Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Spadki na giełdzie? Zachowaj spokój

analizy.pl
Źródło: everest / Shutterstock.com
Ostatnie wydarzenia na rynku akcji mogą skłaniać do nerwowych ruchów i wycofywania środków. W sytuacji wzrostu zmienności warto jednak pozostać cierpliwym

Obecny tydzień nie jest dla inwestorów najłatwiejszy, a zjawiska, które wywołały ostatnie spadki raczej nie stracą na znaczeniu w najbliższym czasie. Po osiągnieciu kolejnych szczytów, na giełdy rynków rozwiniętych, jak i rynków wschodzących z impetem wkroczyła korekta. Korekta spowodowana rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Przecena nie oszczędziła żadnych rynków, a skala spadku indeksów w jeden dzień, nieraz przekraczała -5%. Na polskiej giełdzie było równie nerwowo – w poniedziałek indeksy warszawskiego parkietu spadały w granicach -4%.
 
Czytaj również: Koronawirus zaraża rynki.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

 Skutki giełdowej zawieruchy odczuli klienci funduszy, szczególnie akcyjnych. W takiej sytuacji dość naturalnym odruchem może wydawać się wycofanie się z inwestycji. Obserwując giełdowe spadki normalne jest, że chcemy uchronić wartość kapitału ulokowanego w aktywa, których cena spada. Taką decyzję jesteśmy skłonni podjąć zwłaszcza gdy indeksy ostro pikują, a nasza wiara w pozytywne informacje, które nas do tej pory zachęcały do inwestycji, jest coraz bardziej wątła.
 

Rynki spadają, zachowaj zimną krew

Wycofanie środków w sytuacji gwałtownych spadków i pod wpływem emocji (strachu), to jednak najczęściej zły pomysł. Głównie dlatego, że powoduje to zmianę wcześniej ustalonej strategii i niszczy nasz wypracowany plan inwestycyjny. Z takimi konsekwencjami moglibyśmy się pogodzić, gdyby to uchroniło nasz kapitał. A co, gdy kierując się strachem, zamiast strategią, popełnimy błąd i sprzedamy akcje w dołku? To z pewnością będzie bardzo bolesne, nawet podwójnie.. Bo nie dość, że tracimy część kapitału podczas spadków, to na dodatek nie mamy szans odrobić nawet jego części po odbiciu cen akcji.
 
Przytoczony powyżej mechanizm to odwieczny dylemat inwestorów. Co zrobić przy gwałtownym załamaniu koniunktury, kiedy to, co się dzieje jest dalekie od naszych planów i mocno nas zaskakuje? Przede wszystkim należy zachować zimną krew i skupić się na faktach. Analiza faktów przynosi różne wnioski, jednak to właśnie one stanowią dla nas najlepsze wsparcie w podejmowaniu decyzji.
 
Poddanie się emocjom jest zgubne, jednak i nimi można zarządzać. Najprostszym i czasami najlepszym rozwiązaniem jest zredukowanie poziomu emocji. Jak to zrobić? W najprostszy z możliwych sposobów, czyli sprzedać część naszych ryzykownych inwestycji. Czyli, jeżeli mamy ulokowane w funduszach akcyjnych 50% portfela, to zredukowanie pozycji np. o połowę – do 25% pozwoli nam się uspokoić i zacząć myśleć bardziej racjonalnie. Paradoksalnie, jeśli dokonujemy bardziej skrajnych ruchów (np. zejście z zaangażowaniem w akcje z 50% do 0%), to wcale nie redukujemy emocji, zamieniamy jeden ich rodzaj na inny. Strach przed dalszymi spadkami zastępujemy strachem przed odbiciem rynku, często pojawia się zwykły żal, utrata poczucia wartości lub zwykła chciwość. Te nowe emocje mogą okazać się jeszcze bardziej zgubne niż te, których się pozbyliśmy.
 
Podsumowując, niezależnie co mamy w portfelu, to jeśli w obliczu niespodziewanych wydarzeń, nie wytrzymujemy emocjonalnie i kusi nas całkowite wyjście z inwestycji to starajmy się przede wszystkim rozpoznać prawdziwą przyczynę spadków i okiełznać strach. Jeśli spadki i strach są racjonalne, to zmniejszenie zaangażowania w akcje też. Zróbmy to i poczekajmy na rozwój wypadków. Dzięki temu, przy mniejszym zaangażowaniu w akcje i jednocześnie dzięki posiadaniu wolnych środków (po sprzedaży części akcji), które ponownie możemy przeznaczyć na zakup akcji w przyszłości, odzyskujemy równowagę emocjonalną i ponownie stajemy się zdolni do podejmowania racjonalnych decyzji.
 
A po okresowych spadkach ceny aktywów zazwyczaj rosną. Pokazują to choćby dane zebrane przez Schroders. Jego przedstawiciele przyjrzeli się zachowaniu indeksu S&P500 w ciągu minionych 30 lat i wyszczególnili dziesięć sesji, w których spadki były największe. Jak wskazuje Schroders, w ośmiu na dziesięć przypadków w ciągu kolejnych 12 miesięcy indeks nie tylko zyskał, ale jego wzrost przyjmował wysokie dwucyfrowe wartości. Ponadto, w ciągu pięciu lat od spadków we wszystkich dziesięciu przypadkach wartość indeksu wzrosła (w niektórych przypadkach o ponad 100%).
  


Najczęściej jest jednak tak, że większość osób nie wytrzymuje giełdowej huśtawki – rezygnuje z lokowania środków na rynku akcji wybierając bezpieczniejsze aktywa, np. fundusze dłużne. Warto jednak pamiętać o tym, że produkty te oferują potencjalnie niższą stopę zwrotu niż fundusze akcji.

Oczywiście te drugie niosą za sobą wyższe ryzyko potencjalnej straty, ale pamiętaj o tym, że możesz ją wykorzystać jako tarczę podatkową do zysków generowanych przez bezpieczniejszy fundusz dłużny znajdujący się w tym samym parasolu.

Inaczej mówiąc, zamiast sprzedawać fundusz, lepiej zamienić (skonwertować) go na bardziej bezpieczny (np. dłużny) z tego samego parasola (taką możliwość daje platforma inwestycyjna KupFundusz.pl). Nie zapłacisz wówczas podatków od zysków na tym funduszu (do wysokości wcześniejszych strat). Co więcej, mechanizm ten działa przy kolejnych zamianach funduszy w ramach tego samego parasola.

To tak, jakby twoje straty były o 19% niższe.

TAGI:

fundusze akcjifundusze dłużnefundusze gotówkowe i pieniężne PLN uniwersalneS&P500

popularne porady

w co inwestować

↑ na górę