Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Trwa polowanie na rentowności

26.06.2020 | Rafał Bogusławski
Źródło: Shutterstock.com
Ci, którzy kupili 100-letnie austriackie obligacje skarbowe nie będą zadowoleni, gdy banki centralne w końcu podniosą stopy procentowe a rentowności wzrosną

W środę rząd Austrii sprzedał obligacje o wartości 2 miliardów euro z rentownością 0,88%, a potencjalnie mógł sprzedać ich dziesięciokrotnie więcej, bo takie było zainteresowanie. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że austriacki rząd wyemitował obligacje stuletnie. Dla rządu to świetny interes, ale dziwi to, jak zdeterminowani są inwestorzy w poszukiwaniu jakichkolwiek dodatnich stóp zwrotu na rynku długu.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Obligacja stuletnia, to nie jest instrument pozbawiony ryzyka, nawet jeżeli jest to obligacja skarbowa. Przede wszystkim istnieje coś takiego jak ryzyko związane ze wzrostem rentowności obligacji. Jeżeli zdecyduję się dziś kupić stuletnią obligację z rentownością 0,88% to będzie to dobra inwestycja, tylko jeżeli w tym czasie nie zmienią się warunki rynkowe, które spowodują, że rentowności obligacji wzrosną. Bo jeżeli na przykład ze względu na wzrost inflacji bank centralny podniesie stopy procentowe, rentowności zaczną rosnąć. Wówczas inwestor posiadający taką obligację poniesie dwucyfrowe straty, oczywiście jeżeli zdecyduje się ją sprzedać przed wykupem. Jeżeli nie będzie zwracał uwagi na wahania ceny obligacji i przetrzyma ją do dnia wykupu, to jego stopa zwrotu przez sto lat wyniesie 0,88% każdego roku. Jeżeli jednak okazałoby się, że rentowność takich obligacji wzrosła po zakupie z 0,88% do 1,88% to cena obligacji spadłaby o ponad 40%. Czy taki ruch jest niemożliwy?

Oto wykres rentowności austriackich dziesięcioletnich obligacji skarbowych za ostatnie dziesięć lat.

100-letnie
 
Jeszcze w 2011 roku rentowności dziesięcioletnich obligacji przekraczały 3%. Jedną z zasad obowiązujących na rynku obligacji jest fakt, że zazwyczaj rentowności są wyższe dla odleglejszych okresów. Jest to ryzyko związane z czasem inwestycji. Pytanie, ile wynosiłyby rentowności obligacji stuletnich, gdyby rentowności dziesięcioletnich powróciły na poziom 3%.
Działania banków centralnych z ostatnich lat sprawiły, że stopy procentowe, a co za tym idzie rentowności obligacji, spadły do poziomów, których żyjący obecnie nie widzieli. Tak niskie stopy zwrotu na rynku długu mają już w tej chwili przełożenie na to, co robią zarządzający portfelami obligacji i będzie miało wpływ na to, co będzie działo się w przyszłości w gospodarce.

Jeżeli w Polsce, w strefie euro czy w USA stopy procentowe są na poziomie zero lub jego pobliżu, to przekłada się to zarówno na niskie oprocentowanie depozytów bankowych, ale również na niskie poziomy rentowności krótkoterminowych obligacji skarbowych, które dodatkowo są obniżane przez skup tych obligacji przez banki centralne. To sprawia, że zarządzający funduszami zaczynają poszukiwać papierów, które dają rentowności, które pozwolą na pokazanie dodatnich stóp zwrotu z portfela. To z kolei oznacza konieczność kupowania obligacji o bardzo długich terminach wykupu lub obligacji korporacyjnych, które mają wysokie ryzyko kredytowe. Pewną alternatywą są również obligacje z rynków wschodzących, ale tu również pojawia się ryzyko kredytowe, a także ryzyko walutowe.

Od kilku lat średnie  ryzyko portfela obligacji i w Europie i w USA rośnie. Pojawiają się albo instrumenty o coraz dłuższych terminach do wykupu, których zmienność ceny jest większa, niż instrumentów krótkoterminowych, pojawiają się obligacje emitowane przez spółki w gorszej sytuacji finansowej i instrumentów z rynków wschodzących. Dopóki stopy procentowe spadają, to ryzyko się nie ujawnia. Pytanie co się stanie, gdy stopy procentowe zaczną rosnąć? Na razie nie jest to groźba na najbliższe miesiące, ale w przyszłym roku, w mojej ocenie, już tak.

Druga kwestia to promowanie zadłużonych kosztem posiadaczy oszczędności. Obecna polityka monetarna zmierza do tego, by pożyczanie pieniędzy było jak najtańsze i w ogóle nie przejmuje się tym, jak wpłynie to na poziom oszczędności i akumulowania kapitału. Historia pokazuje, że niski poziom oszczędności w dłuższym horyzoncie odbija się na poziomie wzrostu gospodarczego. Brak zakumulowanego kapitału staje się problemem dla utrzymania tempa wzrostu. Drugi problem to nakłanianie ludzi do nadmiernej konsumpcji, kosztem zadłużania się. To sprawia, że w takich sytuacjach jak epidemia koronawirusa, ci ludzie, którzy stracili pracę, są całkowicie zdani na pomoc państwa. Brak oszczędności to również ryzyko rozruchów społecznych, bo ludzie pozbawieni środków do życia wyjdą na ulicę pod byle pretekstem, czego doświadczamy i w USA i w Europie.

Spodziewam się, że w przyszłym roku, a zwłaszcza w roku 2022, będziemy świadkami dużych zawirowań na rynkach długu. Nie oznacza to końca świata, ale ci którzy w tym tygodniu kupowali austriackie stuletnie obligacje raczej nie będą zadowoleni.
 

TAGI:

Rafał Bogusławski

Popularne


zobacz także

↑ na górę