Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Niskie stopy i rosnący populizm, czyli kilka prawd o świecie po Covid-19

20.05.2020 | Wojciech Kiermacz
Źródło: Shutterstock.com / MikeDotta

Koronawirus może jeszcze wiele lat wpływać na to jak wydajemy i inwestujemy – wynika z historii globalnych pandemi. Schroders przedstawia „cztery prawdy” o rynkach, które dobrze opisują to, co nas czeka

Po ponad dwumiesięcznym zamrożeniu globalnej gospodarki, kolejne kraje pomału zdejmują ograniczenia w prowadzeniu biznesów, funkcjonowaniu szkół czy możliwości uprawiania sportów na świeżym powietrzu. PKO BP informuje o tym, że liczba transakcji kartami płatniczymi jego klientów (ponad 10 mln osób) w połowie maja wróciła do poziomu z początku marca. Najbardziej dotknięci wirusem Włosi mogą od jakiegoś czasu wychodzić z domu i kupować espresso i pizzę na wynos. Niemcy ze swoim rozwiniętym systemem opieki medycznej poczuli się na tyle pewni, że wznowili Bundesligę (co prawda bez kibiców i z zakazem przesadnego celebrowania zdobytych bramek). Wreszcie globalne gieldy odbiły po fatalnym marcu i część głównych indeksów świata jest na dobrej drodze, żeby odrobić straty.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Daleko nam jednak do normalności, z prognoz dynamiki PKB dla największych gospodarek świata wynika wprost, że ten rok jest stracony, a szef Fed Jerome Powell twierdzi, że i w kolejnym skutki Covid-19 będą dawały o sobie znać. Dlatego odbicie po załamaniu nie będzie w kształcie litery V, czyli gwałtowne – taki wniosek płynie z analizy Keitha Wade’a, głównego ekonomisty i stratega brytyjskiej firmy zarządzającej aktywami Schroders. Przestrzega on, że świat nie może jeszcze odtrąbić zwycięstwa nad wirusem, a historia uczy, że pandemia może trwać latami.

Poniżej zestawienie największych globalnych plag wraz z czasem ich trwania i liczbą ofiar, poczynając od epidemii dżumy w XIV w., która uśmierciła nawet połowę populacji ówczesnej Europy.
 
Historia

Covid-19 najczęściej porównywany jest do grypy hiszpanki, która zabrała ze sobą co najmniej 40 mln ofiar, czyli 2% populacji świata. Jednak dzięki rozwiniętej medycynie i systemie opieki zdrowotnej, powtórka z historii nam prawdopodobnie nie grozi, ale głębokie skutki pandemii mogą być odczuwalne w wielu innych sferach życia.

Pandemia zostawia głębokie blizny, wpływa na zachowanie tych, którzy przeżyli. Z ekonomicznego punktu widzenia zmienia równowagę pomiędzy poziomem oszczędności i inwestycji w gospodarce. Po ustąpieniu początkowego wstrząsu i opanowaniu choroby, naturalną reakcją gospodarstw domowych i przedsiębiorstw będzie ostrożność. Wydatki konsumpcyjne powracają do normy powoli i historia sugeruje, że sytuacja ta prawdopodobnie się utrzyma – ocenia Keith Wade.

Gospodarstwa domowe budują poduszkę finansową. Ludzie są bardziej świadomi tego, że z dnia na dzień mogą stracić pracę, a więc oszczędzają. Pierwsze dane NBP na koniec marca zdają się to potwierdzać. Doszło do nagłego wzrostu oszczędności zgromadzonych na kontach i lokatach w bankach, pomimo przecież bardzo niskiego oprocentowania.

Podobnie jest wśród przedsiębiorców. Wielu z nich w jednym momencie została praktycznie odcięta od przychodów (restauracje, branża lotnicza, sklepy stacjonarne), stąd ci, którzy przetrwali prawdopodobnie nie będą tak skorzy do podejmowania ryzyka inwestycyjnego. Nawet mając na uwadze olbrzymie zaangażowanie rządów i banków centralnych w utrzymaniu aktywności gospodarczej.

Jakie to będzie miało długofalowe skutki pandemii Covid-19? Keith Wade wymienia „cztery prawdy”, które dobrze opisują środowisko, w jakim rynki będą funkcjonować w kolejnych latach.

1. Utrzymają się niskie stopy procentowe

Nawet przed wybuchem pandemii panowała powszechna zgoda co do tego, że w krajach rozwiniętych niskie stopy procentowe zostaną z nami na dłużej. Teraz połączenie wzrostu oszczędności i ograniczenie wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych wraz z zahamowaniem tempa wydatków inwestycyjnych w przedsiębiorstwach tylko zachowa ten stan rzeczy na dłużej. Przynajmniej do czasu, gdy poszczególne gospodarki wrócą na tory dynamicznego wzrostu PKB.

2. Wzrosną wydatki na służbę zdrowia

Covid-19 zadziała jak katalizator w przypadku wielu wcześniej obserwowanych trendów. Weźmy na przykład trend starzenia się społeczeństwa i w związku z tym wzrostu wydatków na służbę zdrowia. Keith Wade stawia tezę, że tak jak banki musiały zwiększyć bufory bezpieczeństwa po kryzysie finansowym z 2008 roku, tak sektor ochrony zdrowia będzie musiał przejść podobną ścieżkę po pandemii. Można więc spodziewać się wzrostu wydatków fiskalnych na ulepszenie służby zdrowia. Weźmy przykład Stanów Zjednoczonych, których tego typy wydatki na początku XXI wieku sięgały ok. 12,5% PKB, podczas gdy na koniec 2017 roku już ponad 17% (dane Banku Światowego).

3. Populizm przybierze na sile

Żeby wyjść z kryzysu większość rządów zwiększyła wydatki fiskalne, niektóre – tak jak amerykański, niemiecki czy nawet polski – wpompowały w gospodarkę miliardy dolarów, euro czy złotych. Pieniądze trzeba pożyczać, np. emitując obligacje. W skutek tego puchnie dług publiczny, ale ten nie może rosnąć w nieskończoność. Gdy opadnie kurz po koronawirusie, zostanie dylemat – jak ograniczyć rosnące wskaźniki zadłużenia. Keith Wade jest zdania, że rządy będzie „korcić”, żeby wyjść z długu nie poprzez zacieśnianie pasa (wzrost podatków, spadek wydatków), ale poprzez inflację. Stawia tezę, że populizm, rozumiany jako niechęć rządów do utrzymywania budżetowego rygoru, może przejawiać się np. w podważaniu kompetencji banków centralnych, odchodzeniu od celów inflacyjnych i adoptowanie założeń tzw. Nowoczesnej Teorii Monetarnej (MMT). To grozi wysoką inflacją, a ta niszczy realną wartość oszczędności i emerytur. Jeśli do tego dojdzie, nastroje populistyczne mocno przybiorą na sile również w sferze społecznej.

4. Postęp technologiczny wystrzeli

Ekonomista z Schroders spodziewa się również wzrostu nierówności społecznych w efekcie, między innymi, przyspieszenia zmian technologicznych na świecie. Działają tu dwie siły. Po pierwsze, „potrzeba matką wynalazku”. Gdy niemożliwe stało się chodzenie do biura i galerii handlowych, szybko rozwinęły się zdalne metody pracy, zakupów i rekreacji. Zyskują na tym spółki technologiczne (weźmy amerykański indeks Nasdaq, który już jest wyżej niż na początku roku w przeciwieństwie do większości głównych indeksów giełdowych na świecie), a tracą branże tradycyjne, wymagające kontaktu z klientem twarzą w twarz lub pracy fizycznej.

Po drugie, można spodziewać się przebudowy globalnych łańcuchów dostaw, aby uchronić się przed ryzykiem ponownego ograniczenia w swobodnej dostawie produktów. Część firm z krajów rozwiniętych wycofa produkcję z oddalonej Azji i zbuduje trwalsze łańcuchy bliżej siebie. Przy założeniu, że różnice w płacach pomiędzy krajami pozostaną bardzo wysokie, nasili się presja na automatyzację i spadek zapotrzebowania na pracę ludzkich rąk. W długim terminie to oznacza wzrost produktywności i wiele dobrego dla świata, ale tu i teraz stawia ludzi przed koniecznością przekwalifikowania się. Część odnajdzie się w nowej rzeczywistości, a część po prostu się podda.
 

Konkluzja

Wirus wzmocni trendy, które miały miejsce przez wybuchem pandemii, a więc utrzymanie się niskich stóp procentowych, wzrost wydatków na służbę zdrowia, ryzyko eskalacji populizmu czy wreszcie skokowy rozwój technologiczny. Z inwestycyjnego punktu widzenia, oznacza to wiele okazji, ale i zagrożeń. Keith Wade podkreśla, że aby realizować śmiałe cele inwestycyjne, inwestorzy muszą być znacznie bardziej czujni niż kiedyś.
 

TAGI:

inflacjakoronawirusstopy procentowe

zobacz także

↑ na górę