Czy Europa odrodzi się jak feniks z popiołów?

26.08.2019 | Artykuł Partnera
Europejskie aktywa finansowe mają za sobą dość trudny okres. Akcje ze Starego Kontynentu były niedoważone w większości portfeli, a perspektywy zysków spółek europejskich wydawały się zbyt skromne w porównaniu z USA czy Chinami. Po stronie obligacji wyglądało to natomiast od dłuższego czasu tak, jakby wyczerpało się pole manewru dla obniżki stóp procentowych, a czas, w którym obligacje uznawane za bezpieczne przynosiły zyski z tytułu różnic kursowych należał już do przeszłości. Jednak parametry te uległy zmianie od początku roku 

ECB zapowiedział, że utrzyma stopy procentowe na dotychczasowym niskim poziomie znacznie dłużej niż planowano, później dodał do tego nawet zapowiedź dalszego poluzowania polityki pieniężnej. I tak już niskie stopy procentowe w Europie spadły jeszcze bardziej, co pomogło obligacjom osiągnąć ponowne, nieoczekiwane zyski z tytułu różnic kursowych. Jednocześnie kursy większości akcji poszły w górę z uwagi na globalny przełom w kwestii stóp procentowych, a zdecydowanie ujemne perspektywy zysku i wzrostu na przełomie roku ustąpiły miejsca ostrożnemu optymizmowi. W związku z tym pojawia się pytanie: czy w pozostałych miesiącach 2019 roku europejskie aktywa przestaną być w końcu szarą myszką i zakończą rok jako lider pod względem zyskowności? Uważamy, że szanse na to wzrosły. Dlatego w naszej alokacji aktywów zwiększyliśmy udział europejskich inwestycji.
 
W przypadku akcji jest to uzasadnione przez kilka czynników. Z jednej strony, Europa stanowi region o największej rozbieżności pomiędzy danymi fundamentalnymi a wyceną rynków akcji. Jeżeli, tak jak się spodziewamy, pod koniec roku w Europie dojdzie do ożywienia gospodarczego w wyniku ekspansywnej polityki pieniężnej i fiskalnej w połączeniu z silniejszym popytem ze strony Chin, wielu inwestorów zmniejszy prawdopodobnie niedoważenie akcji europejskich w swoim portfelu. Z drugiej strony, nasze analizy czynnikowe pokazują, że czynnik inwestycyjny „value” sprawdza się wyjątkowo dobrze właśnie w fazach cyklicznego ożywienia gospodarczego. Dlatego Europa, która posiada duży udział akcji typu value w dużych indeksach giełdowych, jest bardzo dobrze przygotowana na taki scenariusz. Inwestorzy chcący zyskać na ożywieniu gospodarczym i większej zyskowności akcji typu „value”, poszukiwaliby częściej akcji europejskich.
 
Natomiast jeżeli chodzi o papiery wartościowe o stałym dochodzie, ewentualny, a nawet prawdopodobny wzrost zyskowności aktywów europejskich jest raczej rezultatem oceny względnej. A to dlatego, że obecnie zarówno amerykański jak i europejski bank centralny zapowiadają poluzowanie polityki monetarnej. Większa wiarygodność obietnic obniżenia stóp procentowych EBC w naszym uznaniu przekłada się na większy potencjał wzrostu kursów obligacji europejskich, a nie ich amerykańskich odpowiedników. Lub, innymi słowy: uważamy, że rynek zareagował zbyt szybko w związku z oczekiwanym poluzowaniem polityki pieniężnej Fed. Z łatwością można sobie wyobrazić, że EBC już jesienią ponownie dokona niewielkiego obniżenia stopy oprocentowania wkładów, a może nawet zapowie skup kolejnych obligacji skarbowych (QE 2). Ponadto wycenianie na bazie Fed Fund Futures dostosowanie stóp procentowych w Ameryce rzędu wielkości od trzech do czterech obniżek stóp procentowych do końca roku wydaje się bardzo optymistyczne, przede wszystkim w kontekście silnego wzrostu PKB i wciąż bardzo dynamicznego rynku pracy. Jeżeli więc, tak jak się spodziewamy, oczekiwania dotyczące stóp procentowych w USA będą wyceniane w najbliższych miesiącach z nieco mniejszym entuzjazmem, a jednocześnie spełnione zostaną zapowiedzi EBC, spowoduje to potencjalnie większe zyski z tytułu różnic kursowych w przypadku obligacji europejskich, a nie amerykańskich.
 
Coraz większą niewiadomą staje się natomiast polityka. To właśnie z tego kierunku mogą nadejść poważne kłopoty dla Europy. Każde z tych zagrożeń może mieć potencjalnie wpływ na względną atrakcyjność aktywów europejskich, między innymi z uwagi na kurs wymiany. Niepewności co do skutków brexitu dla kontynentu europejskiego, spór budżetowy pomiędzy Włochami i UE oraz głębokie różnice zdań pomiędzy krajami starej Unii Europejskiej i państwami należącymi do Grupy Wyszehradzkiej –  wszystkie te zagrożenia są potencjalnymi ładunkami wybuchowymi mogącymi podważyć spójność Europy, a tym samym osłabić region jako miejsce dla inwestycji. Nasze nadzieje opierają się w dużym stopniu na nowym rozdaniu w Unii Europejskiej. Podział stanowisk, który nastąpił po trudnych negocjacjach, sugeruje wzmocnienie pozycji Francji. Wprawdzie Ursula von der Leyen, która została desygnowana na stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej, jest długoletnim, zaufanym współpracownikiem kanclerz Angeli Merkel, jednak na to stanowisko nominował ją Emmanuel Macron. Jest zatem jasne, że sprawując nowy urząd von der Leyen będzie bardzo otwarta na sprawy francuskiego rządu i stworzy wraz z Charlesem Michelem, nowym przewodniczącym Rady Europy, który również jest bardzo przychylnie nastawiony wobec Macrona, podwójne, frankofilskie przywództwo europejskie.

Nominację dyrektora zarządzającego MFW Christine Lagarde na prezesa EBC również należy ostatecznie odczytywać na korzyść Francji, ponieważ nie tylko okazywała ona swoje ogromne poparcie dla polityki EBC pod rządami Mario Draghiego, lecz prezentowane przez nią stanowiska miały wiele punktów stycznych z przemówieniem Emmanuela Macrona na Sorbonie. Generalnie rzecz biorąc, nowa struktura najwyższych stanowisk w UE będzie prawdopodobnie zbieżna z francuską doktryną polityczną, mającej tendencję do raczej luźnej polityki pieniężnej i fiskalnej.
 
Szczególnie w czasach, gdy widmo brexitu i inne prowokacje ze strony rządów populistycznych podważają jedność Europy, tak nieodzowne jest pewne i zdecydowane stanowisko instytucji europejskich. Tylko w ten sposób Europa może odegrać jakąkolwiek rolę w coraz ostrzejszej rywalizacji pomiędzy USA i Chinami o światowe przywództwo w XXI wieku. Jeżeli jednak odniesie na tym polu klęskę, aktywa europejskie nie skorzystają w wystarczający sposób ze swojej względnej atrakcyjności. Wówczas Europa ryzykowałaby, że zamiast odrodzić się jak feniks z popiołów, po raz kolejny skończy jako umierający łabędź.

Martin Lueck, BlackRock

TAGI:

BlackRock

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

zobacz także

↑ na górę