Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Tematy inwestycyjne na czasie [LIVE]

24.06.2020 | analizy.pl
Co sprzyja rynkom akcji w Europie? Ile „ważą” największe spółki technologiczne? Na jakie kierunki inwestycyjne zwracać uwagę? Opowiada Bartosz Pawłowski, dyrektor inwestycyjny bankowości prywatnej mBanku

Wczorajsze sesje na europejskich i amerykańskim rynku akcji były wzrostowe. Motorem napędowym były lepsze od oczekiwań PMI dla przemysłu i usług. Jak Pan je skomentuje?

Mam wrażenie, że weszliśmy w taki okres, że brak złych wiadomości to dobra wiadomość. Czasem rynek ma takie fazy. Przesunięcia wskaźników PMI w okolice lub nawet powyżej 50 pkt. (co jest umowną granicą oznaczającą rozwój sektora, przyp.) trzeba się było w końcu spodziewać, ale faktycznie wydarzyło się nieco wcześniej, niż większość się spodziewała, to ludzi ucieszyło. A, że przy okazji tematy wirusowe zeszły na dalszy plan, a banki centralne robią swoją, to w takich warunkach każda pozytywna informacja jest brana za dobrą monetę i kontynuujemy trend, który trwa już przecież trzy miesiące.

Po mocnych wzrostach w Stanach Zjednoczonych, uwaga inwestorów skupiła się na europejskich rynkach akcji. Czy Pana zdaniem ten kierunek inwestycyjny faktycznie jest teraz szczególnie interesujący?

Chwilowo myślę, że tak. Rzeczywiście jest tak, że Europa w związku z kompozycją indeksów jest trochę w opozycji do tego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. No bo jeżeli w niemieckim DAX jest niewiele spółek technologicznych to trudno, żeby rósł tak jak NASDAQ. Ale w zasadzie od maja, doszliśmy do wniosku, że warto nieco przeważyć Europę. Mówimy o spółkach cyklicznych. Im,  podobnie jak rynkom wschodzącym, poprawiające się nastroje inwestorów w stosunku do gospodarki, powinny pomóc. W naszej modelowej alokacji, po raz pierwszy od długiego czasu zdecydowaliśmy się na „zmniejszenie przeważenia” na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych i zarekomendowaliśmy naszym klientom przesunięcie części środków właśnie w kierunku Europy i rynków wschodzących.

Czym teraz martwią się inwestorzy w Polsce?

Między innymi inflacją. Paradoks polega na tym, że ci sami inwestorzy, którzy martwią się o inflację, jednocześnie mają bardzo konserwatywne podejście do inwestowania. Ja nie wierzę, że czeka nas inflacja, raczej spodziewam się problemu niskiego wzrostu gospodarczego i niskiej inflacji w perspektywie 5-10 lat, ale gdybym wierzył, to bym jeszcze bardziej zainteresował się akcjami. Na pewno, jeżeli obawiamy się inflacji, to trzymanie pieniędzy w obligacjach nie jest najlepszym sposobem na zabezpieczenie majątku. Muszę jednak przyznać, że w ostatnich miesiącach naprawdę widzimy zdecydowanie przesunięcie w stronę rozwiązań „niedłużnych”. Coś się mimo wszystko zmienia. Więc może właśnie te obawy o inflację w połączeniu z niskimi stopami procentowymi sprawiają, że zaczynamy się zachowywać jak Amerykanin, a nie jak Niemiec, jeśli chodzi o inwestowanie.

TAGI:

Analizy Live

Popularne


zobacz także

↑ na górę