Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Inwestycje w czasach… zimnej wojny [LIVE]

25.05.2020 | analizy.pl
Coraz ostrzej na linii USA–Chiny. Jak wzrost napięcia przełoży się na rynki finansowe. Robert Stanilewicz i Rafał Bogusławski w Analizy Live

 
Nowa zimna wojna – te słowa padły z ust chińskiego szefa ministerstwa spraw zagranicznych Wang Yi, który powiedział, że pewne siły polityczne w USA pchają oba kraje na skraj nowej zimnej wojny. Z drugiej strony mamy sankcje amerykańskie wobec firm technologicznych (np. które współpracują przy inwigilacji). Do tego mamy sugestie kolejnej próby jądrowej. Co to będzie oznaczać dla inwestycji?

 

Cały czas warto zwracać uwagę na napięcia między USA a Chinami. To sformułowanie, że mamy drugą zimną wojnę, zostało już podchwycone przez media. Mamy dalszy ciąg wojny handlowej. Zaczyna się walka rządów z firmami i będziemy mieć tego kontynuację. Mamy też kwestię Hongkongu, Tajwanu. W tle mamy Morze Południowochińskie. To wszystko powoduje, że w najbliższych latach Daleki Wschód będzie tym obszarem, na którym powinna skupić się uwaga inwestorów. Bliski Wschód natomiast wraz ze spadkami cen ropy traci na znaczeniu. Uważam, że w tym starciu to Stany Zjednoczone będą wychodziły zwycięstwo. A napięcia polityczne najbardziej będą odzwierciedlały się w akcjach azjatyckich, szczególnie chińskich. To wszystko inwestycyjnie chłodzi mój optymizm, jeśli chodzi o inwestowanie w Chinach.
 
Spójrzmy na rosyjską gospodarkę i co się dzieje z koronawirusem.

Rosja ma coraz większe problemy. Gospodarka wciąż jest oparta na surowcach – ropie naftowej i gazie ziemnym. Skala inwestycji w nowoczesne technologie związane z pozyskiwaniem energii jest praktycznie zerowa. Struktura gospodarki rosyjskiej wygląda tak źle, że jak się cokolwiek będzie zmieniać, to cała gospodarka może się wyłożyć. Prezydent Putin nie jest skłonny do rozbudowanego pakietu ratunkowego dla gospodarki, ponieważ obawia się, że dziura w budżecie będzie tak duża, że fundusz rezerwowy bardzo szybko zostanie przejedzony. Pomoc ze strony rządu rosyjskiego sięga jedynie 3% PKB. Małe firmy praktycznie nie mają wsparcia, prawie 30% społeczeństwa nie ma żadnych oszczędności. Spada popularność prezydenta. To wszystko powoduje, że naprężenia polityczne będą rosły. To co jest pewne, to to, że gospodarka Rosji będzie słabła. W całym roku prawdopodobny jest spadek PKB rzędu 8-10%.

Państwa zaczynają wymuszać zieloną rewolucję. Zielenij albo giń.

Taki wybór, który nie jest wyborem, ponieważ politycy mają wystarczającą siłę oddziaływania, żeby wymusić pewne decyzje. Zwłaszcza kiedy takie firmy jak Air France walczą o przetrwanie i bez pomocy rządowej nie mają jak przetrwać. Moje pytanie brzmi: gdzie są granice wpływania na gospodarkę. Kanclerz Merkel zapowiedziała, że będą wspierane firmy, które będą przechodziły na bardziej niskoemisyjną produkcję, podobnie wyglądają działania EBC. Tymczasem moim zdaniem to powinna być ewolucja, a nie rewolucja. Jeśli wykorzystujemy koronawirusa do zmiany struktury gospodarczej świata, to musielibyśmy mieć porozumienie w skali świata, żeby to się udało. Moim zdaniem ingerencja państwa w promowanie spółek dbających o środowisko spowoduje, że rynki akcji na tym ucierpią. Patrząc przez pryzmat różnych ryzyk, Stany Zjednoczone wyglądają obecnie lepiej, mimo że akcje są drogie.
 
Dwa słowa o Polsce. Produkcja przemysłowa poleciała, sprzedaż detaliczna poleciała. Co to oznacza dla inwestycji?

Jutro będziemy mieli dane o bezrobociu, myślę, że przekroczy 6%. Widać, że maj przyniósł poprawę w sprzedaży detalicznej. Patrząc przez pryzmat deficytu budżetowego, trochę ponad 200 mld zł mocno nam nie zaszkodzi. Ale gdyby rósł dalej, powyżej 6-7%, to zaczynają działać limity bezpieczeństwa i to może być niebezpieczne. Dwa miesiące zamknięcia gospodarki to maksimum, jakie gospodarka jest w stanie wytrzymać. Jeśli w lipcu będziemy funkcjonować na 90%, to jakoś wyjdziemy z tego kryzysu. Jeśli będzie druga fala koronawirusa, albo będzie wiele bankructw, nad czym będzie trudno zapanować, to wyjście z kryzysu może potrwać nawet 5 lat.

Czy S&P pokona 200-sesyjną średnią kroczącą i co z tego może wynikać?

Wielu analityków technicznych uważa, że jeśli poziom średniej 3000 punktów będzie pokonany, to będzie to dobra informacja dla rynków akcji. Dla mnie ważniejsze jest to, co się dzieje w gospodarce. Ryzyka wcale nie zniknęły, korekty wydają mi się cały czas prawdopodobne.

TAGI:

Analizy LiveRafał Bogusławski

zobacz także

↑ na górę