Złote monety – nie tylko dla numizmatyków
05.11.2018 | Wojciech Kiermacz
Potrafią olśniewać wzorem i kunsztem wykonania, ale to nie walory estetyczne powinny być na pierwszym miejscu w przypadku złotych monet, a to, czy łatwo można je odsprzedać za dobrą cenę 

Po sztabkach czas na złote monety. Na rynku dostępnych jest ich dziesiątki – po wpisaniu frazy w wyszukiwarce i wybraniu dilera możemy przebierać w złotych orłach, bizonach, pandach, liściach klonowych czy w końcu uznanych postaciach historycznych. Monety mają różną wagę i wielkość. Poza tym różnią się ilością „złota w złocie”. Na co więc zwracać uwagę?

Zacznijmy od rzeczy absolutnie podstawowych. Z poprzedniego artykułu o sztabkach wiemy już, że ilość złota w stopie – w tym wypadku monecie – podawana jest w uncjach trojańskich. Jedna uncja („oz.”) to ok. 31,1 grama – dla porównania przeciętna moneta 5-złotowa waży 6,5 grama. Najpopularniejsze złote monety dostępne są z różną zawartością złota – na przykład „Wiedeńscy Filharmonicy” może mieć w sobie 1/25 uncji (ok. 1,2 grama) aż do 1 uncji.  

To pozwala na inwestycję, dysponując nawet kwotą rzędu kilkuset złotych. Kupowanie monet o mniejszej zawartości złota jest jednak droższe w porównaniu do monet 1-uncjonowych. Więcej złota kupimy inwestując w jedną monetę 1 oz. niż w 10 monet 1/10 oz (podobna zasada obowiązuje przy sztabkach). Poniżej jedna z najpopularniejszych złotych monet na świecie – „Australijski Kangur” z 1/10 uncją złota (po lewej) i 1 uncją (po prawej). Jak widać 10 monet 1/10-uncjowych kosztowałoby o kilkaset złotych więcej od jednej monety 1-uncjowej – mówi Michał Paszkowski z PKO Finat – dystrybutora złota w PKO Banku Polskim.
 

Źródło: Mennica Polska


Dalej przy zakupie monet możemy spotkać się z tzw. próbą lub karatami. To dwie miary, które zasadniczo pokazują to samo – ile jest złota w danym wyrobie. Jeśli mamy do czynienia z monetą wykonaną z 24-karatowego złota (tj. o próbie 999) to znaczy, że w ręku trzymamy czyste złoto.

 
Wydawać by się mogło, że najbardziej pożądaną jest właśnie moneta 24-karatowa, ale w praktyce niekoniecznie tak jest. Żeby nie być gołosłownym – dwie z najpopularniejszych monet inwestycyjnych na świecie – „Amerykański Orzeł” i „Krugerrand” to monety 22-karatowe (próba 916,6). To oznacza, że stop z jakiego zostały wykonane ma domieszkę innego medalu. W przypadku monety amerykańskiej to srebro i miedź, a w przypadku południowoafrykańskiej to miedź (stąd jej charakterystyczny kolor).
 

Źródło: govmint, bullionexchanges


Domieszka innego metalu nie oznacza, że w oczach inwestorów te monety są mniej wartościowe. Obydwie powyższe dostępne są wersji z 1-uncją złota. To, że oprócz złota jest tam jeszcze inny metal, znaczy tylko tyle, że są troszkę cięższe od na przykład kanadyjskiego „Liścia Klonowego” wykonanego z czystego złota.

Najpopularniejsze złote monety

Złote monety wybija obecnie tylko kilkanaście krajów na świecie, w tym Polska. Mogą robić to wyłącznie instytucje rządowe, ponieważ są to pieniądze, które mają nominalną wartość. Na przykład 1-uncjowy polski „Bielik” ma na rewersie 500 zł. Głupotą byłoby jednak płacić nim w sklepie, bo jego wartość inwestycyjna jest obecnie (listopad 2018) 10-krotnie wyższa. Choć „Bielik” niewątpliwie piękną monetą jest, ustępuje w rankingu popularności innym, w tym wspomnianym już w tym artykule: „Krugerrand”, „Amerykański Orzeł”, „Liść Klonowy”, „Australijski Kangur” i „Wiedeńscy Filharmonicy” – te wyroby cieszą się największą popularnością i w każdym miejscu na świecie nie powinniśmy mieć problemu z ich szybkim upłynnieniem.

Od czego zależy cena złotych monet

Zasadniczo od trzech składowych – wartości samego kruszcu w monecie, kosztów wytworzenia i marży. Posiłkując się publikacją Doroty Sierakowskiej „Świat Surowców” – wartość kruszcu w złotej monetach bitych przez U.S. Mint odpowiada 66-74% ceny ich sprzedaży. Koszty wytworzenia wahają się w przedziale 11-19%, a marża stanowi 13%. Takie są koszty, gdybyśmy kupowali u producenta monety. Jeśli jednak kupujemy u pośrednika, na przykład w Polsce, należy uwzględnić również czwarty czynnik – a więc kurs walutowy. Weźmy przykład „Amerykańskiego Orła” – gdy dolar się umacnia względem złotego, musimy zapłacić za monetę więcej i na odwrót – okres, w którym dolar jest słaby może być dobrym do zakupu amerykańskiej monety inwestycyjnej.

Dorota Sierakowska we wspomnianej książce zwraca również uwagę na czwarty czynnik, który może, choć teoretycznie nie powinien, mieć wpływ na cenę monet inwestycyjnych – ich wartość numizmatyczną. W przypadku współczesnych monet lokacyjnych nie powinna ona występować, ale wyższe ceny na portalach aukcyjnych o tym nie świadczą. Różnice mogą brać się z tego, że nakład wyrobu w danym roku był niski. Przykładem jest nowozelandzkie „Kiwi”. Ta moneta wybita była w 2015 roku tylko 500 razy, co sprawia, że w oczach kolekcjonerów jest to produkt rzadki. „Nie-numizmatycy” powinni się skupić na monetach bulionowych bitych znacznie częściej.

Wojciech Kiermacz
Analizy
Online

TAGI:

złoto

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Popularne

zobacz także

↑ na górę