Skarbiec TFI: Niemcy ratują strefę euro
OTOCZENIE MAKROEKONOMICZNE
Miniony tydzień przynajmniej po jednej stronie Atlantyku przyniósł pierwsze oficjalne rozstrzygnięcia odnośnie kryzysu zadłużeniowego. Na szczycie spotkali się przywódcy krajów strefy euro, przy czym oczy obserwatorów były skierowane w głównej mierze na parę przywódców największych wierzycieli Aten, czyli Niemiec i Grecji. Zaproponowane rozwiązania zaskoczyły inwestorów swoją stanowczością. Pomoc ze strony państw strefy euro – przy wsparciu Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz „dobrowolnym” udziale banków europejskich – według zatwierdzonych warunków ma sięgnąć kwoty 109 mld euro. Spodziewanym efektem nowych uzgodnień ma być ograniczenie wskaźnika zadłużenia Grecji (w relacji do PKB) w perspektywie następnych kilku lat. Może się jednak okazać, że nowa sytuacja okaże się jedynie „pyrrusowym” zwycięstwem. Głównym poręczycielem nowych warunków pakietu pomocowego jest bowiem EFSF (Europejski Fundusz Stabilności Finansowej), w którym największy wkład finansowy posiada rząd niemiecki. W przypadku realizacji najgorszego scenariusza i niepowodzenia całej operacji, zobowiązania Niemiec (ulokowane w gwarancjach EFSF) mogą sięgnąć astronomicznej kwoty 1,5 biliona euro, a wtedy przyszłość całej strefy euro (a w szczególności gospodarki niemieckiej) może stanąć pod znakiem zapytania. Ponadto międzypaństwowe uzgodnienia wcale nie gwarantują, że ratingi zagrożonych niewypłacalnością krajów, na czele z Grecją, nie zostaną przez agencje ratingowe obniżone. Tzw. „selektywne bankructwo”, które nastąpiłoby w takim wypadku, spowodowałoby z pewnością paniczną wyprzedaż ryzykownych aktywów przez inwestorów, czyli w konsekwencji wzrost rentowności obligacji oraz spadek cen akcji. Niemniej jednak poczynione w rozwiązywaniu problemu zadłużenia krajów peryferyjnych postępy, poskutkowały w minionym tygodniu krótkoterminową poprawą nastrojów na światowych rynkach.
Dobre nastroje w minionym tygodniu tylko chwilowo zostały popsute przez niższe od oczekiwanych odczyty wstępnych wskaźników PMI m.in. w strefie euro, Chinach oraz Niemczech. Na polski rynek nie wpłynęły z kolei słabe dane dotyczące produkcji przemysłowej i inflacji producenckiej PPI.
Na mapie wydarzeń makro w zbliżającym się tygodniu na pierwszy plan wysuwa się drugi oraz piąty dzień tygodnia. We wtorek bowiem rynek ujrzy istotne dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. W czwartek z kolei ukaże się nowy odczyt wskaźnika Chicago PMI, interesujący w kontekście zeszłotygodniowych spadków indeksów PMI z Europie i Azji. W Polsce najważniejsze będą dane dot. stopy bezrobocia oraz poziom sprzedaży detalicznej za czerwiec.
Za: Komentarz tygodniowy Skarbiec TFI, Michał Hulbój, Olaf Pietrzak, Grzegorz Zatryb, Michał Zasadzki
/pw
Reklama
28.07.2011



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania