Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Investors TFI: koronawirus raczej nie sprowadzi trwałej recesji

17.03.2020 | Investors TFI
Zaledwie trzy tygodnie temu inwestorzy w USA i Europie świętowali ustanowienie kolejnych rekordów 11-letniej hossy. Dziś, po około 30-procentowym spadku indeksów najważniejszych giełd, na rynku króluje panika

Jej skalę obrazuje nie tylko najszybszy i najgłębszy spadek indeksu S&P500 od krachu 1987 roku, ale również zachowanie innych niż akcje klas aktywów. Na fali oczekiwanego załamania popytu (wirus) oraz wzrostu podaży (konflikt Rosja-OPEC) o rekordowe 47% spadła cena ropy naftowej. Rekordowo mocno i szybko zniżkowała też rentowności obligacji skarbowych w USA Konsekwencją tego, co dzieje się na rynkach jest też wzrost zmienności. Indeks VIX wzrósł w ostatnich trzech tygodniach ponad czterokrotnie (co nie zdarzyło się od 30 lat) i dotarł właśnie do poziomu notowanego w szczycie paniki wywołanej bankructwem banku Lehman Brothers. Nastrój paniki udzielił się nawet bankowi centralnemu USA. Fed w dwóch ruchach obniżył stopy o 1,5 pp. i ogłosił plan skupu obligacji o wartości 700 mld dolarów, nie czekając nawet na rozpoczęcie przewidzianego na ten tydzień oficjalnego posiedzenia.

Ta globalna histeria jest wprost proporcjonalna do prędkości oraz zakresu rozprzestrzeniania się koronawirusa i tym samym obaw o koszty, jakie poniesie światowa gospodarka w związku z politycznymi decyzjami mającymi ograniczyć skalę pandemii. Chociaż dane wskazują na powolne wygaszanie epidemii w Chinach oraz Korei Południowej, to Europa i USA (w większym stopniu) są o dwa do pięciu tygodni opóźnione na krzywej epidemicznej. Z tego też powodu szczyt medialnego i politycznego szumu wokół koronawirusa może być jeszcze przed nami, co oznacza, że giełdy mogły jeszcze nie osiągnąć dołka obecnego krachu. Z technicznego punktu widzenia taki dołek mógłby zostać wyznaczony przez szczyty korekty lat 2015-2016, czyli na poziomach 2100-2200 punktów dla indeksu S&P500 (odpowiednio od 15% do 10% poniżej poziomu ustanowionego 12 marca tego roku). W przypadku epidemii SARS w Hongkongu z 2003 roku, słabość tamtejszej giełdy była zauważalna aż do momentu wygaśnięcia fali coraz szybszego przyrostu liczby zachorowań (szczyt krzywej epidemicznej).

Obecne spadki na giełdach mają swoje uzasadnienie (choć zakładam, że ich skala jest przesadzona). Główną konsekwencją walki z koronawirusem będzie trwająca kilka miesięcy zapaść w globalnej gospodarce. Tak jak w 2003 roku w gospodarce Hongkongu nastąpiło trwające 1-2 kwartały załamanie, po którym przyszło wyraźne odreagowanie, tak można oczekiwać, że po zapaści w drugim kwartale 2020 roku, kolejne miesiące będą stały pod znakiem odrabiania strat przez światową gospodarkę. Oczywiście trzeba tu przyjąć jedno ważne założenie – koronawirus, podobnie jak było przy wirusie SARS, zostanie na wiosnę powstrzymany, a pandemia wygaszona. Być może teraz jest inaczej, ale wszystkie dotychczasowe epidemie wirusów lub innych chorób ogólnoświatowych, z jakimi inwestorzy mierzyli się od 50 lat nie były w stanie zmienić długoterminowych trendów ani w gospodarce, ani na rynkach finansowych.

Biorąc pod uwagę te wszystkie doświadczenia, można zakładać, że koronawirus choć pozostawi po sobie rany, które będą się przez pewien czas goić, to jednak nie doprowadzi do długotrwałej recesji na skalę światową, podczas której firmy będą masowo bankrutować i zwalniać pracowników, czego konsekwencją byłoby trwałe załamanie zarówno inwestycji, jak i konsumpcji. Ponieważ pandemia koronawirusa jest niezawinionym przez nikogo szokiem zewnętrznym, a gospodarki są (i jeszcze przez jakiś czas będą) w stanie „śpiączki”, wprowadzonej w gruncie rzeczy decyzją władz, to banki centralne i rządy powinny stworzyć takie warunki, żeby firmy i konsumenci mogli w miarę normalnie funkcjonować po ich (miejmy nadzieję) rychłym „wybudzeniu”. Alternatywą jest scenariusz globalnej, długotrwałej recesji, masowych zwolnień i konsumpcyjnej zapaści, a w takich warunkach o szukaniu giełdowego dołka w najbliższych tygodniach możemy zapomnieć. Póki co jedno nie ulega wątpliwości. Pandemia koronowirusa jeszcze nie została zażegnana (na globalną skalę), dlatego zmienność wciąż będzie królować na giełdowych parkietach, a wszystkich konsekwencji paniki rozsiewającej się, wśród polityków, bankierów, inwestorów, konsumentów i przedsiębiorców nie sposób przewidzieć.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor Departamentu Inwestycji Investors TFI

TAGI:

Jarosław Niedzielewskikomentarze zarządzającychkoronawirus

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Pozostałe komentarze

27
mar
Empty-hex
Kuczyński: Dołek już został ustanowiony
26
mar
Empty-hex
Obawy dotyczące spadającego popytu na ropę
24
mar
Empty-hex
Koronawirus wywoła poważną globalną recesję
Skarbiec TFI: kryzys szansą dla uważnych inwestorów
23
mar
Empty-hex
Koronawirus a GPW: wynalezienie leku lub szczepionki będzie punktem zwrotnym
20
mar
Empty-hex
Jak nie oszaleć podczas pandemii strachu?
19
mar
Empty-hex
Kolejne gwałtowne spadki cen ropy naftowej
Rynki cyklami się toczą
Empty-hex

zobacz także

↑ na górę