Taryfowy chaos wraca na rynki
W piątek amerykański Sąd Najwyższy uderzył w fundament, na którym Biały Dom opierał część szerokich ceł: uznał, że ustawa IEEPA, wykorzystywana jako narzędzie nadzwyczajne, nie daje prezydentowi uprawnienia do ich nakładania. W odpowiedzi prezydent USA Donald Trump zapowiedział wprowadzenie tymczasowych 15-proc. ceł globalnych.
Ustawa IEEPA, dotąd używana przede wszystkim do sankcji, stała się w ostatnich miesiącach podstawą prawną większości ceł administracji Trumpa, w tym 10-proc. taryf na towary z niemal wszystkich państw świata. W piątek Sąd Najwyższy, stosunkiem głosów 6:3, uznał, że prezydent nie miał uprawnień do nakładania ceł na tej podstawie.
Reklama
- Oznacza to, że cła nakładane w ostatnich 12 miesiącach na podstawie tej ustawy – zarówno te "fentanylowe" na Chiny, Kanadę i Meksyk, jak i "wzajemne" na inne kraje, w tym UE – zostały anulowane – wskazują ekonomiści Pekao.
Inwestorzy nie dostali jednak oddechu na dłużej. Wręcz przeciwnie. Prezydent USA odpowiedział atakiem na Sąd Najwyższy (w tym oskarżeniami o uleganie obcym wpływom) oraz zapowiedzią wprowadzenia tymczasowych 15-proc. ceł globalnych. To – w ocenie Pekao – "ratuje" większość wpływów z anulowanych taryf, ale jednocześnie zmienia architekturę całej ofensywy celnej.
- Niemal natychmiast prezydent ogłosił wprowadzenie 15-proc. cła powszechnego na podstawie art. 122 Ustawy o Handlu z 1974 r. Ten krok "ratuje" 3/4 wpływów z anulowanych przez SN ceł lub, jak kto woli, obniża opodatkowanie amerykańskich konsumentów i firm o 1/4. Mówimy więc o rozluźnieniu fiskalnym rzędu 0,2 proc. PKB, a więc praktycznie niezauważalnym – wyliczają ekonomiści banku. – Czy to oznacza, że decyzja SN jest całkowicie bez znaczenia? Rynki tak nie sądzą i my się tu zgadzamy – dodają.
Art. 122 ma wbudowany limit czasowy: cła w tej ścieżce są tymczasowe i mogą obowiązywać 150 dni, o ile Kongres nie zdecyduje o przedłużeniu. Pekao wprost wskazuje, że polityczna kalkulacja utrudnia taki scenariusz. – Biorąc pod uwagę kalendarz polityczny (jesienne midterms) i niepopularność ceł w amerykańskim społeczeństwie, to się po prostu nie wydarzy – oceniają ekonomiści Pekao.
Teoretycznie Biały Dom mógłby próbować "rolować" identyczne decyzje po upływie 150 dni, ale to – jak zauważa bank – niemal gwarantowałoby kolejną rundę sporów prawnych. Tym bardziej że art. 122 odwołuje się do fundamentalnych problemów z bilansem płatniczym i konieczności tymczasowego ograniczenia importu, co otwiera pole do interpretacji – i do pozwów.
Jeśli administracja będzie chciała odbudować wyższe i bardziej selektywne cła w sposób mniej podatny na sądowe podważanie, Pekao widzi najbardziej prawdopodobny kierunek w stronę rozwiązań znanych z pierwszej kadencji Trumpa: dochodzeń i procedur, które umożliwiają taryfy sektorowe.
- Mniej problematyczna ścieżka do wyższych ceł polegałaby na wykorzystaniu powyższych 150 dni do rozpoczęcia i ukończenia śledztw / badań, które są niezbędne, by można było wprowadzić wyższe cła na podstawie art. 301 ustawy z 1974 i art. 232 ustawy o rozwoju handlu z 1962 – uważa Pekao.
Taka zmiana ma jednak konsekwencje polityczne i organizacyjne. Po pierwsze, przesuwa ciężar decyzyjny z Białego Domu w stronę USTR (Biura Reprezentanta USA ds. Handlu). Po drugie, argument bezpieczeństwa narodowego (art. 232) łatwiej było zastosować do stali i aluminium niż do szerokiej listy dóbr konsumpcyjnych. Po trzecie – pozostaje kwestia zasobów administracji i czasu.
- Nie jest jasne, czy amerykańskie agencje rządowe mają dostatecznie dużo zasobów, by w zadanym czasie przygotować wszystkie cła sektorowe replikujące cła anulowane w zeszłym tygodniu przez SN – zauważa Pekao.
W krótkim terminie kluczowe jest to, że decyzja Sądu Najwyższego – zamiast uspokoić handel – ponownie podbiła niepewność. Stawka 15 proc. z art. 122 stabilizuje część wpływów i ogranicza fiskalny szok, ale nie usuwa kluczowego pytania: jaka będzie docelowa architektura ceł na koniec roku i jak szybko administracja będzie ją w stanie odtworzyć innymi instrumentami. Pekao wskazuje też na dwa wątki. Pierwszy dotyczy zwrotów ceł pobranych na podstawie IEEPA. To potencjalnie "mały koszmar" makroekonomiczny, bo płatnik cła nie musi być tym, kto poniósł jego ostateczny koszt – a zwroty trafią do importerów, nie do konsumentów. Drugi to inflacja. Obniżenie średniej stawki (Pekao szacuje spadek o ok. 5 pkt proc.) nie musi przełożyć się na równie szybkie obniżki cen, bo działa asymetria dostosowań: ceny łatwiej podnosić niż obniżać. W takim układzie ulga taryfowa częściej kończy się poprawą marż w łańcuchu dystrybucji niż widocznym spadkiem cen na półce.
- Decyzja SN jest ważniejsza z punktu widzenia polityki zagranicznej niż ekonomicznej. SN wytrącił prezydentowi narzędzie, z którego chętnie korzystał w celu wywarcia presji na inne państwa, przywołania do stołu negocjacyjnego, karania za decyzje sprzeczne z preferencjami rządu USA – uważają ekonomiści banku.
Analitycy Ebury zauważają, że rynki akcji zareagowały bardzo spokojnie i niemal nie poruszyły się w odpowiedzi na orzeczenie sądu, co wskazuje, że było ono w dużej mierze uwzględnione w wycenach. Obligacje jednak straciły ze względu na obawy, że strata wpływów z ceł pogarsza fiskalny obraz USA.
- Żadne z rynkowych ruchów nie były szczególnie silne, jako że inwestorzy obstawiają, że Trump znajdzie sposób, by zgodnie z prawem obejść ten werdykt – wskazują Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk i Michał Jóźwiak.
23.02.2026
Źródło: Joseph Sohm / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania