Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Fed ratuje rynek akcji – nie pierwszy raz

18.03.2020 | Rafał Bogusławski
Źródło: Shutterstock.com / sirtravelalot
Szybka i ostra reakcja Fed na pandemię i w jej efekcie recesję, pokazuje, że amerykański bank centralny uczy się na błędach popełnionych przy poprzednich kryzysach 

Działania amerykańskiej rezerwy federalnej często budziły kontrowersje. Polityka wysokich stóp procentowych w celu zduszenia inflacji, prowadzona na początku lat osiemdziesiątych przez Paula Volckera, spotykała się z zarzutami o wpędzenie amerykańskiej gospodarki w recesję, ale okazało się, że dała podwaliny pod kolejne dwie dekady bezprecedensowego wzrostu.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

SP 500 a stopy procentowe Fed


Później nastała era Alana Greenspana, który w dużo większym stopniu zwracał uwagę na to, co działo się na amerykańskiej giełdzie, niż jego poprzednik. W 1998 roku Fed zdecydował się na trzy obniżki stóp procentowych w celu ustabilizowania rynków finansowych, które były bliskie załamania w czasie kryzysu rosyjskiego. Był to przykład polityki, która miała działać prewencyjnie, by nie dopuścić do rozlania się paniki. Rynki się uspokoiły i na Wall Street powróciła hossa. Po latach, gdy pękła bańka na rynku nowych technologii, pojawiły się zarzuty, że to złagodzenie polityki monetarnej w 1998 roku dało dodatkowe paliwo do powstania bańki na rynku nowych technologii. Pytanie jakby wyglądał świat, gdyby Fed nie podjął wówczas interwencji? Zapewne podobnie jak po 2008 roku.

To o co można mieć do Alana Greenspana pretensje, to późna reakcja na pęknięcie bańki internetowej. Jeszcze w maju 2000 roku Fed podniósł stopy do poziomu 6,5%, a pierwsza obniżka stóp pojawiła się dopiero w styczniu 2001 roku. Na obronę Alana Greenspana przemawia fakt, że w początkowej fazie załamania sektora nowych technologii niewiele wskazywało, że będzie to miało aż tak negatywne skutki dla gospodarki i rynku akcji. Kiedy problem został zidentyfikowany, seria obniżek stóp sprowadziła stopę referencyjną do poziomu 1%.

W czerwcu 2004 roku Fed rozpoczął najdłuższą w historii serię nieprzerwanych podwyżek stóp procentowych. Podnosił stopy 17 razy i z poziomu 1% wywindował je do poziomu 5,25%. Rozpędzona gospodarka, której pomogło wcześniejsze obniżenie stóp procentowych, nie chciała reagować na zaostrzenie polityki monetarnej. Bańka na rynku nieruchomości rosła błyskawicznie i zdecydowanie za długo. Kiedy działania Fed przyniosły rezultaty i gospodarka, a przede wszystkim rynek nieruchomości, zaczęły zwalniać, było już za późno. Bańka na rynku nieruchomości osiągnęła takie rozmiary, że jej pęknięcie pogrążyło światową gospodarkę w kryzysie niewidzianym od lat trzydziestych ubiegłego stulecia.

Tym razem Fed działał szybko. Pierwsza obniżka stóp miała miejsce we wrześniu 2007 roku, a już w grudniu stopa referencyjna znalazła się na poziomie 0%. To było jednak zbyt mało, by powstrzymać rozprzestrzenianie się kryzysu i zawirowania na rynkach finansowych. Fed zdecydował się na skup obligacji i ułatwienia w dostępie do finansowania dla sektora bankowego. Rynki akcji już w 2009 roku dyskontowały pozytywny scenariusz notując gwałtowne wzrosty, ale gospodarka potrzebowała jeszcze kilku lat, by wrócić do równowagi. Ze względu na obawy o trwałość wzrostu gospodarczego Fed nie tylko utrzymał stopę referencyjną na poziomie 0% aż do 2015 roku, ale również przez większość tego czasu prowadził skup aktywów.

Czytaj również: Fed tnie stopy niemal do zera, żeby ratować gospodarkę

Działania Fed z ostatnich tygodni, czyli dwie obniżki stóp procentowych o 150 punktów bazowych, które sprowadziły stopę referencyjną do 0%, przypominają działania Fed z 2008 roku. Tym razem jednak Fed nie czekał na rozwój wydarzeń i potwierdzenie osłabienia gospodarki. Ta reakcja może wydawać się przesadzona i pochopna, ale jeżeli popatrzymy na to, co Fed osiągnął w 1998 roku, kiedy zadziałał prewencyjnie, a jak długo gospodarka i giełda amerykańska odczuwała skutki załamania bańki internetowej, gdy reakcja była zbyt wolna i mało stanowcza, to chyba lepszy jest taki sposób działania. Jeżeli prognozy ekonomistów się sprawdzą, to amerykańską gospodarkę (a co za tym idzie światową) czeka dwa kwartały spadku PKB. Jeżeli nie chcemy powtórki z 2008 roku, to może warto zaakceptować te działania, nawet jeżeli okaże się, że recesja nie będzie tak ciężka, a rynki akcji będą miały dodatkowe paliwo do wzrostów tak jak to miało miejsce po kryzysie rosyjskim.
 

TAGI:

FEDRafał BogusławskiS&P 500USA

zobacz także

↑ na górę