Jak oszczędzają … Amerykanie

02.07.2019 | Wojciech Kiermacz
Źródło: Sean Pavone / shutterstock.com
Olbrzymie oszczędności, ale i rozwarstwienie – jedni będą mieli emeryturę na Hawajach, drugich nie stać na jednorazowy wydatek 1000 dolarów. Oszczędzanie najgorzej idzie młodym Amerykanom

Stany Zjednoczone to największy worek aktywów finansowych na świecie. Gospodarstwa domowe mają zainwestowane 10,6 bilionów dolarów w funduszach inwestycyjnych, prawie 1,7 bilionów dolarów w ubezpieczeniach i bagatela 26,5 bilionów dolarów w prywatnych programach emerytalnych[1]. W sumie prawie 39 bilionów dolarów – sto razy więcej niż w Polsce.
Czytaj również pozostałe artykuły z serii #jakoszczedzaja

Teoretycznie mają z czego oszczędzać – amerykańskie gospodarstwa domowe dysponują średnio najwyższym dochodem rozporządzalnym na głowę spośród wszystkich na świecie – ponad 45 tys. dolarów rocznie. Średnie gospodarstwo domowe zgromadziło majątek rzędu 692 tys. dolarów[2] - obok rodziny z Luksemburga również najwyższe na świecie.

Ja i pies mamy średnio trzy nogi

Problem polega na tym, że obraz zamazują najbogatsi – w 2016 roku najbogatsze 10% gospodarstw domowych miało średni majątek przekraczający 4,5 miliona dolarów, podczas gdy 80% rodzin miało majątek nieprzekraczający 400 tys. dolarów, a 20% majątek nieprzekraczający 80 tys. dolarów[3].

W 2016 roku 1% najlepiej zarabiających wypracowywał 23,8% całkowitych przychodów. Wskaźnik ten rośnie systematycznie od 1973 r., gdy jeden procent najbogatszych odpowiadał tylko za 8% przychodów[4]. Ze stopą oszczędności jest odwrotnie – pod koniec kadencji Richarda Nixona wynosiła ok. 14% - 46 lat później wynosi już tylko nieco ponad 6%[5].

Podobnych statystyk jest więcej. Jak wynika z badania Bankrate.com tylko ok. 40% Amerykanów stać na jednorazowy wydatek rzędu 1000 dolarów. Większość ze wspomnianych na początku 39 bln dolarów jest w rękach ludzi najlepiej sytuowanych – reprezentantów pokolenia „X” i „baby boomers” (urodzonych przed 1981 r.). To oczywiście naturalne, że im jesteśmy starsi, tym więcej oszczędności posiadamy. Ale chodzi nie tylko o to. 

Większość millenialsów (osób urodzonych po 1981 r.) zna tylko świat niskich stóp procentowych, a więc niezachęcających stóp zwrotu z bezpiecznych inwestycji i bardzo zachęcającego oprocentowania kredytów. Nie mają motywacji do oszczędzania, a na konsumpcję wydają coraz więcej – często nie swoich pieniędzy.

To nawet nie kwestia wyboru a konieczności – serwis howmuch.net przedstawił zmiany cen przykładowych dóbr i usług w przeciągu ostatnich 20 lat w Stanach Zjednoczonych. Wniosek – ceny najważniejszych dóbr i usługi wzrosły w tempie kilka razy szybszym niż inflacja – na przykład za opiekę medyczną trzeba zapłacić ponad trzy razy więcej niż 20 lat temu. Spadają za to ceny elektroniki. Przeciętny Amerykanin ma w kieszeni najnowszego iPhone’a, a w domu 65-calowy telewizor, ale coraz trudniej mu zapłacić za studia i wizytę u lekarza specjalisty.
 
Zmiany

Wróćmy do wcześniejszych danych i tylko zaznaczmy, że w 2016 r. ci bez wykształcenia wyższego mieli średni majątek netto na poziomie 157,2 tys. dolarów – ponad cztery razy niższy od średniego. A ci z wyższym wykształceniem – średnio 1,5 miliona dolarów.

Emerytura na Hawajach czy w Detroit?

Amerykanie mają ulokowane 26,5 bln dolarów w prywatnych programach emerytalnych – zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich pozostałych krajów na świecie. Co z tego, skoro prawie połowa nie ma … nic. Żadnego planu 401 (k) czy IRA (odpowiedniki polskich PPE, IKE, IKZE), ani żadnego programu emerytalnego oferowanego przez pracodawcę – tak wynika z badania BlackRock’s Global Investor Pulse Survey.

Wśród powodów ankietowani wymieniają na przykład obawy o bieżącą sytuację finansową, która nie pozwala im myśleć o przyszłości. Wysokie koszty życia, leczenia oraz rosnące ceny również skutecznie odciągają Amerykanów od oszczędzania i inwestowania – mówi Piotr Pirwitz, Investor Relation Manager w BlackRock – amerykańskim asset managerze.

Specjalista podkreśla, że szczególnie ludziom młodym oszczędzanie sprawia trudność.

Ponad połowa ankietowanych millenialsów powiedziała, że jest zbyt zaniepokojona swoją bieżącą sytuacją finansową, żeby myśleć o przyszłości. 77% z nich czuje się przytłoczona za dużą liczbą sposobów, w jaki mogą zainwestować oszczędności, a 6 na 10 osób mówi, że nie wie, gdzie się udać po poradę w sprawie odkładania na emeryturę – mówi Piotr Pirwitz.

Mówiąc wprost, nie mają z czego i nie wiedzą, jak oszczędzać, a emerytura państwowa zaspokoi tylko podstawowe potrzeby – w 2018 roku wynosiła średnio 1400 dolarów miesięcznie. Niewiele, mając na uwadze choćby koszt najmu mieszkania z jedną sypialnią w Chicago na poziomie średnio 1800 dolarów miesięcznie. Pozostaje podnoszące się po kryzysie Detroit, gdzie można już coś znaleźć za 800-900 dolarów.
 

Stracone pokolenie(a)

Nie chodzi o to, żeby rysować ponury obraz nieoszczędnego Amerykanina, a raczej o to, żeby zwrócić uwagę, jak wraz z kolejnym pokoleniem zmienia się styl życia i podejście do finansów. W dużej mierze to kwestia niewydajnego systemu finansowego, którego skutkiem był kryzys finansowy sprzed dekady, a następnie lata bardzo niskich stóp procentowych. Te zaburzyły w ludziach potrzebę oszczędzania i dały mylne wrażenie, że stać ich na więcej, niż mają.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


[1] Dane OECD na koniec 1. kwartału 2019

[2] https://www.federalreserve.gov/publications/files/scf17.pdf

[3] https://www.federalreserve.gov/publications/files/scf17.pdf

[4] https://www.federalreserve.gov/publications/files/scf17.pdf

[5] Dane FRED na koniec kwietnia 2019 – Personal Saving Rate

 

TAGI:

#jakoszczedzajaoszczędnościoszczędzaniestruktura oszczędnościUSA

zobacz także

↑ na górę