Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Niepewny potencjał w obligacjach

14.05.2020 | Roman Przasnyski
Źródło: gguy / Shutterstock.com
Okoliczności zdają się wyraźnie sprzyjać inwestycjom w obligacje. Problem jednak w tym, że ceny papierów o najwyższej wiarygodności są już blisko historycznych maksimów  o dalszą zwyżkę może być trudno

Hossa na światowym rynku obligacji skarbowych o stałym oprocentowaniu trwa już od kilkunastu lat. Takiej dynamiki wzrostu cen papierów dłużnych, z jaką mamy do czynienia od początku obecnego roku, nie było nigdy wcześniej w historii. Trudno uwierzyć, że jeszcze w październiku 2018 r., a więc zaledwie kilkanaście miesięcy temu, rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich przekraczała 3 proc. W marcu 2020 r. spadła do rekordowego poziomu poniżej 0,4 proc., a obecnie wynosi 0,65 proc. Rekordowo wysokie są również obroty na tym największym na świecie rynku papierów dłużnych, przekraczając w marcu bilion dolarów dziennie. Co więcej, już rok temu wartość obligacji charakteryzujących się ujemną rentownością, przekroczyła gigantyczną kwotę 17 bilionów dolarów. Oznacza to, że inwestorzy godzą się na ponoszenie strat, kupując papiery dłużne, co dotyczy głównie obligacji najbardziej wiarygodnych krajów strefy euro.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Taka sytuacja jest wynikiem splotu kilku czynników. Dwa zasadnicze to obawa o kondycję globalnej gospodarki oraz ucieczka kapitałów od bardziej ryzykownych aktywów. Czynnikiem wtórnym, choć mającym niebagatelne znaczenie, jest niestandardowa polityka głównych banków centralnych świata, mająca na celu złagodzenie konsekwencji gospodarczych kryzysów, najpierw globalnego kryzysu finansowego z lat 2008-2009, a obecnie związanego ze skutkami pandemii koronawirusa. Jeśli już wcześniejsze działania z zakresu polityki pieniężnej określano mianem niestandardowych, to obecne należałoby uznać za niestandardowe do trzeciej potęgi.

Amerykańska rezerwa federalna ponownie obniżyła podstawową stopę procentową do zera, ale także zdecydowała o nieograniczonym co do skali i czasu trwania programie skupowania obligacji nie tylko skarbowych, ale także korporacyjnych. Co więcej, zakupy mogą także dotyczyć funduszy typu ETF inwestujących w tzw. obligacje śmieciowe, czyli o najniższym ratingu. Na podobne działania zdecydował się także Europejski Bank Centralny oraz Bank Japonii.
W takich warunkach spora część konserwatywnie nastawionych do ryzyka inwestorów, głównie instytucjonalnych, nie waha się przed dokonywaniem zakupów obligacji. Nawet jeśli poniosą w wyniku tego stratę, jej wielkość będzie niewielka, a przede wszystkim, przewidywalna, czego nie można powiedzieć o inwestycjach na rynkach akcji, czy surowców, czego dowodzą choćby niedawne wydarzenia na rynku ropy naftowej. Generalnie jednak w inwestowaniu nie chodzi o ponoszenie strat, lecz o osiąganie zysków. Perspektywy zarobku w przypadku zakupu papierów dłużnych są zaś dość wątpliwe. Można co prawda wyobrazić sobie sytuację, w której także rentowność obligacji amerykańskich będzie ujemna, czyli że ich ceny jeszcze pójdą w górę, ale świadomość nienaturalnego charakteru takiego zjawiska jest raczej powszechna.

Co do niełatwych perspektyw na rynku obligacji zdają sobie sprawę zarówno inwestorzy, jak i zarządzający funduszami papierów dłużnych. Klienci polskich funduszy pokazali swoje wątpliwości dobitnie wycofując z nich w marcu aktywa o wartości około 20 mld zł. W kwietniu skala odpływu środków była już zdecydowanie mniejsza. Fundusze dłużne, które cieszyły się w ciągu ostatnich lat bardzo dużym powodzeniem, także dlatego, że osiągały relatywnie atrakcyjne stopy zwrotu przy niskim ryzyku, będą musiały powalczyć o powrót klientów osiągając zyski mogące konkurować z wysokością oprocentowania lokat bankowych oraz detalicznych obligacji skarbowych. Nie powinno to stanowić wielkiego problemu, jednak będzie się prawdopodobnie wiązało z koniecznością poszukiwania inwestycyjnych celów w bardziej ryzykownych klasach papierów dłużnych, także poza polskim rynkiem. Rentowność polskich papierów dziesięcioletnich sięga obecnie 1,3 proc. i raczej trudno sobie wyobrazić dalszy dynamiczny wzrost ich cen. Kilkukrotnie wyższą rentownością charakteryzują się za to papiery dłużne Turcji (ponad 13 proc.), Rosji (prawie 6 proc.), Indii (ponad 6 proc.) i Rumunii (niemal 4,5 proc.).

zobacz także

↑ na górę