5 strasznych błędów w inwestycjach

16.12.2019 | Rafał Bogusławski
Źródło: Gonzalo Aragon / Shutterstock.com
Zamiast dawać rady jakie działania zapewnią sukces w inwestycjach, przedstawię 5 błędów, które na pewno nie dadzą nam „mistrzostwa”

Na rynku jest mnóstwo poradników, których autorzy obiecują, że dadzą prostą receptę, jak zarabiać na inwestycjach na rynkach finansowych. Po wielu latach spędzonych w świecie inwestycji jestem przekonany, że droga na skróty do zyskownego inwestowania nie istnieje.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Do inwestowania z zyskiem potrzebna jest wiedza i (co trudniejsze) okiełznanie własnych emocji. A nawet kiedy mamy wiedzę i panujemy nad emocjami, potrzeba odrobiny szczęścia. Jak powiedział Pat Riley – legendarny trener koszykówki w NBA – „Dobre przygotowanie do sezonu nie gwarantuje mistrzostwa, ale brak przygotowania gwarantuje porażkę”. Inwestowanie to dyscyplina dla długodystansowców i jest typową grą błędów. Sukces odnoszą inwestorzy, którzy mają długoterminową strategię pomnażania kapitału i unikają dużych błędów. Jakich? Przedstawiam poniżej.

Błąd numer 1 – „Nic nie widziałem, nic nie słyszałem”… ale wiem wszystko, czyli nic

W dobie internetu coraz częściej mam wrażenie, że kult wiedzy opartej na mozolnym studiowaniu jakiegoś zagadnienia zanika. W „necie” można znaleźć ekspertów od wszystkiego, a przede wszystkim łatwe recepty jak zostać „zdrowym, pięknym i bogatym”. Te porady mają zazwyczaj dwie wady: są pisane przez ludzi, którzy niewiele na dany temat wiedzą i drugą, poważniejszą – zazwyczaj nie działają.

W świecie inwestycji takich poradników jest „na pęczki”. A to, co powinien wiedzieć inwestor, wchodząc w świat inwestycji, przede wszystkim zależy od rodzaju inwestycji, który chce wybrać. Inwestor, który chce pomnażać kapitał, wykorzystując fundusze inwestycyjne, powinien zainteresować się kilkoma tematami:

  • wiedza na temat cyklu koniunkturalnego,
  • wiedza jak wybrać odpowiednie fundusze,
  • jak określić poziom ryzyka inwestycji.

To podstawy, które z jednej strony mogą zaburzyć wewnętrzny spokój (im mniej wiem, tym czuję się pewniej, bo nie mam świadomości ryzyka), ale ułatwiają podejmowanie sensownych decyzji.

Błąd numer 2 – „Jeździec bez głowy” albo inaczej – planowanie jest dla nudziarzy

Co to za podróż, kiedy poruszamy się wyłącznie na podstawie mapy? Gdzie nasza spontaniczność i dreszczyk emocji, gdy ruszamy w nieznane? Wielka improwizacja ma swoje miejsce w literaturze, w świecie inwestycji lepiej jej unikać.

Plan powinien zawierać przynajmniej kilka punktów:

  • w co inwestujemy,
  • kiedy inwestujemy,
  • czy zarządzamy naszą inwestycją aktywnie czy tylko dywersyfikujemy portfel,
  • jakie kwoty przeznaczamy na inwestycję,
  • i co robimy w sytuacjach awaryjnych.
 
Dwie sytuacje awaryjne, o których myślę, to nasze problemy finansowe i zawirowania na rynkach finansowych, których się nie spodziewaliśmy. Brygady ratunkowe ćwiczą różne scenariusze działań, nie tylko po to, by utrzymać się w formie, ale po to, by większość reakcji była automatyczna. Muszę wiedzieć co zrobię w danej sytuacji, zanim ona się pojawi.
 

Błąd numer 3 – A może tym razem będzie inaczej?

Trzymanie się planu jest frustrujące, może dobre dla księgowych, ale nie dla prawdziwych poszukiwaczy przygód. Rynkowi herosi tworzą plan tylko po to, by wiedzieć czego nie zrobią. Wiadomo przecież, że „czarodzieje rynków” potrafią zrobić coś przeciw zasadom, gdy przemawia do nich intuicja. Podobno George Soros, gdy podejmował złą decyzję inwestycyjną czuł ból w plecach i wówczas ją zmieniał.. Być może u niego to działa, ale bez trzydziestu lat doświadczenia na rynku, raczej nie podążałbym za tajemniczymi podszeptami z głębi umysłu.

Błąd numer 4 – Pieniądze rządzą światem i …naszymi emocjami

Poszukiwanie silnych emocji skłania do podejmowania decyzji, które potem obracają się przeciw nam. Każdy człowiek ma fizyczny próg bólu finansowej straty. Kiedy straty przekraczają pewien poziom, inwestor marzy już tylko o jednym – ucieczce od bólu. Większość ludzi wycofuje się ze stratnej inwestycji, kiedy nie mogą znieść cierpienia, i zazwyczaj jest to moment przed zmianą rynkowej tendencji.

Drugi rodzaj emocji to euforia. Zarabiam, więc inwestuję jeszcze więcej i oczami wyobraźni widzę już egzotyczne wakacje, nowy samochód, dom… Ponieważ te same emocje przeżywa większość uczestników hossy, to prawdopodobieństwo rozczarowania jest duże. Jeżeli już wszyscy kupili i czekają na wzrosty, to kto ma te wzrosty wywołać? Z euforii przeskakujemy więc do frustracji, a potem pojawia się... ból.

Zobacz – infografika o emocjach w inwestowaniu

Błąd numer 5 – Rosyjska ruletka, czyli ile razy się uda?

Wchodzenie w daną inwestycję jak w pokerze „all in” – za całość kapitału, a czasem jeszcze z wykorzystaniem kredytu lub pożyczonych pieniędzy, zazwyczaj prowadzi do strat. Oczywiście mówię o bardziej ryzykownych inwestycjach, jak fundusze akcji, czy długoterminowych obligacji rynków wschodzących, . Takie „zakłady” mają jedną wadę. Nawet jeżeli jestem świetnym inwestorem, to wcześniej czy później się pomylę. Na rynkach wydarzy się coś, czego nie mogłem przewidzieć. Wówczas pojawiają się emocje związane ze stratą, o których już mówiłem, ale stres może wywoływać coś, o czym niewielu „hazardzistów” myśli. Na rynkach pojawiają się co pewien czas super okazje. Inwestorzy panikują i można kupić wybrany fundusz z atrakcyjną wyceną. Jeżeli zainwestowałem wszystko co miałem i jeszcze trochę, to nie mam jak takiej okazji wykorzystać.

Jeżeli ktoś zamierza zostać rentierem to najlepszą drogą jest „wkładanie do puli” małych stawek i nastawianie się na wysokie zyski. W innym przypadku prawdopodobieństwo będzie działało przeciwko nam. Zwolennicy gry w kasynie najczęściej kończą jako bankruci, a kasyno jest wygranym, choć przewaga kasyna w pojedynczym zakładzie nie jest duża. Na dłuższym dystansie jest wystarczająca, zwłaszcza, że kasyno nie ma emocji.

Jedno jest pewne – ci, którzy konsekwentnie popełniają te 5 błędów, nie są mogą liczyć na sukcesy w inwestowaniu.

TAGI:

jak inwestowaćRafał Bogusławski

zobacz także

↑ na górę