Mniej niż zero? Prognozy dla polskiego długu

13.08.2019 | Jan Chojnacki
Absurdalne niskie rentowności na rynku globalnych obligacji skłaniają wielu inwestorów do zastanowienia się również nad perspektywą polskich papierów skarbowych. Zapytaliśmy o nią ekspertów z branży TFI

Gdyby jeszcze 20 lat temu ktoś usłyszał o ujemnych rentownościach obligacji skarbowych, to prawdopodobnie uznałby to za sytuację trudną do uzasadnienia. Dziś, taki obraz rynku to chleb powszedni. Koszty finansowania są najniższe w historii, a inwestując i przetrzymując papiery skarbowe niektórych państw aż do terminu wykupu można jedynie stracić. Nawet w perspektywie długoterminowej. Inwestując obecnie 10 000 CHF w szwajcarskie 50-letnie obligacje skarbowe przy ich wykupie dostaniemy ok. 8700 CHF. Tylko nieco lepiej jest w przypadku 30-letnich obligacji niemieckich, ale i w tym wypadku rentowność jest ujemna. W sumie około jedna czwarta wszystkich wyemitowanych obligacji skarbowych ma obecnie rentowność poniżej zera.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Sytuacja na rynku długu już teraz wydaje się być absurdalna, ale rynek dalej oczekuje, że podaż pieniądza będzie jeszcze bardziej zwiększana. Główne banki centralne zapowiadają zarówno programy skupu aktywów, jak i cięcia stóp procentowych. Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, stwierdził w sierpniowym wydaniu miesięcznika „Bank”, że jeśli dojdzie do pogorszenia koniunktury w kraju, obniżki stóp procentowych nie są wykluczone. Jednak ostatnie prognozy inflacji CPI na poziomie 2,9% r/r w 2020 r. dają do myślenia. Czy bank centralny będzie miał pole do obniżenia stóp? Spójrzmy co na to eksperci z branży TFI.

Rafał Bogusławski, dyrektor ds. Strategii i Rozwoju Produktów oszczędnościowych w Analizach Online twierdzi, że obecna sytuacja na rynku długu w Polsce wywołana jest głównie zwiększeniem się światowego popytu na obligacje krajów z rynków wschodzących. Uważa również, że spadek rentowności 10-letnich polskich papierów znacząco poniżej 2% jest mało prawdopodobny. Ostatnie spadki rentowności zdyskontowały w znacznym stopniu scenariusz złagodzenia polityki przez światowe banki centralne. W jego oczach dalsza hossa o podobnym wymiarze jest mało prawdopodobna, a preferowane są papiery krótkoterminowe.

Spadające rentowności (wzrost cen) polskich 10-letnich skarbówek zaskoczyły rynek. To był efekt  spadających rentowności na światowych rynkach, uważa Mariusz Zaród, dyrektor ds. instrumentów dłużnych w Quercus TFI. Jego zdaniem polskie obligacje mogą pójść śladem papierów ze „słabszej” gospodarki Węgier, gdzie rentowność 10-letnich obligacji sięga 1,82%. Jednak, aby do tego doszło, potrzebne są czynniki zewnętrzne, takie jak dalsze obniżki ze strony Fed czy luzowanie ilościowe EBC.

Wstrzemięźliwy w prognozowaniu kierunku rentowności polskich obligacji skarbowych jest Mikołaj Raczyński, zarządzający funduszami w Noble Funds TFI. Uważa, że kluczową rolę grają czynniki globalne, takie jak rozwój wydarzeń „na froncie” wojny handlowej USA z Chinami czy poluzowanie polityki budżetowej Niemiec. Ekspert twierdzi, że „globalne spowolnienie gospodarcze sprzyja obligacjom, jednak największe ruchy są już zapewne za nami”. Rentowności w eurolandzie spadły wyjątkowo nisko, dlatego na ich tle polskie papiery wydają się być dobrą alternatywą inwestycyjną.

Jak postąpi RPP?

Eksperci odnieśli się również do przewidywanych działań Rady Polityki Pieniężnej. Rafał Bogusławski wskazuje, że do działania zmusi ją inflacja przekraczająca 3,5%, czyli górną granicę celu inflacyjnego NBP. Mariusz Zaród uważa jednak, że nawet to nie skłoni RPP do zacieśniania polityki monetarnej:

RPP już od dłuższego czasu przyjmuje postawę wait-and-see. Z jednej strony główne światowe banki centralne obniżają stopy procentowe i mają łagodne nastawienie. Z drugiej strony, inflacja w Polsce zaczęła przyspieszać. Wydaje się, że skoro w latach 2015-2016 mieliśmy deflację i RPP nie kontynuowała łagodzenia polityki monetarnej, to obecnie, nawet po przekroczeniu 3,5% nie będzie jej zaostrzać. Oczekuję stabilnych stóp procentowych w najbliższych latach – mówi.

Mikołaj Raczyński, oprócz inflacji, zwraca uwagę na rozmiar zadłużenia na rynku zagranicznym.

Moim zdaniem jedyny scenariusz, który mógłby spowodować podwyżkę stóp procentowych w Polsce to inflacja bazowa na poziomie 3,5% r/r oraz budowanie się deficytu na rachunku bieżącym. Na dzisiaj nie wygląda, aby warunki te miałyby zostać spełnione – mówi.


Czy moje fundusze dłużne pozwolą mi zarobić?

Skoro rentowności obligacji spadają, zastanawiające jest co stanie się funduszami dłużnymi. Czy opłaty za zarządzanie mogą przewyższyć rentowność portfela funduszy polskich obligacji? Rafał Bogusławski swoje zdanie o kosztach przedstawia następująco:

Aby koszty przewyższyły rentowność portfela polskich obligacji musielibyśmy mieć obniżki stóp procentowych i dalsze wypłaszczenie krzywej dochodowości. Obniżki stóp są mało prawdopodobne.

Mariusz Zaród także nie uważa, aby opłaty za zarządzanie mogły doprowadzić do nierentowności portfela obligacji:

Opłata za zarządzanie w przypadku funduszy dłużnych wynosi zazwyczaj między 1%, a 1,5%. Stopy zwrotu z funduszy są znacznie wyższe. QUERCUS Obligacji Skarbowych zyskał od początku roku już 4,73% i jest to stopa zwrotu netto, a więc już pomniejszona o opłatę za zarządzanie. W najbliższych kwartałach nadal oczekuję wysokich stóp zwrotu z funduszy dłużnych, znacznie przewyższających pobierane opłaty.

Mikołaj Raczyński wskazuje także na istotność jakości zarządzania portfelem:

To samo pytanie można było zadać pół roku temu, podczas gdy od tego czasu wiele funduszy obligacji zarobiło po 3-4%, a nasz fundusz Noble Fund Obligacji  prawie 6%. Faktem jest jednak, że im niższe rentowności tym bardziej stawiać trzeba na aktywność i wyszukiwanie odpowiednich obligacji na krzywej [rentowności, przyp. red.]. Koszty zarządzania to jedno, jakość zarządzania drugie.

Ostatni okres był niezwykle dobrym czasem dla funduszy dłużnych. Spadki na rynkach akcji tylko dodały paliwa do wzrostu cen obligacji, przez co obligatariusze odnotowali ponadprzeciętne zyski. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, co przyniesie przyszłość, lecz perspektywa utrzymania się niskiego kosztu długu przez dłuższy czas wydaje się być prawdopodobna.

TAGI:

fundusze dłużnefundusze dłużne polskie papiery skarboweobligacjeRPP

zobacz także

↑ na górę