W 2019 warto stawiać akcje, ale liczy się ostrożność i selekcja

18.01.2019 | Katarzyna Czupa
Źródło: alphaspirit / Shutterstock.com
Ryzyko recesji wciąż jest niskie, a historia pokazuje, że w później fazie cyklu akcje wciąż mają trochę paliwa do wzrostów. Warto stawiać przede wszystkim na spółki amerykańskie oraz rynki wschodzące

W 2019 r. perspektywy dla rynku akcji wciąż pozostają dobre


Miniony rok był niezwykle burzliwy dla globalnych rynków akcji. Giełdowe załamanie w IV kwartale 2018 r. odstraszyło wielu inwestorów, lecz - zdaniem ekspertów z globalnych firm zarządzających aktywami - wciąż warto mieć akcje w portfelu. Podejście jest bardziej ostrożne niż w ubiegłym roku, jednak wciąż dominuje optymizm. Wynika to z kilku względów. Po pierwsze, w wyniku zeszłorocznej korekty wyceny znajdują się obecnie na bardziej racjonalnym poziomie – próg wejścia jest racjonalny. Po drugie, choć obecny cykl gospodarczy jest jednym z dłuższych w historii, a gospodarka światowa powoli hamuje, ryzyko recesji w tym roku wciąż pozostaje niskie – takiego zdania są przedstawiciele m.in. BlackRock i JP Morgan Asset Management. Eksperci z Fidelity wskazują, że bessa zwykle nie występuje, gdy sytuacja gospodarcza pozostaje dobra. BlackRock sprawdził ile wyniosły 12-miesięczne stopy zwrotu z akcji tuż przed recesją – w latach 1978-2018 r. było to średnio ok. +10% w przypadku rynków globalnych i prawie +15% jeśli chodzi o papiery notowane na Wall Street. To pokazuje, że w bardzo późnej fazie cyklu akcje mogą „wykrzesać z siebie trochę energii”.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Trzecią kwestią, która powinna wspierać ceny akcji jest poziom zysków przedsiębiorstw. Globalni zarządzający podkreślają, że co prawda w 2019 roku ich poziom w ujęciu globalnym będzie niższy niż w 2018 r., jednak nie jest to nic niepokojącego. Wygasa efekt stymulacji fiskalnej i w tym roku sytuacja po prostu ulegnie normalizacji. Jak mówi Stephen H. Dover, wiceprezes wykonawczy i szef zespołu ds. akcji Franklin Templeton Investments, wzrost wciąż jest jednak względnie solidny, a warunki dla biznesu powinny nadal być sprzyjające, po części dzięki konsekwentnym działaniom na rzecz eliminowania uciążliwych regulacji oraz ogólnym korzyściom płynącym z boomu łupkowego w USA. BlackRock wskazuje, ze konsensus rynkowy zakłada spadek dynamiki z 24% do 9% – wciąż będzie to poziom przekraczający globalną średnią. W przypadku rynków wschodzących wysokie dwucyfrowe tempo wzrostu powinno się utrzymać.

Źródłem spadków z końca ubiegłego roku były niepokoje wokół tempa zacieśniania polityki pieniężnej przez Fed. Niepewność wciąż się utrzymuje, jednak w związku z tym, że stopy procentowe znajdują się blisko poziomu neutralnego, gospodarka hamuje, a rynki finansowe są pełne emocji, stanowisko banku centralnego może być bardziej gołębie niż zakładano. Według Keitha Wade’a ze Schroders, punktem granicznym powinien być poziom 2,75%, co oznacza tylko dwie podwyżki w tym roku. Bardziej ostrożnego podejścia spodziewają się także BlackRock i Fidelity.

Zdaniem ekspertów globalnych firm zarządzających aktywami, choć w 2019 roku akcje mogą przynieść zysk, kluczowa jest selekcja. Obecna sytuacja jest bowiem newralgiczna – obok czynników wsparcia, na rynku występuje wiele źródeł ryzyka. Eksperci z Fidelity i BlackRock uważają, że obecnie liczy się przede wszystkim jakość. Po pierwsze, w długim terminie to tanie i nieco zapominane spółki przynoszą lepsze stopy zwrotu. Po drugie, ceny akcji nie mogą wiecznie odbiegać od czynników fundamentalnych. Inwestowanie w wartość, po latach dominacji spółek wzrostowych, ma znów wrócić do łask.

Warto inwestować w akcje spółek amerykańskich i rynków wschodzących


Na które giełdy powinniśmy zwracać uwagę? Przede wszystkim na akcje amerykańskie i rynki wschodzące. W pierwszym przypadku, eksperci co prawda podkreślają, że wyceny wciąż są relatywnie wysokie, jednak po ubiegłym roku ryzyko recesji jest już w dużym stopniu uwzględnione w cenach. Do tego dochodzi relatywnie wysoka dynamika PKB i solidne zyski spółek amerykańskich. Wśród poszczególnych sektorów eksperci BlackRock najbardziej entuzjastycznie podchodzą do podmiotów z sektora ochrony zdrowia ze względu na stabilny rozwój, niezakłócone przepływy pieniężne i brak problematycznych pozycji w bilansie.

Zobacz także: Rynki wschodzące – słaby grudzień kończy słaby rok

Po bardzo trudnym roku w centrum zainteresowania znajdują się również rynki wschodzące. Inwestorów powinny przyciągać przede wszystkim dość niskie wyceny – w 2018 r. indeks MSCI EM stracił blisko -17% i wrócił do poziomu z wiosny 2017 roku. Jak przekonują eksperci z Fidelity, w niektórych przypadkach ceny akcji spadły do poziomu z czasu kryzysu finansowego. Kolejnym czynnikiem wsparcia jest wspomniana wysoka dynamika wzrostu zysków spółek. Do tego dochodzi potencjalne wyhamowanie podwyżek stóp procentowych, a więc i szansa na wstrzymanie aprecjacji dolara, oraz sprzyjające uwarunkowania gospodarcze w poszczególnych krajach. W Chinach realizowana jest polityka stymulacji gospodarczej. Zdaniem Stephena H. Dovera z Franklin Templeton choć medialna debata na temat wpływu wojny handlowej na chińską gospodarkę sprawiła, że wielu inwestorów zaczęło z rezerwą podchodzić do akcji chińskich spółek, krajowa konsumpcja ma obecnie większy wpływ na wzrost w Chinach niż handel.

Sytuacja na rynku nieruchomości mieszkaniowych budzi wprawdzie pewne obawy, a tempo wzrostu gospodarczego spada, jednak nie widzimy ryzyka „twardego lądowania”. Sądzimy, że długoterminowe możliwości można znaleźć w tych sektorach chińskiej gospodarki, które są w większym stopniu skoncentrowane na rynku krajowym – mówi.

Sytuacja jest sprzyjająca także w Turcji, gdzie kryzys walutowy zdaniem BlackRock zdaje się być już za nami, oraz w Ameryce Łacińskiej. Jak mówi Stephen H. Dover, wybór Jaira Bolsonaro na nowego prezydenta Brazylii zapowiada powrót do bardziej ortodoksyjnej polityki gospodarczej, pomimo pewnych elementów skrajnej retoryki politycznej.

Powrót do lepszej polityki ekonomicznej w ostatnich latach dostrzegamy także w Argentynie. Choć to dopiero początek poprawy sytuacji, zważywszy na wyzwania polityczne i ekonomiczne, z jakimi wciąż zmagają się obydwa kraje, sądzimy, że okres wyjątkowo szkodliwej polityki gospodarczej w Brazylii i Argentynie może dobiegać końca – podkreśla.

Eksperci Fidelity okazji inwestycyjnych upatrują w Wielkiej Brytanii. Ich zdaniem na korzyść akcji spółek brytyjskich działa to, że w związku z widmem brexitu ich ceny mocno spadły i trudno nie uznać ich za atrakcyjne. Co więcej, spora część przedsiębiorstw nie zostanie specjalnie dotknięta „rozwodem” z Unią Europejską, a pozostałe po prostu będą musiały dostosować się do nowej rzeczywistości. Jest to zatem podejście „gorzej już być nie powinno”, choć wskazuje się, że akcje mogą jeszcze trochę stracić.

Tym podejściem Fidelity wyłamuje się jednak z ogólnego trendu – dominuje przekonanie, że ze względu na ryzyko polityczne lepiej nie inwestować w brytyjskie spółki. Globalni zarządzający sceptycznie podchodzą również do pozostałych europejskich akcji. Oczywiście tutaj również obciążeniem jest polityka, m.in. problem następcy na stanowisku niemieckiego kanclerza po odejściu Angeli Merkel oraz nieprzewidywalne działania rządu we Włoszech. Jak wskazują eksperci z BlackRock, inwestycjom nie sprzyja anemiczny wzrost gospodarczy, duża zależność od wymiany handlowej, co w warunkach wojny chińsko-amerykańskiej jest sporym czynnikiem ryzyka, i znaczny udział spółek, które słabo wypadają w późnej fazie cyklu gospodarczego.
 
Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

ArgentynaBlackRockBrazyliaBrexitChinyFEDFidelityFranklin TempletonJP Morganprognozy 2019rynki wschodząceSchroders

zobacz także

↑ na górę