Zagraniczne TFI odkrywają karty…
Jest co najmniej kilka powodów, dla których zagraniczne firmy inwestycyjne przez wiele lat nie chciały prezentować aktywów, jakie zgromadziły w Polsce. Najczęstszym powodem, obok tajemnicy biznesowej, dla którego aktywa takich firm jak BlackRock czy Franklin Templeton pozostawały tajne, był ich poziom. W trosce o swój wizerunek instytucje zagraniczne rzadko decydują się bowiem na podawanie takich informacji, szczególnie gdy wartość środków zgromadzonych na danym rynku wynosi mniej niż 300-400 mln dolarów.
W nowej pokryzysowej rzeczywistości sytuacja zaczyna jednak wyglądać nieco inaczej. Po tym jak z polskiego rynku zniknęły luksemburskie fundusze takich marek jak Legg Mason czy Robeco, przedstawiciele największych firm zaczęli zdawać sobie sprawę, że ich głównym konkurentem nie są już zagraniczne ale przede wszystkim krajowe TFI. Większe podmioty doszły również do wniosku, że warto postawić na komunikację, gdyż tylko ona może wzmocnić rozpoznawalność i wizerunek firmy zarówno w oczach dystrybutorów jak i inwestorów. Dzięki komunikacji instytucje zagraniczne mogą również odpowiedzieć na powracające pytania o ich ogólna kondycję i rozwój biznesu w Polsce.
Tak się składa, że w ostatnim czasie na odkrycie kart zdecydowali się dwaj najwięksi gracze tj. Franklin Templeton oraz BlackRock. Franklin Templeton poinformował, ze jego aktywa w Polsce na koniec lutego wyniosły 488 mln dolarów, co w przeliczeniu na złote dawało kwotę około 1,4 mld złotych. BlackRock wybrał nieco inną ścieżkę komunikacji. Szefowa firmy w Polsce, Joanna Stec-Gamracy, za pośrednictwem radia PIN, poinformowała, że na koniec marca aktywa BlackRock na naszym rynku wyniosły 470 mln dolarów, co w przeliczeniu na złote daje kwotę ponad 1,3 mld złotych. Oprócz Franklin Templeton i BlackRock jeszcze tylko HSBC Global Asset Management raz na jakiś czas podaje dane o zgromadzonych środkach. Zgodnie z informacjami uzyskanymi od Piotra Klinowskiego, Szefa sprzedaży w Polsce, aktywa firmy na koniec lutego wyniosły 125 mln euro, co stanowi równowartość 0,5 mld złotych.
Choć zebrane w ten sposób dane dają nam ogólne wyobrażenie o kondycji największych instytucji zagranicznych, to jednak nie pozostawiają również wątpliwości, że liderami są firmy, które w Polsce pojawiły się jako pierwsze i oprócz tego dysponują otwartą architekturą dystrybucji (ubezpieczyciele, banki, sieci niezależnych doradców, multiagencje). Doskonale widać również, że zdecydowana większość aktywów znajduje się w rękach kilku graczy. Najwięksi nie mają również żadnych powodów aby się czegokolwiek wstydzić - aktywa zgromadzone np. przez BlackRock czy Franklin Templeton można bowiem porównać z aktywami Amplico TFI czy Investors Fundusze Otwarte TFI (dawne DWS TFI). Pod względem zgromadzonych środków aktywa HSBC Glabal Asset Management odpowiadają MCI Capital TFI.
Jeżeli w kolejnych latach rozwój instytucji zagranicznych będzie opierał się tak jak obecnie na rozwoju tych największych, to realny staje się scenariusz, że z rynku znikną mniejsze podmioty. Można sobie nawet wyobrazić sytuację, w której aktywną działalność na naszym rynku będzie prowadziło 4-5 zagranicznych instytucji.
Michał Duniec, starszy analityk
Analizy Online
Reklama
27.04.2011



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania