Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Niepłynny portfel, prawdziwy problem

26.03.2020 | Rafał Bogusławski
Źródło: MikhailSk / Shutterstock.com
W warunkach kryzysu, z jakim mamy obecnie do czynienia, pojęcie płynności pojawia się na każdym kroku. Dlaczego jest ona tak ważna?

Przedsiębiorcy mówią o płynności finansowej, którą mogą szybko stracić przy braku przychodów. Banki centralne o płynności w systemie finansowym, która pozwala prowadzić akcję kredytową i wypłacać pieniądze. A w świecie inwestycji mówimy o płynności w kontekście możliwości sprzedania posiadanych aktywów.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

To, co spędza sen z powiek zarządzających funduszami, to nie tylko spadki cen aktywów, które mają w portfelach, ale przede wszystkim brak możliwości ich sprzedania, w sytuacji, gdy do tego zostaną zmuszeni. Kiedy nad gospodarką światową wisi widmo recesji, a na giełdach pojawiają się spadki, zagrożone falą umorzeń są nie tylko fundusze akcji, ale również fundusze obligacji. Zarządzający funduszami otwartymi, które mają na celu inwestowanie w akcje czy obligacje, zazwyczaj utrzymują pewien poziom gotówki, przygotowując się na sytuację, w której dzienne odkupienia jednostek przez klientów przewyższają ich zakupy. Jednak ten bufor nie jest zbyt duży. W sytuacji, gdy pojawia się panika i klienci stadnie składają zlecenia odkupienia, zarządzający musi zacząć sprzedawać aktywa z portfela. Jeżeli rynek jest płynny, to znaczy, że są chętni do kupna akcji czy obligacji, a przygotowanie gotówki dla klienta nie stanowi problemu. Choć czasem przy dużych zleceniach odkupienia ze względu na czas rozliczania transakcji, nie uda się zrealizować transakcji po cenach z dnia złożenia zlecenia lub nawet z dnia następnego.

Prawdziwy problem pojawia się jednak wówczas, gdy rynek jest niepłynny, co oznacza, że nie ma chętnych do kupna poszczególnych akcji czy obligacji. Na polskiej giełdzie większość małych spółek ma symboliczne obroty, więc zawarcie transakcji jest utrudnione. Podobnie wygląda sytuacja z obligacjami korporacyjnymi. Kiedy na rynku akcji zaczyna się panika, część małych spółek staje się zupełnie niepłynna, co oznacza, że nie ma możliwości ich sprzedania bez ogromnej straty. Zarządzający wiedząc, że musi mieć gotówkę na zrealizowanie zleceń odkupienia sprzedaje to, co może sprzedać, czyli spółki płynne z dużą kapitalizacją. W ten sposób spadki obejmują wszystkie spółki bez względu na ich sytuację finansową, perspektywy. W przypadku zarządzających funduszami mieszanymi często stają oni przed wyborem sprzedaży akcji lub obligacji. Obligacje korporacyjne zazwyczaj są mniej płynne, niż obligacje skarbowe, więc zarządzający, którzy szybko potrzebują gotówki zaczynają sprzedawać płynniejsze obligacje skarbowe. W ten sposób mamy wyprzedaż wszystkich aktywów, a warto wiedzieć, że zarządzający funduszami inwestycyjnymi to nie jedyni uczestnicy rynku.

czytaj również: Koronawirus pokazuje, jakie jest ryzyko inwestowania w fundusze

Nie ujmując nic z powagi kryzysu w gospodarce, który wywołał wyprzedaż na rynkach akcji, obligacji korporacyjnych czy obligacji z rynków wschodzących, to warto pamiętać, że głębokość i siła spadków miały swoje uzasadnienie w poszukiwaniu płynności. Kiedy rynki funkcjonują w przeciętnym zakresie zmienności, tak jak to było w ostatnich latach, a dodatkowo na rynku długu trudno znaleźć satysfakcjonujące stopy zwrotu, inwestorzy zaczynają poszukiwać strategii inwestycyjnych opartych na dźwigni finansowej, czyli „lewarowaniu”.  Kiedy następują gwałtowne spadki, a dodatkowo nikt nie jest w stanie ocenić skali zagrożenia, następuje implozja, która sprawia, że wszyscy potrzebują gotówki. Ci, którzy inwestowali na kredyt lub kupując kontrakty terminowe na indeksy akcyjne, nie tylko muszą uzupełnić depozyt ze względu na spadek notowań, ale równocześnie biura maklerskie podnoszą im poziom depozytu. Inwestor ma do wyboru, sprzedaż kontrakt realizując stratę lub uzupełnić depozyt. Strategie inwestycyjne, które pozwalały zarabiać w czasie dobrej koniunktury, teraz stają się pułapką niemal bez wyjścia. Inwestorzy, którzy wykorzystywali w inwestowaniu dźwignię finansową, teraz walczą już nawet nie o ograniczenie strat, ale o przetrwanie.

Interwencje banków centralnych polegające na skupie aktywów i dostarczaniu płynności mają przede wszystkim na celu powstrzymanie panicznej wyprzedaży różnych aktywów finansowych. Uspokojenie na rynkach finansowych jest niezbędne, choć niewystarczające, do ustabilizowania sytuacji w gospodarce.

TAGI:

Rafał Bogusławskizarządzanie płynnością

zobacz także

↑ na górę