IDEA TFI: Koniec eurokryzysu jeszcze nie w tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu giełdy wciąż poruszały się pod dyktando wydarzeń politycznych w Unii Europejskiej.
Na unijnym szczycie, który zakończył się 30 stycznia uzgodniono ostatecznie warunki tzw. paktu fiskalnego, czyli "Traktatu o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej i Walutowej". Traktat zakłada automatyczne grzywny w wysokości do 1 proc. PKB za przekroczenie strukturalnego deficytu budżetowego ponad 0,5 proc. PKB, a także nakazuje trzymać w ryzach 60 proc. PKB dług publiczny. Traktat wejdzie w życie na początku 2013 roku. Przy okazji ogólnego hurraoptymizmu związanego z traktatem, warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, jest on w dużej mierze powtórzeniem założeń Traktatu z 1992 roku tworzącego podwaliny strefy euro. Traktat ten bywał później systematycznie łamany, a poszczególne państwa unikały sankcji. Po drugie, ostateczny kształt przyjętego traktatu jest dużo mniej restrykcyjny, niż początkowo zakładano. Znalazły się w nim zapisy, że "złote zasady budżetowe" mogą zostać złamane w bliżej nieokreślonych "wyjątkowych okolicznościach", co tworzy sporą furtkę do nadużyć.
Optymizm na rynki tchnęły również zapowiedzi chińskiego premiera Wen Jiabao, że Państwo środka może "bardziej zaangażować się" w ratowanie strefy euro. Wprawdzie rezerwy walutowe Chin przekraczają koszty ratowania Hiszpanii i Włoch, a oparta na eksporcie gospodarka Chińska z pewnością straciłaby na katastrofie gospodarczej u swojego kluczowego partnera handlowego, niemniej jednak, prosta logika, że Chiny uratują strefę euro ma kilka luk. Po pierwsze, wiarygodność kredytowa państw PIIGS stoi pod dużym znakiem zapytania, a ostatnie obniżki ratingów mogą wręcz skłonić Chiny do zredukowania ekspozycji na obligacje strefy euro. Co więcej, obniżka ratingu EFSF może oznaczać również spadek zaangażowania w europejski fundusz ratunkowy. Po drugie, wydaje się bardziej prawdopodobne, że chiński kapitał popłynie raczej do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, aniżeli bezpośrednio do strefy euro. MFW - zgodnie z ostatnimi komunikatami - poprosił od swoich członków o dodatkowe 500 miliardów dolarów. Po trzecie wreszcie, nawet jeżeli MFW zbierze te środki, nie stanowi to strukturalnego rozwiązania problemów strefy euro, gdzie potrzebna jest głęboka restrukturyzacja fiskalna i gospodarcza.
W najbliższym tygodniu oczy inwestorów skupią się zapewne na Grecji. Rynkowe plotki wskazują na to, że porozumienie w sprawie redukcji blisko 70 proc. długu, może zostać osiągnięte już w najbliższym tygodniu. To oczywiście pozytywna wiadomość, jednak warto pamiętać o dwóch kwestiach. Z jednej strony, wciąż pozostaje konflikt na linii Europejski Bank Centralny - inwestorzy prywatni, dotyczący redukcji długu w posiadaniu EBC. Z drugiej strony, oprócz samego wynegocjowania umorzenia długu, konieczne jest też osiągnięcie porozumienia z trojką w kwestii cięć budżetowych, bez którego nie będzie możliwa wypłata kolejnej transzy pomocy.
Zeszłotygodniowe dane makroekonomiczne sygnalizowały dalszą dywergencję w rozwoju gospodarek na świecie. Problem ten dotyczy już nie tylko dychotomii pomiędzy USA a Europą, lecz także pomiędzy Niemcami a resztą strefy euro. Znamienny wydaje się przypadek Francji. Podczas gdy w Niemczech bezrobocie osunęło się do 5,5 proc., we Francji wzrosło do niemal 2-letniego maksimum na poziomie 9,9 proc. Może to sugerować, że Francji bliższa staje się obecnie kondycja państw peryferyjnych, aniżeli twardego rdzenia Unii.
Tygodniowy komentarz zarządzających IDEA TFI
/ml
Reklama
06.02.2012



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania