Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Pieniądze w czasach koronakryzysu [LIVE]

21.05.2020 | analizy.pl
Złoto, rynki wschodzące, rodzynki z GPW czy amerykańskie akcje? Sygnały z rynków i inwestycyjne pytania. Robert Stanilewicz i Rafał Bogusławski w Analizy Live

 

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Robert Stanilewicz: Podsumujmy ostatnie kilkanaście godzin na rynkach.

Rafał Bogusławski: W Azji nie było tej euforii, która była w Stanach Zjednoczonych. Tam wciąż utrzymuje się wysoki optymizm, jeśli chodzi o spółki technologiczne, Nasdaq zyskał w środę ponad 2%. W USA inwestorzy wciąż bardziej optymistycznie interpretują sytuację na rynkach akcji niż ekonomiści czy „wielcy” zarządzający. S&P 500 zbliża się do poziomu 3000 punktów. Myślę, że tu jakieś przeszkody się pojawią, maj i czerwiec przyniosą zmienność na rynkach. Ale moim zdaniem, w przyszłym roku S&P 500 osiągnie 4000 punktów. Inwestorzy szukają zysków na rynki akcji i moim zdaniem dalej będą szukać.

RS: Wciąż pojawiają się informacje o nowych ośrodkach zakażenia koronawirusem, informacje o szczepionce też nie są optymistyczne. Dla ludzi teraz będzie się liczyło, czy będzie ta inflacja, czy jej nie będzie. Są sygnały, że po otwarciu gospodarek niektórzy będą chcieli się odkuć. Na przykład we Włoszech fryzjerzy strzygą nie tylko klientów, ale i ich portfele.

RB: We Włoszech ceny u fryzjerów wzrosły nawet o 25%, podobnie sytuacja wygląda w restauracjach, barach. To może być ten element, który zaskoczy ekonomistów i analityków. Z jednej strony w wielu obszarach będą obniżki cen, ale równocześnie część powracających do działalności będzie podwyższać ceny. I za kilka miesięcy może się okazać, że wzrost cen w gospodarce będzie dużo wyższy niż teraz większość ekonomistów zakłada. Obecnie niemal wszyscy duzi menedżerowie zakładają, że inflacja będzie spadać. Jak widzę takie przechylenie w jedną stronę, to zazwyczaj okazuje się, że nie wzięto jakiegoś czynnika pod uwagę. Jeśli weźmiemy pod uwagę zmiany strukturalne w gospodarce oraz zmiany w łańcuchu dostaw, to, jak firmy będą produkowały – to może się okazać, że przyszły rok zaskoczy nas inflacją.

RS: Co sądzisz o powrocie do spółek technologicznych?

RB: Inwestorzy dyskontują to, że branże związane z nowymi technologiami w małym stopniu ucierpią na zamknięciu gospodarek. Zmiany, które następują, czyli przesunięcie się w stronę rozwiązań online, stawianie na automatyzację to będzie trend trwały. Pewnie mają rację i siła Nasdaq będzie się utrzymywać w kolejnych miesiącach. Ale nie wykluczam, że spółki value będą miały swoje 5 minut i kilka miesięcy silnego odreagowania. Podejrzewam, że jak inwestorzy przetrawią ostatnie wydarzenia, to wrócą do banków polskich, ale i europejskich czy amerykańskich. Banki to przykład spółek value, wypłacających dywidendy. Oczywiście w tym roku i przyszłym nie ma co spodziewać się dywidend, ale w kolejnych latach pewnie znów będą wypłacane.

RS: Wróćmy do tego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, co Donald Trump mówi o Chinach. Cały czas mamy w tle konflikt amerykańsko-chiński.

RB: Donald Trump próbuje przerzucić odpowiedzialność na Chiny, odpowiadając w ten sposób na retorykę demokratów. Twierdzą oni, że skala szkód w gospodarce, liczba zakażonych i zmarłych – to efekt niekompetencji działań podejmowanych przez administrację Trumpa. Mamy uchwałę senatu dotyczącą notowań chińskich spółek. Do tego Sekretarz Stanu Mile Pompeo pogratulował prezydentowi Tajwanu, co zdenerwowało oficjeli chińskich. Poza tym Donald Trump walczy o reelekcję. Te tematy będą gorące.

RS: Przejdźmy do osłabienia się dolara i kwestii rynków wchodzących.

RB: W poniedziałek mieliśmy pierwszą próbę osłabienia się dolara, w środę była kolejna próba. Patrząc, jak wyglądają waluty rynków wschodzących, to jest jeszcze przestrzeń do osłabienia dolara. Słabszy dolar oznacza lepszy sentyment, ale też pomaga rynkom wschodzącym, bo zmniejszają się różne ryzyka. Ten sentyment może się utrzymać przez kilka dni. Część kapitału zaczyna wracać na rynki wschodzące. Ale trzeba pamiętać, że walka z koronawirusem wciąż nie jest wygrana (nie ma sezonowości, pojawiają się kolejne ogniska), więc nerwowość będzie się pojawiała. Ale w perspektywie roku, półtora spodziewam się okazji inwestycyjnych na rynkach wschodzących.

RS: Mamy pytanie o warszawską giełdę w co inwestować, o rodzynki z naszej giełdy.

RB: Podtrzymuję swoją opinię, że w perspektywie roku banki są bardzo dobrą inwestycją. Nie wykluczam osłabienia krótkotrwałego w tym sektorze, ale do końca 2021 roku będziemy mieli dwucyfrowe stopy zwrotu.

RS: Gdybyś miał wybrać złoto czy fundusze tureckie, to co byś wybrał?

RB: Ja wybieram złoto, bo jestem w stanie oszacować ryzyka. Obecnie są dwa fundusze akcji tureckich – ich zachowanie pokazuje, co to znaczy ryzyko polityczne. Te fundusze w perspektywie 5 lat straciły kilkadziesiąt procent, mimo że same indeksy straciły mniej. Ta różnica wynika z osłabienia liry. A warto wiedzieć, że tych pozycji się nie zabezpiecza, to jest nieopłacalne. Trzeba więc brać pod uwagę ryzyko walutowe.

RS: Fundusze złota zyskały w skali 12 miesięcy po kilkadziesiąt procent. Czy wzrosty dalej mogą trwać?

RB: To, że coś wzrosło kilkadziesiąt procent nie znaczy, że nie może wzrosnąć kolejnych kilkadziesiąt procent. Jesteśmy na nowych rekordach. Złoto próbuje pokonać 1780 pkt i moim zdaniem, możemy być zaraz przy 2000 pkt. Oczywiście zawsze trzeba spodziewać się jakiejś mniejszej korekty, ale w długim terminie spodziewam się wzrostów. Złoto nadal będzie w obszarze zainteresowań dużych inwestorów, jest atrakcyjne do przechowywania części kapitału. Przy czym warto wiedzieć o tym, że nie wszyscy uważają, że złoto będzie rosło.

RS: Co sądzisz o rynkach akcji w krótkim terminie. Mamy na przykład słabe dane z Japonii.

Zaskoczenia nie było, słabe dane były spodziewane. Dzisiaj czeka nas wysyp PMI. Pytanie o ile się poprawią. W krótkim terminie spodziewam się wahań na rynkach. W USA jest większy optymizm, S&P 500 ma szansę zbliżyć się do 3000 pkt, ale w kolejnych dniach spodziewam się raczej cofnięcia do 2900. To, co obecnie mogłoby spowodować większą nerwowość na rynkach, to wzrost infekcji koronawirusa. Gdybyśmy musieli ponownie zamknąć gospodarki, to byłoby bardzo źle. Tu widzę większe ryzyko, niż w tym, że będą słabe dane makro.

RS: Obecnie w Polsce toczy się wiele dyskusji dotyczącej zadłużania się. Chodzi o ukrywanie jego skali. Część ekonomistów rwie włosy na głowie. Jak będą wyglądać rentowności polskich obligacji w dłuższym horyzoncie?

RB: Rentowności 10-latek spadły do 1,36. To nie jest bardzo atrakcyjny papier do trzymania do wykupu. Spodziewam się, że w drugiej połowie przyszłego roku, albo w 2022 rentowności wzrosną. Co do wydatków rządowych, to moim zdaniem nie ma innego wyjścia. Jeśli gospodarka przestaje działać, skutki będą katastrofalne w kolejnych latach. Wydatki rządowe można zahamować w okresie prosperity. Dziś trzeba wydawać więcej, by utrzymać moce produkcyjne, które mamy.

TAGI:

Analizy Live

zobacz także

↑ na górę