Trzeci filar za granicą – kto robi to dobrze?
06.12.2018 | Wojciech Kiermacz
W Polsce mamy IKE, IKZE, PPE, a niedługo również PPK. W dużej mierze krajowe produkty bazują na rozwiązaniach wykorzystywanych w innych systemach emerytalnych. Sprawdziliśmy więc, w których krajach III filar i dobrowolne programy pracownicze działają najlepiej

Absolutnymi rekordzistami w finansowaniu emerytur z prywatnych programów są Kanadyjczycy – posługując się danymi OECD, aż 40% środków pochodzi z odpowiedników polskich IKE, IKZE czy PPE. Za nimi są Duńczycy i mieszkańcy Nowej Zelandii (po ok. 20%). Przyjrzyjmy się więc bliżej temu, co oferują.

III filar w Kanadzie


Trzeci filar w Kanadzie to zarówno programy indywidualne, jak i dobrowolne programy pracownicze. Bardzo popularne są Registered Pension Plans (RPPs) oraz Registered Retirement Savings Plan (RRSP) – zarejestrowanych jest łącznie ponad 12 mln tego typu programów. Pierwsze z nich to dobrowolne programy pracownicze. Drugie mogą być zakładane zarówno przez pracodawcę w ramach zakładu pracy, jak i indywidualnie np. przez samozatrudnionych. Są to programy prowadzone w formie funduszy powierniczych – środki mogą być inwestowane w fundusze inwestycyjne, ETF-y, akcje, obligacje, lokaty, waluty, pożyczki hipoteczne czy gwarantowane certyfikaty inwestycyjne. Składki do programów są odliczane od dochodu zarówno po stronie pracownika, jak i pracodawcy, a podatek od zysku z tytułu wzrostu wartości portfela jest odroczony do czasu wypłaty pieniędzy z programu.

Szczególnie ciekawym programem jest RRSP. Roczny limit wpłat do tego programu wynosi 18% rocznego przychodu aż do ustawowego limitu, który w 2018 roku wynosił ponad 26 tys. dolarów kanadyjskich (ok. 75 tys. złotych). Niewykorzystane limity przechodzą na następny rok. Jeżeli więc w 2017 roku nie dokonaliśmy wpłat, to w 2018 mamy prawo wpłacić nawet 52 tys. dolarów kanadyjskich. RRSP nie gwarantuje jednak zwolnienia z zapłaty podatku przy wyjściu z inwestycji (tak jak ma to miejsce w polskich IKE lub częściowo w IKZE).

To z kolei oferuje Tax-Free Savings Account (TFSA). Przy czym, to coś więcej niż program z myślą tylko o emeryturze. Tak naprawdę dzięki niemu można oszczędzać czy inwestować pieniądze i korzystać z nich bez konieczności płacenia podatku w każdym momencie życia i na dowolny cel. Obowiązują jednak roczne limity (w 2017 roku było to 5,5 tys. dolarów kanadyjskich), za przekroczenie których na dodatkowe środki nakładany jest karny podatek. Pieniądze mogą być lokowane za pośrednictwem firm zarządzających funduszami, ubezpieczycieli czy banków. Istnieje również możliwość samodzielnego tworzenia portfela inwestycyjnego. Z TFSA korzysta, bagatela 13,5 mln Kanadyjczyków, czyli więcej niż co trzeci mieszkaniec tego kraju.  

Czytaj więcej o kanadyjskim systemie emerytalnym

 

Nowa Zelandia - KiwiSaver


Swoistym dobrem narodowym Nowej Zelandii jest dobrowolny program pracowniczy KiwiSaver. Zapisanych jest do niego prawie 3 miliony mieszkańców, co stanowi ok. 60% ludności (partycypacja osób w wieku produkcyjnym to ok. 80%). Co ciekawe, obok brytyjskich NEST, to właśnie one były inspiracją dla polskich Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Kilka ich cech zostało wprost zaczerpniętych do PPK.

O tym, czym jest PPK dowiesz się tutaj

KiwiSaver zaczął działać w 2007 r. i był pierwszym tego typu programem z automatycznym zapisem. Wszyscy pracujący obywatele i osoby uprawnione do pobytu w Nowej Zelandii są do niego zapisywani z automatu. Wyjątkiem są osoby samozatrudnione i bezrobotni – ci mogą się dopisać tylko na własne życzenie. Składkę do programu odprowadza pracownik (3%,4% lub 8% wynagrodzenia brutto) i pracodawca (min. 3%). Do programu dokłada się również państwo – rocznie wpłaca na konto maksymalnie 521 dolarów. Środki mogą być wypłacone jednorazowo lub w dowolnie ustalonych ratach po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego, który wynosi obecnie 65 lat.

Konta KiwiSaver prowadzą banki, ubezpieczyciele i firmy zarządzające funduszami. Co ciekawe nie ma obostrzeń co do tego, w co lokowane są środki w ramach programu. Jednak w zależności od wybranej polityki inwestycyjnej regulator wydzielił pięć kategorii (defensive, conservative, balanced, growth, aggresive), do których zalicza produkty. To ułatwia uczestnikom wybór takiego funduszu inwestycyjnego, który odpowiada ich tolerancji ryzyka. W przeciwieństwie do PPK nie ma limitu na inwestycje zagraniczne i jak wynika z danych Reserve Bank of New Zealand około połowa aktywów zgromadzonych za pośrednictwem KiwiSaver to aktywa zagraniczne.

Zaletą KiwiSaver jest również to, że możemy okresowo zawiesić wpłaty do programu (od 3 miesięcy do 5 lat), wypisać się z niego w każdej chwili czy wypłacić środki na zakup mieszkania. Minusem jest to, że w przeciwieństwie do PPK, zysk wypracowany na koncie KiwiSaver jest obciążony podatkiem dochodowym.

 

Dania – tu nie „przeżyjesz” pieniędzy na emeryturze


W Danii większość osób może być spokojna o swój dochód emerytalny. Pomimo wysokich świadczeń wypłacanych przez państwo system jest stabilny – pisaliśmy o tym szerzej w artykule poświęconym całemu systemowi emerytalnemu w Danii. Jednym z kluczowych elementów są dobrowolne indywidualne programy emerytalne, które dzielą się na programy o tzw. zdefiniowanej składce (defined contribution) i o zdefiniowanym świadczeniu (defined benefit).  

W pierwszym z nich uzależniamy wysokość naszej emerytury od tego, jak pracować będzie nasz kapitał. Środki możemy inwestować m.in. w akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne czy po prostu odkładać na lokacie. W takim programie nie mamy pewności, ile dostaniemy na starość – inwestycje wiążą się z potencjalnym dużym zarobkiem, ale i możliwością odnotowania straty. Tego typu programy, gdzie ryzyko de facto przenosi się na inwestora, stają się standardem w większości innych systemów emerytalnych na świecie – również wspomnianych w tym artykule kanadyjskim i nowozelandzkim.

Programy o zdefiniowanym świadczeniu to inna bajka i to m.in. one wyróżniają duński system emerytalny. Ryzyko leży po stronie instytucji, do której wpłacamy pieniądze, ponieważ jest ona zobowiązana do dożywotniej wypłaty świadczenia w określonej wysokości bez względu na to, jak poradziły sobie inwestycje, w które lokowane były środki klienta. W przeciwieństwie do programów ze zdefiniowaną składką (takim jest np. PPK) nie ma więc ryzyka „przeżycia” środków zgromadzonych w programie zdefiniowanego świadczenia. Brzmi świetnie, ale trzeba liczyć się z utratą ewentualnych korzyści, jakie mogłaby dać świetna inwestycja, a po drugie w takich programach na ogół niemożliwa jest jednorazowa wypłata większej sumy pieniędzy.

 

Lekcja dla polskiego systemu emerytalnego


Czego możemy nauczyć się od najlepszych? Jedną lekcję już wyciągnęliśmy – można dyskutować nad szczegółami, ale PPK są w dużej mierze kalką dobrych rozwiązań funkcjonujących np. w Nowej Zelandii. Możemy za to wziąć przykład z Kanady i ulepszyć IKE i IKZE – np. uzależnić limit wpłat od naszych dochodów czy wprowadzić zasadę przechodzenia niewykorzystanego limitu na następny rok. Z kolei z duńskiego systemu emerytalnego wartym rozważenia są renty dożywotnie. Takie produkty w Polsce nigdy na szeroką skalę się nie przyjęły, ale być może to się zmieni. Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (instytucji, która odpowiedzialna jest za przygotowanie koncepcji i prowadzenie ewidencji PPK), powiedział, że PFR przyjrzy się temu tematowi.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


TAGI:

DaniaIII filarKanadaNowa Zelandiaprzegląd systemów emerytalnych

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

zobacz także

↑ na górę