Brokerzy z USA mogą pobierać opłaty od zarządzających funduszami ETF
Amerykańskie firmy maklerskie i depozytariusze mogą żądać od zarządzających funduszami ETF opłat dystrybucyjnych, poinformował JP Morgan. Może to oznaczać zasadniczą zmianę na rynku ETF wartego 13,5 biliona dolarów.
W ostatnich latach na rynku amerykańskim nastąpił wzrost liczby nowych firm fintech, które wprowadziły handel bez prowizji, zmieniając ugruntowane modele biznesowe na Wall Street. Platformy internetowe przyciągnęły inwestorów detalicznych zerowymi opłatami transakcyjnymi i prostymi aplikacjami mobilnymi, odciągając klientów od tradycyjnych biur maklerskich. Aby przeciwdziałać tym zmianom niektóre firmy, jak Fidelity czy Charles Schwab zaczęli ścigać się w pozyskiwaniu klientów, obniżając prowizje handlowe do zera w przypadku funduszy ETF.
Reklama
Zniżki te zaczęły jednak negatywnie wpływać na przychody, gdyż inwestorzy zaczęli masowo przechodzić z funduszy inwestycyjnych do ETF-ów. Brokerzy próbując odzyskać utracone przychody, mogą się zdecydować do pobierania opłat dystrybucyjnych.
JP Morgan szacuje, że opłaty za zarządzanie amerykańskimi funduszami ETF wynoszą 21 miliardów dolarów, a brokerzy dążą do osiągnięcia 10–20% całkowitych współczynników kosztów, co oznacza 2–4 miliardy dolarów rocznie nowych kosztów dystrybucji.
„To ważna inicjatywa dla pośredników finansowych. Migracja aktywów funduszy inwestycyjnych do ETF-ów okazała się kosztownym procesem po przejściu na prowizje transakcyjne na poziomie 0 USD w ciągu ostatnich dziesięciu lat” – podał JP Morgan. Jak czytamy w notatce duzi gracze jak BlackRock i Vanguard mogą być lepiej przygotowani do negocjacji opłat, ale już średniej wielkości zarządzający (jak Invesco, Franklin czy Janus) mogą być narażeni na większą presję.
03.02.2026
Źródło: BEST-BACKGROUNDS / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania