Krach w Korei. Boom AI wystawia na próbę fundusze rynków wschodzących
Południowokoreański KOSPI stracił w czwartek 7,6 proc., a od początku października aż 19 proc. Wyprzedaż uderza w spółki napędzające boom AI i uwidacznia ryzyko dla funduszy rynków wschodzących. Na koniec września Korea i Tajwan ważyły w MSCI EM łącznie 50,3 proc., a trzech gigantów półprzewodników odpowiadało za 30 proc. indeksu.
Na azjatyckich giełdach doszło do jednej z najgwałtowniejszych wyprzedaży ostatnich miesięcy. W czwartek, 15 października, południowokoreański indeks KOSPI spadł o 7,6 proc., osiągając najniższy poziom zamknięcia od pół roku. W trakcie sesji przecena przekraczała 9 proc., co uruchomiło mechanizm automatycznego wstrzymania handlu na 20 minut. Była to już siódma z rzędu spadkowa sesja koreańskiej giełdy.
Najmocniej ucierpieli producenci półprzewodników, którzy wcześniej należeli do największych beneficjentów globalnego boomu na sztuczną inteligencję. Akcje SK Hynix potaniały o 11 proc., a Samsunga Electronics o 9,5 proc. Spadki objęły również Japonię, gdzie Nikkei 225 stracił 4,9 proc.
Bezpośrednim impulsem była środowa wyprzedaż na Wall Street, podczas której Nasdaq Composite spadł o 1,9 proc., a S&P 500 o 1,1 proc. Inwestorów zaniepokoiły dane o inflacji w USA. Wrześniowy CPI przyspieszył do 3,7 proc. rok do roku z 3,4 proc. w sierpniu, a inflacja bazowa wzrosła z 2,4 do 2,6 proc. To zwiększyło obawy o kolejne podwyżki stóp procentowych Fed.
Problem w tym, że wyższy koszt pieniądza uderza szczególnie mocno w spółki, których wyceny opierają się na oczekiwanych zyskach z odległej przyszłości. Coraz większe znaczenie ma też sposób finansowania gigantycznych inwestycji w centra danych i infrastrukturę AI.
Reklama
Krach czy odreagowanie spekulacyjnej gorączki?
Tomasz Hońdo, ekspert QUERCUS TFI, zwraca uwagę, że od początku października KOSPI stracił już około 19 proc. Jego zdaniem gwałtowna przecena może mieć jednak dwa zupełnie różne wyjaśnienia. Pierwsze zakłada, że koreańska giełda odreagowuje wcześniejszą falę nadmiernej spekulacji. Hossa na akcjach producentów chipów przyciągnęła inwestorów indywidualnych, którzy coraz częściej korzystali z kredytów maklerskich oraz lewarowanych ETF-ów, pozwalających zwielokrotnić ekspozycję na wzrosty.
Kiedy ceny zaczęły spadać, mechanizm zadziałał w przeciwnym kierunku. Inwestorzy korzystający z dźwigni musieli uzupełniać zabezpieczenia albo zamykać pozycje, co dodatkowo pogłębiało przecenę. Według danych Korea Financial Investment Association wartość kredytów maklerskich przeznaczonych na zakup akcji wynosiła 14 października 33,7 bln wonów.
– W gwałtownym zachowaniu koreańskiego rynku akcji jest sporo efektów psychologicznych i technicznych (delewarowanie) – wskazuje Tomasz Hońdo w komentarzu opublikowanym na portalu Qnews.pl.
W tym scenariuszu obecne spadki nie muszą oznaczać załamania fundamentalnego popytu na półprzewodniki. Mogą być przede wszystkim konsekwencją wcześniejszego przegrzania rynku.
Drugi scenariusz jest zdecydowanie mniej optymistyczny. Zakłada, że inwestorzy zaczynają dyskontować spowolnienie inwestycji w AI, a wraz z nim pogorszenie perspektyw zysków producentów chipów. Rosnące koszty finansowania podnoszą bowiem poprzeczkę dla rentowności projektów technologicznych. Jeżeli ich ekonomiczne efekty okażą się słabsze od oczekiwań, część planowanych inwestycji może zostać ograniczona.
Koreańskie akcje są tanie. Ale czy na pewno?
Argumentem przemawiającym za optymistycznym scenariuszem mogą być wyceny koreańskich spółek. Według danych MSCI na koniec września wskaźnik ceny do prognozowanego zysku (forward P/E) dla indeksu MSCI Korea wynosił zaledwie 4,95. Z kolei P/E oparty na zyskach już osiągniętych przez spółki sięgał 10,25.
Na pierwszy rzut oka tak niska wycena względem przyszłych zysków może sugerować atrakcyjną okazję inwestycyjną. Różnica między oboma wskaźnikami pokazuje jednak również, jak silnego wzrostu zysków spodziewają się analitycy. Jeśli prognozy okażą się zbyt optymistyczne, pozorna taniość koreańskich akcji może szybko zniknąć. Wystarczy obniżenie oczekiwań dotyczących przyszłych wyników finansowych, aby wskaźnik forward P/E wzrósł, nawet bez odbicia kursów.
Hońdo wskazuje zatem na istotne ryzyko: obecna przecena może oznaczać zarówno normalizację wycen po okresie spekulacyjnej euforii, jak i zapowiedź rzeczywistego pogorszenia perspektyw całej branży.
Wyniki TSMC i ASML nie wskazują na koniec boomu AI
Na razie dane finansowe najważniejszych dostawców technologii nie potwierdzają załamania popytu. Tajwański TSMC, największy na świecie kontraktowy producent zaawansowanych półprzewodników, poinformował w czwartek o wzroście kwartalnego zysku netto o niemal 69 proc. rok do roku, do rekordowych 763,1 mld dolarów tajwańskich. Spółka przedstawiła również optymistyczne prognozy na ostatni kwartał roku, zakładające przychody w przedziale 52,3-54,3 mld USD.
Dzień wcześniej bardzo dobre wyniki opublikował holenderski ASML, dostawca maszyn wykorzystywanych do produkcji najbardziej zaawansowanych chipów. Jego kwartalne przychody osiągnęły rekordowe 11,7 mld euro, a zysk netto wyniósł niemal 5 mld euro. Co istotne, zarząd poinformował, że część klientów wykazuje zainteresowanie zamówieniami urządzeń nawet na lata 2029-2030.
To pokazuje, że przynajmniej na obecnym etapie inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji nadal przekładają się na realne przychody i zyski producentów technologii.
– Dobra kondycja branży nie uzasadnia jednak każdej wyceny – zauważa Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce.
Ekspert zwraca uwagę, że inwestorzy stają się bardziej wymagający wobec spółek technologicznych. Coraz większe znaczenie mają ich rzeczywiste przepływy pieniężne, poziom zadłużenia i zdolność do finansowania dalszego rozwoju.
Połowa MSCI Emerging Markets zależy od dwóch rynków
Przecena koreańskiej giełdy ma znacznie szersze znaczenie niż tylko dla inwestorów posiadających akcje Samsunga czy SK Hynix. Korea Południowa, podobnie jak Tajwan, stała się bowiem jednym z najważniejszych składników indeksu MSCI Emerging Markets, stanowiącego punkt odniesienia dla wielu funduszy akcji rynków wschodzących i ETF-ów.
Według danych MSCI na koniec września Tajwan odpowiadał za 28,9 proc. indeksu, a Korea Południowa za 21,4 proc. Łączny udział obu rynków wynosił zatem ponad 50 proc. Dla porównania Chiny, jeszcze kilka lat temu dominujące w indeksie, miały wagę 19,8 proc., a Indie 10,7 proc.
Jeszcze wyraźniej koncentrację widać na poziomie pojedynczych spółek. Na koniec września TSMC odpowiadało za 15,63 proc. MSCI EM, akcje zwykłe Samsunga Electronics za 7,55 proc., a SK Hynix za 5,90 proc. Po doliczeniu akcji uprzywilejowanych Samsunga, których udział wynosił kolejne 0,94 proc., łączna waga tych trzech przedsiębiorstw sięgała aż 30,02 proc. Cały sektor technologii informacyjnych stanowił natomiast 43,7 proc. indeksu.
Oznacza to, że fundusz odwzorowujący MSCI Emerging Markets, choć zapewnia ekspozycję na ponad tysiąc spółek z wielu krajów, jest w istotnym stopniu uzależniony od koniunktury w branży półprzewodników i od wydatków na rozwój AI. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie fundusze rynków wschodzących są jednakowo narażone na koreańską przecenę. W przypadku funduszy aktywnych rzeczywista ekspozycja zależy od decyzji zarządzającego. Różnice występują także między indeksami. MSCI zalicza Koreę Południową do rynków wschodzących, podczas gdy FTSE Russell klasyfikuje ją jako rynek rozwinięty. Dlatego fundusze śledzące indeksy tych dostawców mogą mieć istotnie odmienną strukturę geograficzną.
O kondycji hossy AI zdecydują kolejne wyniki
Na ryzyka związane z koncentracją kapitału wokół sztucznej inteligencji zwraca również uwagę Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W październikowym raporcie o stabilności finansowej MFW ostrzega, że rozczarowanie tempem wzrostu inwestycji i zysków z AI mogłoby wywołać korektę wycen, dodatkowo wzmacnianą przez wykorzystanie dźwigni finansowej i koncentrację portfeli.
Najbliższe tygodnie powinny przynieść odpowiedź na pytanie, czy obserwowana przecena wynika głównie z technicznego oczyszczania rynku z nadmiernej spekulacji, czy też inwestorzy słusznie zaczęli kwestionować trwałość boomu technologicznego.
Pod koniec października wyniki finansowe mają opublikować SK Hynix i Samsung Electronics. W podobnym czasie swoje raporty przedstawią największe amerykańskie koncerny technologiczne, od których wydatków inwestycyjnych zależy popyt na azjatyckie półprzewodniki. Istotna będzie również decyzja Fed w sprawie stóp procentowych zaplanowana na 28 października.
– Gdyby jednak drogie finansowanie zaczęło ograniczać inwestycje i prowadzić do obniżania prognoz, przecena mogłaby się pogłębić – ostrzega Paweł Majtkowski.
15.10.2026
Źródło: ImageFlow / Shutterstock.com


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania