Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Fundusze obligacji pod dużą presją

16.03.2020 | Wojciech Kiermacz
Walka z koronawirusem odbija się nie tylko na rynkach akcji, ale również obligacji. Widać to po ostatnich wynikach polskich funduszy dłużnych
 

Prawdziwy stress test przechodzi polski rynek obligacji – zarówno skarbowych, jak i korporacyjnych. Kryzys, który właśnie obserwujemy, dotyka wszystkich aktywów finansowych, również tych, które uważane są, słusznie czy nie, za tzw. bezpieczne przystanie.
 
Ostatni tydzień przyniósł spadki wszystkich funduszy z segmentu dłużnego. W ciągu ostatnich 7 dni (5-12 marca) fundusze obligacji uniwersalnych długoterminowych traciły średnio 1,45%, skarbowych długoterminowych oraz korporacyjnych po średnio 1,00%. Nieco mniej spadły fundusze dłużne uniwersalne i papierów skarbowych (średnio -0,54% i -0,65%). To już dawno nie obserwowana anomalia.
Wyniki

 „Pieniądze lubią ciszę”, skomentował jeden z zarządzających długiem, któremu ostatecznie nie dano zielonego światła na wypowiedzenie się do tego artykułu. Nie sposób się nie zgodzić. Jak ważny jest sentyment inwestorów na rynku obligacji pokazała nam afera GetBack. Choć w portfelach było jego obligacji jak na lekarstwo, to i tak z funduszy obligacji korporacyjnych odpłynęło netto w okresie marzec-grudzień 2018 roku prawie 5 mld zł, co w dużej mierze było „zasługą” mediów. My też dołożyliśmy do tego cegiełkę...
 
Ale informować trzeba. Zwłaszcza teraz, gdy problem jest zupełnie innego kalibru. Mówimy o globalnej pandemii, która – wszystko na to wskazuje – z przytupem zakończyła ponad 10-letnią hossę na wielu aktywach finansowych. Praktycznie codziennie instytucje finansowe weryfikują w dół prognozy wzrostu PKB Polski wraz z kolejnymi doniesieniami rządu o następnych obostrzeniach – zamknięciu granic, galerii handlowych, wstrzymaniu lotów. Gospodarka przez ostatnie lata jechała na piątym biegu, ale przed nią ostry zakręt i konieczność redukcji do co najmniej „dwójki”.
 
Co to oznacza dla zarządzających funduszami dłużnymi? Test warunków skrajnych i konieczność obsługi zleceń umorzeń. Szczególnie pod presją będą w kolejnych tygodniach zarządzający funduszami obligacji korporacyjnych. Po pierwsze dlatego, że teraz wszyscy zarządzający szukają płynności, a polskie korporaty jej nie dają. Po drugie, z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że część spółek-emitentów obligacji sama będzie borykać się problemami płynnościowymi. Na lepszej pozycji będą ci, którzy mają zdywersyfikowany portfel z emitentami o stabilnej pozycji rynkowej (np. z branży finansowej czy deweloperskiej) i którzy dodatkowo mają bardzo „miękką” poduszkę płynnościową (np. duży udział gotówki). Takie fundusze w czasach prosperity nie są w górnej części tabeli stóp zwrotu, ale teraz mogą pokazać dlaczego czasem nie warto się o to ścigać.
 
Jednym z zarządzających, który zgodził się udzielić komentarza, jest Wojciech Górny, dyrektor zespołu zarządzania papierami dłużnymi w NN Investment Partners TFI. Akurat towarzystwo, które reprezentuje, jest w nieco lepszej sytuacji, bo nie ma w ofercie czystego funduszu polskich obligacji korporacyjnych, choć, podobnie jak reszta konkurencji, z korporatów korzysta w innych funduszach dłużnych.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Szczególne problemy mogą mieć emitenci, którzy w tych tygodniach stracą źródła przychodów w związku z zamrożeniem wielu funkcji społecznych. Ludzie ograniczą wydatki do artykułów spożywczych, higienicznych i leków, a zrezygnują z kupowania m.in. ubrań. Możemy się zastanawiać, które sektory i branże będą najbardziej dotknięte tą sytuacją, ale prawda jest taka, że ucierpi na niej cała gospodarka, a wraz z nią potencjalnie prawie wszyscy emitenci papierów wartościowych – tłumaczy Wojciech Górny.

Nie chować głowy w piasek

W Analizy.pl jesteśmy zdania, że właśnie w takich momentach TFI powinny jak najwięcej komunikować się z rynkiem. Dlatego na dużą pochwałę zasługuje Santander TFI, które rzetelnie wytłumaczyło, dlaczego jego bardzo duże fundusze dłużne – Santander Obligacji Korporacyjnych i Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych – straciły w ostatnim tygodniu kolejno -3,55% i -3,70%. Na tle większości pozostałych konkurentów to znacznie więcej.

Czytaj: komentarz Santander TFI do wyników funduszy obligacji korporacyjnych

W skrócie chodzi o to, że większość obligacji korporacyjnych w portfelach polskich funduszy, w przeciwieństwie do zagranicznych, jest wyceniana metodą efektywnej stopy zwrotu. To w praktyce oznacza wykres jednostki odrysowany “jak od linijki”, w których “ząb” (lub wodospad) pojawi się dopiero wtedy, gdy zarządzający funduszem zdecyduje się odpisać wartość obligacji, których spłata jest zagrożona. Wyniki takich funduszy nie odzwierciedlają więc w pełni ryzyka portfela obligacji, w które inwestują. W funduszach Santander TFI papiery wyceniane są jednak metodą rynkową na podstawie gry popytu i podaży, a więc na bieżąco odzwierciedlają kondycję emitenta i sentyment inwestorów. Stąd ostatnie duże spadki na tle konkurencji. Podobna sytuacja ma miejsce również w kilku innych funduszach, w tym w Millennium Obligacji Korporacyjnych (-2,73% za ostatni tydzień).

Sprawdź notowania funduszy polskich obligacji korporacyjnych

W poszukiwaniu płynności

Nie tylko zarządzający funduszami obligacji korporacyjnych mają o czym myśleć. Ci zarządzający polskim długiem skarbowym również. W tak skrajnych warunkach rynkowych i na nie może nie znaleźć się wystarczająco duży popyt, co może rodzić problemy ze sprzedażą ich bez negatywnego wpływu na wyniki funduszy. Jak mówi nam jeden z zarządzających średniej wielkości funduszem obligacji skarbowych, szczególne problemy mogą dotknąć fundusze bardzo duże i/lub ze słabymi wynikami. W poniedziałek rentowność polskich obligacji skarbowych mocno wzrosła (a więc ceny spadły) do 2,31% - aż o 50 punktów bazowych w jeden dzień (dane na godz. 13:00). Podobnie było w innych krajach nie uważanych za tzw. rynki bazowe. Rentowności spadały (ceny rosły) za to na obligacjach amerykańskich – po części po decyzji Fed w sprawie nadzwyczajnego cięcia stóp procentowych, a po części również dlatego, że to właśnie te papiery są w percepcji inwestorów najbardziej bezpieczną z „bezpiecznych przystani”. Ale i na nich płynność nie jest brana za pewnik – Fed zamierza wcielić się w rolę kupującego obligacje skarbowe i w następnych miesiącach ma wydać na ten cel pół biliona dolarów.
 

TAGI:

fundusze dłużnefundusze dłużne polskie korporacyjnefundusze dłużne polskie papiery skarbowerynek długu

zobacz także

↑ na górę