Budżet trzeszczy, ale obligacje trzymają się mocno

07.11.2019 | NN Investment Parntners TFI
Zerowy deficyt, zaplanowany na przyszły rok, jest coraz mniej realny. Na szczęście posiadacze polskich papierów dłużnych na razie nie mają powodów do obaw.

Dziś, od kwoty przekraczającej 30-krotność przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia brutto, nie są pobierane składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Zniesienie tego limitu jest jednym z pomysłów partii rządzącej na zwiększenie przychodów budżetu państwa. W projekcie ustawy budżetowej na 2020 r., zakładającej zerowy deficyt, uwzględniono ponad 5 mld zł wpływów właśnie z tytułu zniesienia wspomnianego limitu „30-krotności”.

Jednak w rządzie coraz liczniej pojawiają się głosy przeciwne temu projektowi. Krytycznie o zniesieniu limitu wypowiadają się m.in. Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii oraz Jarosław Gowin, wicepremier. Nieprzychylny temu pomysłowi jest również prezydent, który może zawetować ustawę znoszącą limit.

Problem w tym, że w przyszłorocznym budżecie prawdopodobnie zabraknie nie tylko tych 5 mld zł. Nie uwzględniono w nim bowiem tzw. „trzynastki” dla emerytów – ok. 10 mld zł kosztów czy zamrożenia podwyżek cen prądu – przynajmniej kolejne 5 mld zł.
 

Kontrolowany deficyt bez znaczenia dla inwestorów…

Finanse państwa w 2020 r. wydają się więc coraz mniej zrównoważone. Co to oznacza dla inwestujących w polskie obligacje skarbowe?

– Nawet z niewielkim deficytem, budżet na przyszły rok pozostaje dobry – ocenia Wojciech Górny, dyrektor zespołu zarządzania obligacjami w NN Investment Partners TFI. – Nie zapominajmy, że na rynkach wschodzących, do których Polska wciąż jest zaliczana, budżet z deficytem na poziomie 0,5 proc. czy nawet 1 proc. PKB jest postrzegany jako bliski zrównoważonego. Dyskusja wokół zniesienia limitu 30-krotności, wprowadzenia trzynastej emerytury czy zamrożenia cen prądu bez wątpienia jest czymś negatywnym z punktu widzenia rynku długu, ale na razie nie spędza snu z powiek inwestorom. Mało kto zakładał, że w 2020 r. deficyt rzeczywiście będzie zerowy – podkreśla Wojciech Górny.

Wciąż więc mówimy zaledwie o „dziurce” budżetowej, która nie powinna prowadzić do zwiększonej podaży polskich skarbówek (rząd nie będzie musiał istotnie więcej pożyczać) i w konsekwencji - spadku ich cen. – Zakładamy, że do końca roku ok. 40 proc. potrzeb pożyczkowych rządu na przyszły rok może już zostać sfinansowanych – szacuje dyrektor zespołu zarządzania obligacjami w NN Investment Partners TFI.
 

dopóki gospodarka nie zacznie hamować

Inwestorzy nie wybiegają zbyt daleko w przyszłość, na razie więc są spokojni. Jednak w kolejnych latach mogą zacząć bardziej krytycznie oceniać finanse publiczne Polski. – Dobrze to ujął Ignacy Morawski, szef SpotData. Obciążenia fiskalne wprowadzone za ostatniej kadencji rządu (np. 500 plus) zapewne zostaną z nami na dłużej, natomiast gospodarka nie zawsze będzie się rozwijać w tempie przekraczającym 4 proc. rocznie. Wraz z głębszym spowolnieniem gospodarczym wpływy z podatków wyraźne spadną i budżet może się okazać daleki od zrównoważonego. Na szczęście to jeszcze nie jest temat na najbliższy rok – przekonuje Wojciech Górny.

Jan Morbiato, Menedżer Komunikacji Inwestycyjnej

TAGI:

fundusze dłużnekomentarze zarządzającychNN Investment Partners TFI

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Pozostałe komentarze

19
lis
Empty-hex
Pod koniec tygodnia może zrobić się ciekawiej
Czy to koniec rajdu złota?
18
lis
Empty-hex
Komentarz miesięczny, listopad 2019
Rynki akcji wskazują (na razie), że rok 2020 nie będzie zły w globalnej gospodarce
14
lis
Empty-hex
Banki centralne kluczowe na rynkach surowców
13
lis
Empty-hex
Październik na rynku finansowym
Rynek dyskontuje „mid-cycle slow down”
12
lis
Empty-hex
Niestabilna sytuacja w UK, złoto nadal mocne
Empty-hex

zobacz także

↑ na górę