Gdzie jest dołek rentowności obligacji?

22.08.2019 | Zespół Analiz Online
Źródło: Designs Stock / Shutterstock.com
Ostatnie miesiące przynoszą wiele spektakularnych wydarzeń na rynkach obligacji skarbowych. To efekt zmian w polityce pieniężnej banków centralnych oraz poszukiwania przez kapitał bezpiecznej przystani

Bezprecedensowe spadki rentowności to efekt wzrostu cen obligacji, a więc powód do zadowolenia dla tych inwestorów, którzy kupili je wcześniej. Jednocześnie to ból głowy dla tych, którzy lokują w nich kapitał na obecnych warunkach. Ceny papierów dłużnych nie będą rosnąć wiecznie, a ich spadek oznaczać będzie dla nich straty. Póki co, obligacyjna hossa trwa, a jej wynikiem jest wiele interesujących i nietypowych zjawisk.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Odwrócenie krzywej rentowności, czyli sytuacja w której rentowność obligacji o dłuższym terminie wykupu jest niższa niż papierów krótkoterminowych, to na rynkach finansowych temat numer jeden już od kilku miesięcy. Nic dziwnego, że zjawisko to budzi niepokój, bowiem historyczne obserwacje wskazują, że zwiastuje ono zbliżanie się recesji. Statystyki nie pozostawiają zbyt wiele szans na optymistyczne scenariusze części analityków, którzy liczą, że tym razem „będzie inaczej”. Co prawda rzeczywiście na razie niewiele wskazuje na to, by amerykańską gospodarkę mogło czekać gwałtowne hamowanie, ale trzeba pamiętać, że od pojawienia się pierwszego sygnału ostrzegawczego do wystąpienia recesji może minąć od 4 do 6 kwartałów, a więc wiele się jeszcze może zmienić. W obecnym cyklu pierwsze światełko ostrzegawcze zapaliło się w marcu tego roku i odnosiło się do rentowności bonów trzymiesięcznych i obligacji dziesięcioletnich. Kilka dni temu pojawiło się kolejne poważniejsze ostrzeżenie w odniesieniu do obligacji dwuletnich i dziesięcioletnich. Konsekwencja w pojawianiu się kolejnych sygnałów świadczy o tym, że wskazania rynku długu należy traktować poważnie, choć inne przesłanki mogą działać uspakajająco.

W tej ostatniej kwestii warto zwrócić uwagę na fakt, że obecnie rentowność amerykańskich dziesięciolatek zbliża się do historycznych minimów, osiągniętych w lipcu 2012 r. i w lipcu 2016 r. W pierwszym przypadku dynamika gospodarki Stanów Zjednoczonych w trzecim kwartale obniżyła się do zaledwie 0,1 proc., a w drugim wyniosła 0,8 proc. Obecnie amerykański PKB rośnie w tempie 2,6 proc., co może wskazywać, że rynek długu zbyt pesymistycznie ocenia sytuację gospodarczą i jej perspektywy, a krzywa rentowności może powrócić do swojego normalnego kształtu i przestanie, przynajmniej na jakiś czas, straszyć inwestorów. Wiele zależeć będzie od działań Donalda Trumpa i oczywiście od polityki Fed. Z drugiej strony, we wspomnianych przypadkach sprzed lat stopa procentowa w Stanach Zjednoczonych siegała 0-0,25 proc., obecnie wynosi 2-2,25 proc., a więc jest spora przestrzeń do obniżki. Kolejne cięcia kosztu pieniądza przez amerykańską rezerwę federalną mogłyby sprowadzić rentowności obligacji na nowe, rekordowo niskie poziomy.

Kolejną anomalią, którą zawdzięczamy po części niestandardowej polityce pieniężnej głównych baków centralnych świata, po części zaś obawom inwestorów o kondycję globalnej gospodarki i związanej z tym ucieczce kapitału do aktywów uznawanych za bezpieczne przystanie, jest rekordowa wartość obligacji notowanych z ujemnym oprocentowaniem. Szacuje się, że obecnie przekracza ona już w skali globalnej 16 bln dolarów. Ujemną rentownością charakteryzują się papiery dłużne głównie państw europejskich o najwyższej wiarygodności kredytowej (między innymi austriackie, belgijskie, szwajcarskie, duńskie, fińskie, francuskie, holenderskie, szwedzkie), ale najwięcej emocji wiąże się z długiem Niemiec. Rentowność niemieckich dziesięciolatek sięga już niemal minus 0,7 proc., a sądząc z zapowiedzi dotyczących działań Europejskiego Banku Centralnego, to jeszcze nie koniec spadkowej tendencji. Przy tej okazji warto zauważyć na niezwykłą rozbieżność między rentownością obligacji niemieckich i amerykańskich. W przypadku papierów dziesięcioletnich różnica sięga aż 2,24 punktu procentowego na korzyść amerykańskich. Historyczny rekord, wynoszący niemal 2,7 punktu procentowego, ustanowiony został w listopadzie ubiegłego roku, a więc tuż przed zmianą polityki Fed, w wyniku której mocno w dół zaczęła iść rentowność obligacji amerykańskich.



Nietypowych zjawisk na rynku długu jest więcej. Kilka tygodni temu doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy rentowność obligacji Grecji i Polski była niższa niż papierów amerykańskich, co oznaczało że rządy dwóch pierwszych państw pożyczały kapiał po niższej cenie niż administracja USA. Z kolei Rentowność obligacji Hiszpanii i Portugalii zbliża się do rekordowo niskiego poziomu 0,1 proc. Jeszcze nieco ponad dwa lata temu przekraczała ona 4 proc., nie wspominając wcale nie tak odległych czasów, gdy w szczycie kryzysu strefy euro w 2012 r. sięgała przejściowo 18 proc.

Roman Przasnyski

TAGI:

obligacjerentownośćujemne rentowności

zobacz także

↑ na górę