Rynek nie docenił wysiłków OPEC
07.12.2017 | Katarzyna Czupa
Źródło: Shutterstock
Choć limity wydobycia będą obowiązywały do końca 2018 r., decyzja nie wpłynęła istotnie na cenę ropy naftowej. Dla inwestorów znaczenie ma przede wszystkim produkcja w USA

Od ostatniego spotkania grupy Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) minął równo tydzień. 30 listopada br. w Wiedniu, dokładnie rok od decyzji o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej, kraje OPEC oraz m.in. Rosja, Malezja i Azerbejdżan zdecydowały się kolejny raz przedłużyć obowiązujące limity – tym razem aż do końca 2018 r. Ponadto, do porozumienia włączone zostały Libia i Nigeria. Poziom ich łącznej produkcji w 2017 r. ma być nie wyższy niż 2,8 mln baryłek dziennie.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Podjęte decyzje zostały pozytywnie odebrane przez inwestorów – 1 grudnia, w ciągu jednej sesji, cena ropy brent wzrosła o ponad +1,7% do 63,73 dolarów za baryłkę. Euforia nie trwała jednak długo, a kolejne dni przyniosły serię spadków. Skąd ta zmiana? Podkreśla się, że kontynuacja ograniczeń jest pożądana i ten krok był oczekiwany. Co więcej, choć obowiązywanie limitów przedłużono na 12 miesięcy, a nie jak wcześniej zapowiadano na dziewięć, dla inwestorów jest to raczej kwestia techniczna. Także znaczenie włączenia Libii i Nigerii do porozumienia nie należy do przełomowych – państwa mają po prostu nie zwiększać swojej produkcji. Warto zaznaczyć, że w przypadku Libii utrzymanie obecnego poziomu wydobycia dla kraju (1 mln baryłek dziennie) o zdestabilizowanej sytuacji politycznej nie jest łatwe.

Dużą ważniejszą kwestią jest jednak sytuacja amerykańskiego przemysłu wydobywczego, a ta jest nadzwyczaj dobra. Wielkość produkcji ropy łupkowej stopniowo rośnie – jej poziom sięgnął niemal 9,7 mln baryłek dziennie, ustanawiając kolejny rekord. Co więcej, w ostatnim tygodniu listopada, drugi tydzień z rzędu, liczba szybów wiertniczych uległa zwiększeniu (łącznie wynosi 749). Z ankiety Evercore ISI wynika również, że w 2018 r. podmioty zajmujące się wydobyciem mogą zwiększyć wydatki na inwestycje o +20%. Wszystkie te czynniki zwiększają presję na ceny surowca – rosnący potencjał wydobywczy USA może bowiem „zjeść” wszystkie korzyści płynące z wprowadzenia limitów przez OPEC i pozostałe państwa objęte porozumieniem.

W ostatnich dniach cenom ropy ciążyły także dane dotyczące zapasów w USA. Choć w przypadku ropy naftowej ich wielkość spadła, i to bardziej niż oczekiwał rynek, zwiększeniu uległy zapasy benzyny – czterokrotnie więcej niż zakładano. W efekcie podczas środowej sesji cena surowca spadła o ponad -2,6% i obecnie wynosi niespełna 62 dolary za baryłkę (stan na godz. 15).

Mimo mało optymistycznej reakcji rynku Goldman Sachs zdecydował się na podwyżkę prognoz ceny surowca w 2018 r. Jak podkreślono, podczas ostatniego spotkania w Wiedniu kraje OPEC oraz pozostali sygnatariusze porozumienia wykazali większą niż przewidywano determinację do przedłużenia obowiązywania limitów. Jednak jak zaznaczyli przedstawiciele banku, w związku z normalizacją cen ropy podmioty wydobywające ropę łupkową oraz pozostali producenci surowca mogą w 2019 r. zwiększyć wydobycie. W ich ocenie w przyszłym roku należy spodziewać się także wzrostu popytu na surowiec, co pozwoli na wcześniejsze zniesienie ograniczeń.  

Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

cena ropyfundusze rynku surowców pozostałeGoldman SachsOPECrynek surowcowyUSA

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę