Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Jak duzi są giganci technologiczni?

24.06.2020 | Wojciech Kiermacz
Udział Facebooka, Apple’a, Microsoftu, Amazona i Alphabetu w indeksie S&P 500 wzrósł ponad dwukrotnie od 2015 roku. Pandemia tylko przyspieszyła ten trend. Czy to powód do niepokoju?

S&P 500 skupia (a jakże) 500 największych spółek publicznych notowanych na amerykańskim rynku akcji – największym pod względem kapitalizacji na świecie. Prawie każda z nich już zdążyła „zapomnieć” o kryzysie i jest notowana najwyżej w swojej historii (wyjątkiem jest Alphabet – właściciel Google’a, któremu brakuje kilku procent do historycznych szczytów). Tymczasem szeroki indeks musi odrobić jeszcze ok. 8%, a ten sam indeks, w którym udziały wszystkich 500 spółek są równe (S&P 500 Equal Weight Index) już 13%. Różnica w kilkuletnich wynikach pomiędzy największymi spółkami a resztą indeksu S&P 500 jest wręcz kolosalna. Poniżej zieloną linią zaznaczono zwrot z koszyka sześciu największych spółek (dodatkowo Netflix) w porównaniu do S&P 500 (czerwona linia) i tego samego indeksu z wykluczeniem gigantów technologicznych (niebieska linia).


Tu z kolei, specjaliści ze Schroders pokazali jak rosły wagi poszczególnych spółek technologicznych w całym indeksie S&P 500:

Największe

Można zapytać, no i co z tego? Część analityków zwraca uwagę, że tak wysoki udział największych spółek ostatni raz był obserwowany w czasach bańki internetowej na przełomie tego i poprzedniego wieku i traktuje to jako zły prognostyk dla ich perspektyw. Poniżej udział pięciu największych spółek w indeksie S&P 500 na przestrzeni ostatnich 30 lat.

Największe

Warto obserwować, co się dzieje wokół największych spółek technologicznych. Ich szybki wzrost i dominacja w swoich branżach zwracają uwagę regulatorów. To, zdaniem Seana Markowicza stratega w zespole Schroders, może stłumić pęd tych spółek ku jeszcze większemu wzrostowi.

Na przykład, w przeszłości podejmowano działania przeciwko operatorowi telekomunikacyjnemu AT&T, dostawcy oprogramowania Microsoft i firmie technologicznej IBM. W wyniku tego wyceny akcji i ceny spadły w okresie pomiędzy złożeniem i rozwiązaniem pozwów. Następnie nastąpił spadek tempa wzrostu sprzedaży. Przedsiębiorstwa z branży technologicznej już spotkały się z falą krytyki dotyczącej ich antykonkurencyjnego zachowania, od kwestii ochrony danych osobowych po nieuczciwe praktyki biznesowe. Mogą one wpłynąć na przyszłe perspektywy rozwoju – zauważa Sean Markowicz.

Inne spojrzenie ma na te spółki ma Frank Thormann, zarządzający funduszami ze Schroders.

Często, gdy firmy stają się tak dominujące i odnoszą sukcesy, tracą czujność. Wydaje się, że myślą, że są nieomylne i powinny być już zawsze liderem, co powoduje spadek w dziedzinie badań, rozwoju i innowacji. Należy analizować tempo, w jakim te firmy nadal wprowadzają innowacje. Jednym ze sposobów, aby to zrobić, jest monitorowanie ich wydatków na badania i rozwój – mówi specjalista Schroders.

Markowicz podkreśla, że największe firmy rzadko pozostają takie na długie lata. Jak na razie wyjątkiem jest Microsoft, ale przykładów odpadnięcia ze stawki największych, najbardziej rozpoznawalnych marek jest mnóstwo. Weźmy chociażby pod uwagę Nokię, której telefon każdy z nas prawdopodobnie kiedyś posiadał. Specjalista przywołuje w swojej wypowiedzi wyniki badań Mckinsey Global Institute, z których wynika, że połowa wszystkich liderów rynku wypada z czołówki na przestrzeni każdego cyklu biznesowego.
 

Dywersyfikacja? Niekoniecznie

A co z żelazną regułą, żeby „nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka”? W końcu myśląc i inwestując globalnie, dużą część portfela powinien stanowić największy rynek akcji na świecie. A co jeśli pięć największych spółek „waży” już ponad 20% całego indeksu S&P 500? Czy to nie jest sygnał ostrzegawczy?

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Jeżeli połowa światowego indeksu akcji to są Stany Zjednoczone, a w tym jedna czwarta to są spółki FAANGM, to rzeczywiście zasadne jest pytanie o dywersyfikację. Dodatkowo, co jeśli kandydat demokratów wygra w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych? Dla nich Jeff Bezos z Amazona jest uosobieniem „złego kapitalizmu”. To rzeczywiście problem, ale nie na tyle duży, żeby uciekać z rynku amerykańskiego. Wciąż wolę mieć pięć największych spółek amerykańskich, niż jakichkolwiek pięć z Czech czy Polski. Pamiętajmy, że to nie są „spółki-wydmuszki” – mają przychody na całym świecie – mówi Bartosz Pawłowski, dyrektor inwestycyjny bankowości prywatnej mBanku w analizach na żywo.

TAGI:

Sektor technologiczny

Popularne


zobacz także

↑ na górę