Santander TFI: czas na długi koniec krzywej obligacji
Po trzech latach preferowania krótkiego końca krzywej dochodowości, Santander TFI w prognozach na 2026 r. przesuwa akcent w stronę obligacji długoterminowych o stałym oprocentowaniu.
Spadające stopy procentowe, wyraźna premia terminowa oraz inflacja w paśmie celu NBP sprawiają, że – zdaniem zarządzających Santander TFI – relatywna atrakcyjność obligacji długoterminowych o stałym oprocentowaniu istotnie wzrosła.
Reklama
- W naszych perspektywach na 2026 rok zmieniamy nastawienie na korzyść funduszy obligacji długoterminowych a więc tych, które posiadają w portfelach w większości obligacje o stałym oprocentowaniu. Naszym zdaniem, relatywna ich atrakcyjność uległa znacznej poprawie. Po pierwsze, wskutek obniżek stóp procentowych NBP (-175 bps w 2025 roku) stopy rynku pieniężnego spadły w okolice 4 proc. Tymczasem rentowności obligacji o stałym oprocentowaniu z segmentu 5-10 lat kształtują się w przedziale 4,7-5,3 proc., oferując istotna premie terminową. Po drugie, inflacja w Polsce na koniec 2025 roku spadła do 2,5 proc. i najbardziej prawdopodobne scenariusze jej zachowania w roku 2026 wskazują, że pozostanie ona w przedziale wahań akceptowanych przez RPP tj. 1,5]-3,5 proc. Daje to szansę nie tylko na stabilizację poziomu stopy NBP na poziomie 4 proc., ale nawet na kolejne obniżki. To środowisko sprzyjać powinno bardziej obligacjom o stałym oprocentowaniu niż tym, których bieżąca rentowość zależy od stopy WIBOR – wskazują.
Eksperci Santander TFI uważają jednak, że rok 2026 będzie kolejnym, kiedy konserwatywni inwestorzy docenią fundusze dłużne krótkoterminowe.
- Chociaż dostrzegamy zmniejszoną relatywną atrakcyjność tej grupy funduszy względem funduszy obligacji o stałym oprocentowaniu, pozostają one ciągle bardzo zyskowną formą inwestycji. Spadek stopy WIBOR zmniejszył co prawda bieżącą rentowność obligacji skarbowych o zmiennym oprocentowaniu, ale te wciąż oferują bardzo wysoką marże ponad stopę WIBOR – argumentują.
Wskazują, że miniony rok przyniósł dalsze spadki marż kredytowych, ale za sprawą wzrostu rentowności rynków bazowych, rentowności europejskich obligacji korporacyjnych pozostały niemal niezmienione. Otoczenie makroekonomiczne powinno - ich zdaniem - pozostać sprzyjające dla tej klasy aktywów, jednak obecne wyceny nakazują zachować dużą ostrożność.
- Podaż papierów na rynku pierwotnym podobnie jak w roku 2025 pozostanie podwyższona ze względu na dużą skalę zapadalności. Rodzi to ryzyko przede wszystkim dla emitentów w segmentach o najwyższym ryzyku kredytowym, gdzie rosnące koszty finansowe mogą stanowić duże wyzwanie dla przedsiębiorstw o słabszych fundamentach. W ostatnich miesiącach można zaobserwować stopniowe wzrosty marż obligacji korporacyjnych o najniższych ratingach kredytowych. Oczekujemy, że premie za ryzyko, zarówno dla obligacji investment grade jak i high yield mogą ulec lekkiemu rozszerzeniu z obecnych, bardzo niskich na tle historycznym poziomów – wskazują.
Ich zdaniem, przy wysokich rentownościach nie powinno to jednak przeszkodzić w osiągnięciu solidnych dodatnich stóp zwrotu, choć te będą naszym zdaniem niższe niż w roku 2025.
- Mało atrakcyjny wydaje nam z kolei się polski rynek obligacji korporacyjnych, gdzie również obserwowaliśmy spadki marż kredytowych. Ich obecne poziomy w porównaniu np. do marż dyskontowych oferowanych przez obligacje skarbowych i są bardzo niskie – uważają zarządzający Santander TFI.
12.01.2026
Źródło: Shutterstock



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania