Gdzie warto było inwestować w 2018?
03.01.2019 | Wojciech Kiermacz
W minionym roku rynki nie rozpieszczały inwestorów. Było tylko kilka „zielonych wysp” na inwestycyjnej mapie świata. Jedna z nich w Polsce, ale bynajmniej nie na GPW

Rok 2018 zostanie zapamiętany jako jeden z najtrudniejszych w ostatnich latach dla inwestorów. Większość rynków akcji, patrząc przez pryzmat głównych indeksów giełdowych, skończyła rok pod kreską.



Stany Zjednoczone – dobrze zaczęły, źle skończyły

 

Dla amerykańskich spółek rok 2018 zapowiadał się tak samo dobrze jak dwa poprzednie. Zaczęło się od optymizmu związanego z obniżeniem podatku CIT. Niegasnącym zainteresowaniem zarówno funduszy zarządzanych aktywnie jak i pasywnie cieszyły się akcje spółek technologicznych. Na to wszystko nałożyły się solidne dane z amerykańskiej gospodarki. To stworzyło dobre środowisko do wzrostów na giełdach. Tak było aż do września, gdy najważniejsze indeksy wzbiły się na historyczne szczyty. Jednak wraz z rosnącymi niepokojami dotyczącymi wojny handlowej z Chinami, zaostrzającą się polityką monetarną Fed (niskie stopy procentowe przez lata wspierały wzrost gospodarczy napędzany tanim kredytem) czy w końcu spadającymi cenami ropy naftowej, rynki zaczęły wątpić w trwałość wzrostu gospodarczego w USA. W efekcie indeks S&P 500 spadł w 2018 roku o -6,2%, przy czym od szczytu we wrześniu aż o -14,5%.


Europa Zachodnia – dezintegracja trwa


Jest już normą, że europejskie kraje rozwinięte przeważnie rosną w wolniejszym tempie niż Stany Zjednoczone i rynki wschodzące, co odbija się na notowaniach indeksów giełdowych. W tym roku, gdy w zasadzie wszędzie dominowała czerwień, różnica nie rzucała się aż tak w oczy. Problemy strefy euro jednak nie zniknęły. Jednym z nich jest sytuacja we Włoszech – kraju z najwyższym obok Grecji zadłużeniem publicznym w ujęciu do PKB (132%) i najwyższym w ujęciu nominalnym w całej Europie. Zamiast ograniczać wydatki publiczne nowo wybrany populistyczny rząd zamierza je zwiększać. Do tego, na Półwyspie Apenińskim rosną nastroje antyunijne i niewykluczone, że Włosi pójdą śladem Wielkiej Brytanii i zechcą wyjść z Unii Europejskiej. A jeśli jesteśmy już przy brexicie, to wciąż nie wiadomo jaką przybierze formę. Co prawda rząd Teresy May porozumiał się z Brukselą i spisana została umowa wyjścia z UE, ale wciąż nie znalazła ona poparcia w Izbie Gmin. A czasu na przyjęcie i wdrożenie umowy ws. brexitu jest już wyjątkowo mało. Jeżeli do 29 marca nie zostanie implementowana, Brytyjczyków czeka tzw. „no deal”. O ewentualnych konsekwencjach dyskutowaliśmy z Azadem Zanganą z Schroders.

Rynki wschodzące – tym razem nie wzeszły


Większość krajów azjatyckich, Turcja, rynki Europy Środkowo-Wschodniej, Ameryka Łacińska (z jednym wyjątkiem) – wszystkie mogą zaliczyć poprzedni rok do bardzo słabych. Po dwóch latach dynamicznych wzrostów (2016, 2017) największe ETF-y z ekspozycją na globalne rynki wschodzące solidarnie straciły na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy po ok. -15%. Waluty większości krajów wschodzących osłabiały się względem dolara, co dotykało szczególnie te kraje, które uzależnione są od zadłużenia zagranicznego – na przykład Chiny czy Turcję.

Inwestorzy liczą na Trumpa Tropików


Gwiazdą wśród rynków akcji był rynek brazylijski. Podczas gdy prawie cały świat zanurkował, indeks Bovespa wzrósł o +15%. Powód? Wygrana w wyborach prezydenckich Jaira Bolsonero – pierwszego kandydata o prawicowych poglądach od czasu upadku wojskowej dyktatury w połowie lat 80. Nazywany jest Trumpem Tropików, bo choć zapowiada racjonalizację wydatków rozdmuchanych szczególnie przez zbyt hojny system emerytalny, to dla wielu jego poglądy na kwestie społeczne są zbyt radykalne. Niemniej, jego prorynkowe spojrzenie na gospodarkę w połączeniu z poprawiającymi się danymi makroekonomicznymi (wyższa od oczekiwanej dynamika PKB, niższa inflacja) pozytywnie wpłynęło na wyceny brazylijskich spółek giełdowych.

Czytaj również: ‘Trump Tropików’ na prostej drodze do prezydentury  

 

Bezpieczne przystanie również zawiodły


Ten rok był szczególnie trudny dla inwestorów, bo poza wspomnianą Brazylią i kilkoma innymi mniejszymi rynkami akcji i obligacji, nie było gdzie się „schować”. Tak zwane bezpieczne przystanie, takie jak amerykańskie obligacje skarbowe i korporacyjne o ratingu inwestycyjnym czy metale szlachetne również zawiodły. Na tym tle solidnie wypadły polskie obligacje skarbowe. Rentowności spadały (ceny rosły) na przestrzeni całego roku i w efekcie np. w przypadku papierów 10-letnich bardzo zbliżyły się poziomem do rentowności obligacji Stanów Zjednoczonych. Dość powiedzieć, że najlepszą grupą funduszy inwestycyjnych były w ubiegłym roku fundusze polskich obligacji skarbowych. Średnia stopa zwrotu wyniosła +2,2%.

Kryptowaluty na cenzurowanym


Na koniec warto dodać, że zbladł blask kryptowalut, które w 2017 były dla wielu alternatywą dla tradycyjnych klas aktywów. Gwiazdy 2017 roku, czyli Bitcoin i Ethereum, spadły o 70-80% na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy.

Wojciech Kiermacz
Analizy
  Online

TAGI:

Brazyliafundusze dłużne polskie papiery skarbowerynek akcjirynki wschodząceUSA

Popularne

zobacz także

↑ na górę