprowadzamy takie badania oraz monitorujemy wyniki badań wszystkich różnych instytucji, które zajmują się tym obszarem. W ostatnich 6-8 latach w Polsce zdecydowana większość instytucji finansowych wdrożyła bardzo wiele dobrych procedur, służących poprawie zaufania i reputacji. Bez względu na burzę medialną twarde wyniki badań pokazują, że na tym etycznym polu dokonuje się postęp – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes zarządu Związku Banków Polskich.
Zdaniem prezesa nie ma wątpliwości, że należy eliminować firmy i osoby, które szkodą branży, ale źródło problemów leży gdzie indziej.
– Wkrótce zostanie opublikowana praca, która pokaże, co było przyczyną ponad 400 kryzysów finansowych na świecie w ostatnich kilkuset latach. Okazuje się, że w ponad 90% to były błędy w polityce monetarnej i fiskalnej, a wszystkie inne to są pochodne tychże błędów. Co ma zrobić prezes jednego czy drugiego banku w Polsce, któremu nakazano na koniec listopada wypłacić 2 mld zł za SK Bank? A takich sytuacji jest więcej. Nagle wiele banków wpada w straty, bo ktoś na górze podjął taką, a nie inną decyzję. Jak to wyjaśnić akcjonariuszom? W takich wypadkach zaczynają niestety wchodzić w rachubę zachowania nietypowe dla rynku. Nie usprawiedliwiam nikogo, ale zwracam uwagę, że część czynników pochodzi z zewnątrz – podsumował Pietraszkiewicz
Problemy etyczne w branży finansowej są wielowymiarowe. Zjawiskiem, które obserwujemy już od dłuższego czasu na rynku jest ograniczanie oferty banków-dystrybutorów wyłącznie do funduszy ze swojej grupy kapitałowej. Czy przedstawienie klientowi bardzo wąskiej, najczęściej wcale nie najlepszej palety produktów można rozpatrywać w kategoriach etyki?
– Wszelkie ograniczanie produktów czy towarów tylko do jednego dostawcy powoduje, że ten nie ma żadnej motywacji, żeby te produkty były dobre. Bo cokolwiek się nie stanie one i tak będą sprzedawane. Przerabialiśmy już podobne przypadki za czasów słusznie minionych, gdy można było kupić np. tylko jeden model samochodu. Chyba nikt z nas nie chce do tego wracać. Konkurencja jest naprawdę dobra i wymusza tworzenie coraz lepszych produktów dla klientów – mówi Ewa Radkowska-Świętoń, prezes Skarbiec TFI.
Czy można zbudować plany sprzedażowe w inny sposób? Zdaniem Jany Niedźwiedź-Glinieckiej, wiceprezes EFPA, plany być muszą, ale jak najbardziej da się je inaczej skonstruować. Przede wszystkim nie można promować wysoko marżowych produktów.
– W zamian pracujmy nad planami sprzedażowymi, które będą promować wartość aktywów w portfelu. W innych krajach w Europie to działa. Zacznijmy patrzeć przez pryzmat potrzeb klienta – mówi Jana Niedźwiedź-Gliniecka.
03.10.2018
Źródło: analizy.pl



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania