Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Poranny przegląd koronarynków [LIVE]

01.04.2020 | analizy.pl
To jeden z najgorszych kwartałów w historii giełd – mówi Rafał Bogusławski

  • Czy był to najgorszy kwartał na giełdach w historii?
 
–  Spadki na giełdach w Europie przekraczały 25%, w USA ponad 20%. Są to największe kwartalne spadki od 2002 roku. Podobne było w roku 1987, 1974 i latach 30 XX wieku. To, co wydarzyło się na rynku ropy, to najgorszy scenariusz, jaki mógł się zrealizować. Ceny jej kontraktów terminowych spadły o 66% w przeciągu 3 miesięcy. Biorąc pod uwagę rynek obligacji, nie ma pewności co do rozwoju scenariusza na kolejne miesiące. Skala stymulacji fiskalnej będzie ogromna, tak samo jak skala działalności banków centralnych. Na rynku walutowym, w przypadku naszego złotego, zmiany były bardzo silne. Złoty w porównaniu do franka szwajcarskiego stracił ponad 10%, do dolara amerykańskiego ponad 9%. Zdarzały się gorsze kwartały, natomiast niepewność związana z sytuacją gospodarczą Polski oraz działaniami NBP będzie się utrzymywała. Podejrzewam, że podwyższona zmienność będzie utrzymywać się w kwietniu i maju. Sądzę również, że istnieje prawdopodobieństwo, że drugi kwartał na giełdach zakończy się na plus.
 
  • Szacuje się, że w Ameryce może dojść do 240 tysięcy zgonów z powodu zakażenia koronawirusem. Gdyby nie działania rządu, te liczby mogłyby być dużo większe
 
–  Działania podjęte przez rząd ograniczają skalę pandemii. Dają szanse na to, że za kilka tygodni będzie możliwość rozważania odblokowania amerykańskiej gospodarki. Mimo wszystko te informacje przytłaczają rynki, gdyż wciąż dostajemy negatywne informacje na temat coraz większej liczby zachorowań. W USA strasznie szybko odbija się to na stopie bezrobocia. W przyszły czwartek mają pojawić się kolejne dane o zasiłkach z USA. Niektórzy szacują, że bezrobocie może wzrosnąć o ponad 4 mln. Gospodarka amerykańska jest bardzo podatna na takie zawirowania, ze względu na to, że 25% amerykanów żyje tylko od wypłaty do wypłaty. Jeżeli tracą prace, nie mają za co żyć.
 
  • Trudno uwierzyć, że ten problem szybko zniknie. Chyba nie powrócimy prędko do normalnych relacji gospodarczych. Tam, gdzie jakoś sobie radzą z koronawirusem, zagrożenie może przecież powracać.
 
–  Warto patrzeć na to, co dzieje się w Chinach kontynentalnych. Znaczna część ograniczeń została tam zniesiona. Dalej mają oni jednak problem z tym, że brakuje zamówień zagranicznych. Zachowanie ludzi pokazuje, że jest tam jeszcze duży poziom strachu. Chińczycy nie kupują, nie chodzą na zakupy. Sprzedaż detaliczna w pierwszych dwóch miesiącach roku spadła tam o ponad 20%. Rząd stara się pobudzić konsumpcję. Pojawiają się pomysły, aby dać pracownikom pół dnia wolnego, aby ci mogli pójść na zakupy. Do podobnej sytuacji będziemy musieli przygotować się w Europie. Pierwszym krokiem jest poradzenie sobie z pandemią, drugim, aby ludzie uwierzyli, że zagrożenia już nie ma.
 
  • Z jednej strony istnieje obawa przed spadkami, z drugiej strony przed „nie załapaniem się” na wzrosty
 
–  Jest to coś, co napędza rynki. Wielu zarządzających jest ocenianych przez pryzmat tego, ile zarabiają w stosunku do benchmarku. Jeżeli ktoś nie załapie się na takie wzrosty, to może się pożegnać z pracą, zwłaszcza, jeśli wcześniej panicznie wyprzedawał składniki swojego portfela. Rozbieżność opinii co do tego, co będzie dalej działo się na rynkach jest bardzo duża. Wszyscy na razie czekają na rozwój wydarzeń, aby podjąć odpowiednie decyzje inwestycyjne.
 
  • Na polskiej giełdzie mamy chyba do czynienia z ubijaniem dna. Nie obserwujemy już ruchów dziennych po 10%
 
–  Rynki mają taką specyfikę, że po tak gwałtownych spadkach, wchodzą w okres zmniejszającej się zmienności. Pojawia się coś na kształt trendu bocznego. Zmienność na polskich indeksach powinna utrzymywać się na poziomie powyżej 2-3%. Zależnie od informacji odnośnie rozwoju epidemii, powinien kształtować się kolejny długoterminowy trend na rynku akcji.

TAGI:

Analizy Live

zobacz także

↑ na górę