Quercus o ETF-ach: obserwujemy rynek
Podczas konferencji poświęconej wynikom za 2025 r. Sebastian Buczek przyznał, że TFI uważnie obserwuje rozwój ETF-ów, choć jednocześnie podkreśla, że część kapitału napływa tam dzięki wyjątkowo dobrej koniunkturze ostatnich lat.
Wątek ETF-ów pojawił się podczas konferencji wynikowej Quercusa nieprzypadkowo. Jedno z pytań dotyczyło spekulacji, które pojawiły się wcześniej w mediach społecznościowych, w tym na platformie X, sugerujących, że Quercus mógłby rozważać uruchomienie ETF-ów. Do tych doniesień Sebastian Buczek nie chciał się jednak odnieść.
– Mogę powiedzieć, że nie skomentujemy tego i nie wiem, skąd taka informacja – stwierdził.
Prezes Quercusa szerzej odniósł się do samego segmentu ETF-ów, podkreślając, że spółka obserwuje rozwój tego rynku w Polsce i za granicą, ale bez formułowania konkretnych deklaracji co do własnych planów.
– Oczywiście obserwujemy rozwój ETF-ów w Polsce i na świecie. Nie jest tak, że jesteśmy tutaj zupełnie nieobecni, bo proszę pamiętać, że część naszych funduszy to fundusze quasi-indeksowe – mówił prezes Quercus TFI.
W tym kontekście przypomniał o produktach takich jak QUERCUS lev, QUERCUS Tech lev, QUERCUS Gold, QUERCUS Silver czy QUERCUS short. Wskazał, że część z nich należała w 2025 r. do najmocniejszych ogniw oferty, korzystając z hossy na akcjach i metalach szlachetnych. Buczek zaznaczył jednak, że na razie nie chce szerzej zdradzać planów grupy wobec segmentu ETF.
Reklama
Z jednej strony zainteresowanie ETF-ami rzeczywiście rośnie. Z drugiej – jak podkreślał szef Quercusa – trzeba oddzielić trwałą zmianę strukturalną od efektu bardzo sprzyjającej koniunktury rynkowej.
– Większość sprzedawanych ETF-ów w Polsce to produkty czysto indeksowe na indeksy giełdowe, a ponieważ indeksy giełdowe mają długą passę od października 2022 roku wzrostów, to napływy do ETF-ów indeksowych biorą się również z tej megahossy, która od ponad trzech lat rozgrywała się na rynkach – zauważył.
Innymi słowy: część popularności ETF-ów może być pochodną tego, że inwestorzy po prostu chętnie kupowali wszystko, co dawało szybką i tanią ekspozycję na rosnący rynek. W ocenie Buczka 2026 r. może być już pod tym względem znacznie bardziej wymagający. Szczególnie jeśli rozpoczęta w marcu korekta na rynkach potrwa dłużej. To właśnie dlatego prezes Quercusa sugerował, że w kolejnych miesiącach zachowania klientów mogą się wyraźnie różnicować. Dotyczy to nie tylko funduszy akcyjnych, ale także ETF-ów opartych na metalach szlachetnych, które w ostatnim czasie cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem.
– Z metalami szlachetnymi trzeba bardzo uważać – mówił Buczek, przypominając, że Quercus już wcześniej zakładał możliwość spadku cen złota i srebra do końca 2026 r. Jego zdaniem na tym rynku rozpoczęło się już "pękanie bańki spekulacyjnej".
Buczek zaznaczył, że nawet jeśli ETF-y zyskują na znaczeniu, to w Polsce nadal funkcjonują w innym modelu dystrybucyjnym niż tradycyjne fundusze inwestycyjne. Zwrócił uwagę, że głównym kanałem sprzedaży ETF-ów pozostają biura maklerskie, a nie banki, które z kolei odpowiadają za zdecydowaną większość dystrybucji klasycznych funduszy. To rozróżnienie pokazuje, że oba segmenty wciąż w dużej mierze działają obok siebie, trafiając do nieco innych grup klientów.
Czytaj także: Quercus wyraźnie zwiększył zysk netto
Marzec przyniósł schłodzenie nastrojów
Styczeń i luty były kontynuacją bardzo dobrej koniunktury z 2025 r., natomiast marzec przyniósł wyraźną zmianę nastawienia inwestorów. Powodem jest wojna w Iranie, skok cen surowców energetycznych, wzrost obaw inflacyjnych i przecena na obligacjach oraz akcjach. Buczek ocenił, że marzec może zakończyć się dla branży ujemną sprzedażą netto, czyli przewagą umorzeń nad nowymi nabyciami. Co ważne, dotyczyć ma to także funduszy uznawanych za bezpieczne, w tym funduszy dłużnych krótkoterminowych i obligacji skarbowych.
Mimo to szef Quercusa nie mówi o panice porównywalnej z tą z 2020 czy 2022 r. W bazowym scenariuszu zakłada raczej, że pogorszenie nastrojów ma charakter przejściowy.
– Najważniejsze jest to, że nie obserwujemy takich tendencji jak w roku 2020 czy 2022, kiedy mieliśmy do czynienia z panicznym wycofywaniem się środków – zaznaczył Buczek.
W jego ocenie, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie wygaśnie w kolejnych tygodniach, fundusze dłużne nadal mają szansę w całym 2026 r. wyraźnie pobić oprocentowanie depozytów bankowych. Quercus podtrzymuje tu prognozę stóp zwrotu funduszy obligacji skarbowych w przedziale 6-8 proc.
W ocenie Quercusa po marcowym schłodzeniu nastrojów banki powinny wrócić do sprzedaży tradycyjnych funduszy, choć zapewne już nie na tak rekordową skalę jak w styczniu i lutym. Zdaniem Buczka pierwsze dwa miesiące 2026 r. były wręcz ponadstandardowo mocne. Napływy netto do funduszy detalicznych w całej branży sięgały około 8 mld zł miesięcznie, co – jak ocenił – było poziomem zbyt wysokim, by dało się go utrzymać w dłuższym terminie.
- Uważamy, że środki z banków w kierunku funduszy inwestycyjnych nadal będą płynąć. Nie postawiłbym jednak tak odważnej tezy, że jako branża przebijemy sprzedaż netto z 2025 roku, czyli 49 mld zł. Obserwujemy to, co dzieje się teraz w marcu, do czego za chwilę jeszcze się odniosę. Dwa pierwsze miesiące bieżącego roku, czyli styczeń i luty, były ponadstandardowo dobre, jeśli chodzi o przepływ środków na rynku - mówimy o wolumenach na poziomie 8 mld zł. Nie wyciągałbym jednak na tej podstawie wniosków ani nie prognozował całego bieżącego roku tylko w oparciu o te dane, bo widzimy, co dzieje się w ostatnich kilku tygodniach – wskazał. – Zakładam, że znormalizowany poziom to bardziej 3 do 5 mld zł miesięcznie w Polsce – mówił.
23.03.2026
Źródło: QUERCUS TFI



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania