Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Co wyceniają rynki akcji?

18.05.2020 | Rafał Bogusławski
Wśród ekonomistów trwa pojedynek, które litery alfabetu wygrają. Oczywiście chodzi o kształt, który na wykresach przyjmie spodziewane odbicie w gospodarce. ​Kto ma rację?

Załamanie na rynku pracy w USA już w kwietniu przekroczyło poziomy bezrobocia, które pojawiły się w 2009 roku. Stopa bezrobocia osiągnęła 14,7%, co oznacza, że ponad 20 milionów ludzi jest bez pracy, a dane za maj pokażą dalsze pogorszenie. Równocześnie rynek akcji w Stanach, a zwłaszcza indeks spółek technologicznych Nasdaq od 23 marca, gdy wyznaczył lokalny „dołek” zanotował spektakularne wzrosty. Indeks S&P 500 w szczycie fali wzrostowej zyskiwał od marcowego dna 35%, a Nasdaq niemal 40%. 

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Wśród ekonomistów trwa pojedynek, które litery alfabetu wygrają. Oczywiście chodzi o kształt, który na wykresach przyjmie spodziewane odbicie w gospodarce. Najwięksi optymiści spodziewają się litery V, czyli bardzo szybkiej poprawy koniunktury gospodarczej, co oznaczałoby, że skala bankructw byłaby niewielka, a fala bezrobocia zamieniłaby się w falę wzrostu zatrudnienia. Ten scenariusz zakłada również, że konsumpcja szybko powróci do poziomów sprzed epidemii, co pozwoli firmom wznowić plany inwestycyjne.

Bardziej umiarkowani optymiści uważają, że będzie to litera U, czyli że poprawa koniunktury w tym roku będzie umiarkowana, ale już w przyszłym będziemy mieli wzrost gospodarczy, który pozwoli skompensować straty z roku 2020. Pesymiści twierdzą, ze będzie to litera L, czyli żadnego odbicia wzrostu gospodarczego w najbliższych latach nie będzie. Ultrapesymiści wychodzą poza znany nam alfabet twierdząc, że gospodarka nie tylko nie zanotuje odbicia, ale do 2022 roku będziemy mieli kolejne fale recesji wywołane nawrotami epidemii i skutkami powszechnych bankructw i bezrobocia na poziomie kryzysu z lat 30. ubiegłego stulecia. Ta grupa twierdzi, że nie da się ponownie szybko przywrócić do działania gospodarki, która zostanie zniszczona przez lockdown, a obecne działania rządów i banków centralnych, mające na celu ograniczenie negatywnych skutków bezrobocia i zminimalizowanie liczby bankructw, spowodują jedynie jeszcze większe perturbacje gospodarcze.

Kto ma rację? Wydawać by się mogło, że wzrosty indeksów S&P 500 i Nasdaqa sugerują, że na rynkach akcji wygrywają optymiści, spodziewający się szybkiego powrotu dobrej koniunktury w gospodarce. Jednak dokładniejsza analiza nie potwierdza tych wniosków. Owszem, Nasdaq 100 odrobił tegoroczne straty, ale inne indeksy pozostają zdecydowanie pod kreską.


Wciąż więc trudno mówić o powrocie hossy rozumianej jako wzrost wartości większości notowanych spółek. Obecne zachowanie rynku akcji w USA dyskontuje zarówno tendencje panujące w gospodarce już wcześniej, czyli coraz większe znaczenie firm zaliczanych do obszaru nowych technologii, które dodatkowo zostały wzmocnione przez działania zapobiegawcze polegające na dystansowaniu społecznym i ograniczeniu możliwości prowadzenia biznesu w niektórych branżach. Wygląda więc, że inwestorzy na rynku akcji w USA zareagowali dość racjonalnie, jeżeli oczywiście weźmiemy pod uwagę skalę marcowej paniki i nadal wysoki poziom niepewności dotyczący rozwoju sytuacji w gospodarce.

A czy takie zachowanie amerykańskiego rynku może wyjaśniać relatywnie słabe zachowanie polskiego rynku akcji? Po sesji 15 maja udział banków w indeksie WIG 20 to ponad 23%. Co prawda udział CD Projektu wzrósł już do przeszło 16%, ale nadal udział banków ma negatywny wpływ na zachowanie zarówno WIG-u, jak i WIG-u 20, które od początku roku straciły odpowiednio 23,3% i 26,9%. Indeks WIG Banki od początku roku stracił ponad 45%. Co ciekawe w tym samym czasie indeks Dow Jones US Banks stracił ponad 43%.

Przyczyny są podobne. Inwestorzy obawiają się problemów z portfelem kredytowym banków, trudniejszymi warunkami do prowadzenia zyskownej działalności, na które poza sytuacją gospodarczą wpływają obniżki stóp procentowych, które przeprowadziły zarówno Fed jak i NBP, a co ograniczy wynik odsetkowy banków. Drugi indeks z największym spadkiem od początku roku to WIG Odzież, ale tu skalę spadku wyjaśniają dane GUS, które pokazały, ze sprzedaż w tym sektorze spadła o prawie 50% i jest to branża najmocniej dotknięta skutkami koronawirusa. Z drugiej strony mamy indeksy WIG Games i WIG Info, czyli nasze spółki nowych technologii. Podobnie jak ich amerykańskie odpowiedniki, te sektory to liderzy wzrostów. Czy można tu mówić o nieracjonalności inwestorów, skoro dane z gospodarki potwierdzają przeniesienie się aktywności gospodarczej do sieci i produktów i usług związanych z nowymi technologiami?

Indeks Stopa zwrotu YTD   Indeks Stopa zwrotu YTD
WIG_BANKI -45,41%   WIG_GAMES 51,30%
WIG_ODZIEZ -38,03%   WIG_INFO 13,10%
WIG_ENERG -32,21%   WIG_BUDOW 4,41%
WIG_PALIWA -26,84%   WIG_CHEMIA -9,12%
 
Po wzrostowym kwietniu, maj nie jest już tak optymistyczny. I tu również zachowanie rynków można wyjaśnić próbą oszacowania ryzyka związanego z otwieraniem gospodarek i skutkami jej zamknięcia. WIG 20 w maju stracił 4,6%, S&P 500 – 1,7%, niemiecki DAX – 3,7%, a hiszpański IBEX – 6,5%. Zyskał za to Nasdaq, który w maju jako jeden z nielicznych indeksów pokonał lokalne szczyty z kwietnia, i w połowie maja był notowany o 1,7% wyżej niż na koniec kwietnia.

Wygląda więc na to, że wbrew twierdzeniom o irracjonalności zachowania rynków akcji w obliczu skali gospodarczego załamania, w rzeczywistości inwestorzy stawiają na te branże, które na zamknięciu gospodarek nie stracą, a może nawet zyskają, a unikają tych, które są najmocniej dotknięte poprzez wprowadzone ograniczenia. Warto pamiętać, że amerykańskiemu rynkowi akcji pomaga aktywność Fed-u, który w ciągu dwóch miesięcy skupił aktywa o wartości 2,6 biliona dolarów, zwiększając tym samym płynność na rynkach. O dalszej koniunkturze na rynkach akcji zadecyduje jednak to, jak zachowają się gospodarki po zniesieniu ograniczeń, i jak to znoszenie będzie przebiegało. Nadal niepewność co do rozwoju sytuacji jest wysoka i widać to w zachowaniu indeksów akcji w maju.

Rynki akcji po marcowej wyprzedaży, w kwietniu średnio odrobiły od 1/3 do 2/3 marcowych strat. Można powiedzieć, że reakcja była książkowa. Po panice wynikającej w znacznym stopniu z zaskoczenia i konieczności poszukiwania płynności, w kwietniu część strat została odrobiona. Jednak do kolejnych wzrostów potrzeba potwierdzenia, że gospodarki poradzą sobie ze skutkami epidemii. Na razie pozostajemy w strefie niepewności, a to może przynieść przynajmniej kilka tygodni oscylowania rynków akcji w trendach bocznych, gdzie po kilku sesjach spadków mamy kilka sesji wzrostów. Właściwy trend pojawi się wówczas, gdy będzie więcej dowodów na to, które litery alfabetu wygrywają.

zobacz także

↑ na górę