Konferencja EFPA: Rynek będzie gotowy na MiFID
11.09.2017 | Katarzyna Czupa
Pomimo opóźnień w przygotowaniu ustawy wdrażającej dyrektywę, przygotowania wśród TFI idą pełną parą. Niewiadomą pozostaje wciąż kwestia zachęt

W pierwszym kwartale 2017 r. na mieszkania, nabywane za gotówkę w największych polskich miastach, wydano 4,5 mld zł. Kwartał wcześniej skala wydatków była zbliżona. Oznacza to, że w ciągu pół roku na rynek nieruchomości trafiło ok. 9 mld zł. Przynajmniej część tej kwoty mogła zostać ulokowana na rynku kapitałowym. Mimo hossy na warszawskiej GPW inwestorzy stronili jednak od funduszy akcyjnych, podkreślali uczestnicy 8. Kongresu Certyfikowanych Doradców Finansowych EFPA.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

W ocenie Sebastiana Buczka, prezesa Quercus TFI, obecna hossa jest inna niż hossa lat 2003-2007, kiedy wszyscy kupowali fundusze inwestycyjne, choć na rynku mieszkaniowym też mieliśmy do czynienia z boomem.

Pierwszy raz mamy do czynienia z hossą, która trwa 8 lat, a tak na dobrą sprawę pieniądze nie płyną do funduszy inwestujących w akcje, lecz na rynek mieszkaniowy. Jest to wciąż kwestia strachu inwestorów. To czy lokata kapitału na rynku mieszkaniowym to dobry sposób na pomnażanie oszczędności okaże się dopiero po obserwowanym boomie. Należy pamiętać, że branża deweloperska i sektor nieruchomości są w dużej mierze uzależnione od cyklu gospodarczego. Ten cykl może być długi, ale w końcu dobiegnie końca – wyjaśnia.

Przestrzeń do rozwoju rynku funduszy jest olbrzymia, a branża mieszkaniowa nie jest specjalną dla nich konkurencją – uważa Sławomir Kamiński, prezes zarządu Saturn TFI.

– W funduszach inwestycyjnych zgromadzonych jest ok. 10% oszczędności Polaków – dodaje.

Zdaniem Marcina Adamczyka, prezesa zarządu TFI PZU, Polacy inwestując kapitał mają tendencję do popadania w skrajności. Jak mówi, kompletnie zapominamy o dywersyfikacji inwestycji.

Przechodzimy od lokaty (na oprocentowanym lub nieoprocentowanym rachunku), gdzie trzymany kapitał możemy wykorzystać, gdy nadejdzie tzw. czarna godzina, do nieruchomości. W tym drugim przypadku klient napotyka barierę wejścia a inwestycja cechuje się niską płynnością. Zapominamy o całym spektrum instrumentów, które znajdują się gdzieś pomiędzy. Są to produkty, które zapewniają wyższe oprocentowanie i większą płynność środków – mówi.

Prezes TFI PZU zwraca uwagę, że w percepcji inwestora inwestycja w nieruchomości ma najdłuższy horyzont inwestycyjny.

W razie czego nieruchomość może również zostać pozostawiona dzieciom. Warto zauważyć, że choć taka inwestycja ekonomicznie nie jest słuszna, to jednak nie można postrzegać jej jako błąd, bowiem w tym cyklu stóp procentowych przynosi ona wyższą stopę zwrotu niż lokata bankowa. Jednak cykle stóp procentowych mają to do siebie, że się zmieniają. Wobec tego, nieruchomość możne być  jednym z elementów portfela, jednak nie powinna być jedyną formą alokacji kapitału, jedynym zabezpieczeniem na przyszłość – podkreśla.

Jakub Adamowicz, dyrektor rozwoju w Trigon TFI, zwracał uwagę, że podwaliną ucieczki do rynku nieruchomości jest totalny brak zaufania do rynku kapitałowego.

U różnych grup osób ma on różne przyczyny. Starsi inwestorzy doświadczyli spadków w czasie ostatniego kryzysu finansowego, natomiast młodsi często nie mieli żadnej styczności z rynkiem kapitałowym i nie chcą jej mieć. Rynek musi wykonać niejako pracę u podstaw. Należy edukować klientów, poczynając od najmniej ryzykownych produktów i stopniowego przechodzenia ku bardziej agresywnym rozwiązaniom – dodaje.

Zdaniem Michała Duńca, prezesa Analiz Online, niechęć najmłodszych pokoleń do rynku kapitałowego to nie problem zamożności lecz komunikacji. 

Przedstawiciele pokolenia Y nie lubią tak bardzo jak osoby starsze chodzić do banku i mają wątpliwości czy rynek kapitałowy jest alternatywą dla rynku nieruchomości – wyjaśnia.

Odnosząc się do kwestii implementacji unijnej dyrektywy MiFID II, Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, podkreślał, że pomimo wielu różnych problemów jakich wywołuje wdrożenie przepisów, regulacja ta stanowi szansę dla rynku.

Przystępny opis produktów oraz jasne przedstawienie oferty może pomóc instytucjom finansowym odbudować swoją reputację. Co więcej, sa one w stanie dostosować ofertę do wymogów MiFID-u II i nie musi się ona gwałtownie skurczyć. Rynkowi sprzyja bowiem m.in. wzrost wynagrodzeń – mówi.

Zdaniem Michała Duńca, wprowadzenie MIFID-u wymusi uproszczenie oferty.

– W przypadku private bankingu w dalszym ciągu pozostanie doradca i szeroki wybór produktów. Natomiast, jeśli chodzi o klienta detalicznego, będzie miał on do dyspozycji jeden prosty produkt na półce w banku i platformę funduszy, z której, jeśli klient jest doświadczony, będzie mógł wybierać odpowiednie dla siebie rozwiązania. Rola Internetu rośnie, ale nie wypracowaliśmy jeszcze takiego sposobu sprzedaży by mówić, że to jest istotny kanał sprzedaży – dodaje.

Paweł Sujecki, prezes ProService, uważa, że implementacja dyrektywy może wpłynąć na wzrost znaczenia sprzedaży funduszy w Internecie.

Wszyscy nasi klienci myślą o tym, by rozwijać ten kanał sprzedaży. Nie jest to wymierzone w doradców, lecz jest to związane z kosztami obsługi – mówi.

Prezes ProService zwraca uwagę, że  produkt w Internecie sprzedaje się inaczej.

 – W Internecie nie możemy poprosić klienta o wybór jednego z 50 funduszy akcji. Możemy sprzedać fundusz na mieszkanie, na edukację dzieci, czy na samochód. To właśnie takie produkty się sprzedają – obsługa musi być prosta, lecz równocześnie klient musi być w pełni poinformowany. To oznacza, że oferta musi przejść pewną zmianę. Po pierwsze żeby klient mógł łatwiej dokonać wyboru produktu, a po drugie, żeby miał dostęp do informacji w jednym miejscu – dodaje.

W ocenie Pawła Sujeckiego sektor powinien przygotować się do implementacji MiFID-u II na czas. Jak mówi, obecnie trwają zaawansowane prace nad wypracowaniem odpowiednich rozwiązań.

–  Obecnie wciąż brak finalnych ustaleń dotyczących ustawy wdrażającej dyrektywę. Bazujemy jednak na wszystkich dostępnych informacjach, które jak dotąd się pojawiły oraz na informacjach zagranicznych. Przygotowywane są wytyczne dla dystrybutorów, jeśli chodzi o prezentację kosztów, rynki docelowe i kalkulatory. Na 1 stycznia będziemy gotowi, choć nie wiadomo czy wypracowane rozwiązania będą zgodne z finalną regulacją, w tym przede wszystkim przepisów w obszarze zachęt. Z punktu widzenia edukacyjnego i prezentacji kosztów  będziemy gotowi – wyjaśnia.

Odnosząc się do prowadzonych działań, Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Aktywami i Funduszami, zwraca uwagę, że Polska nie zdołała na czas wdrożyć MiFID-u do przepisów.

Termin przygotowania regulacji minął przeszło 2 miesiące temu. Polska nie jest jednak wyjątkiem. Tylko kilka krajów zdołało wdrożyć przepisy do 4 lipca – mówi.

Jak dodaje, sektor funduszy inwestycyjnych powinien poradzić sobie z dostosowaniem działań do przepisów dyrektywy. W ocenie Dyla jedynym zagrożeniem jest ewentualne przeregulowanie, które jest dość charakterystyczne dla naszego kraju. 

Fundacja na rzecz Standardów Doradztwa Finansowego, EFPA Polska to stowarzyszenie zawodowe planistów i doradców finansowych w Europie. EFPA Polska jest polskim członkiem europejskiej organizacji European Financial Planning Association i jest odpowiedzialna za prowadzenie egzaminów certyfikujących EFPA i wydawane certyfikatów EFPA.
 
Katarzyna Czupa
Analizy Online 

TAGI:

EFPAfundusze akcjiIZFiAMarcin AdamczykMarcin DylMichał DuniecMiFID IIProServiceSebastian BuczekSławomir Kamińskistruktura oszczędności

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę