Inflacyjny zgryz dla oszczędzających i inwestorów

11.07.2019 | analizy.pl
Źródło: Crosssun / Shutterstock.com
Wzrost inflacji już staje się problemem dla posiadaczy oszczędności i inwestorów, a wszystko wskazuje na to, że dynamika cen towarów i usług konsumpcyjnych będzie znacznie wyższa niż obecnie

Ta tendencja może mieć wpływ na decyzje o kierunkach przepływu kapitału.
Listopad 2016 r. przyniósł symboliczne zakończenie nietypowego dla naszej rzeczywistości, trwającego ponad dwa lata okresu deflacji. W grudniu 2016 r. wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniósł 0,8 proc. i od tego czasu jego wzrostowa tendencja utrzymuje się do dziś, choć z różnym nasileniem. Z punktu widzenia posiadaczy oszczędności i inwestorów, oprócz rosnącej inflacji istotne znaczenie mają jeszcze dwie okoliczności. Pierwsza to poziom oficjalnych stóp procentowych, druga zaś to stosunek do ryzyka. Obie w znaczący sposób determinowały decyzje o alokacji kapitału i wiele wskazuje na to, że będzie się tak działo nadal.

Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopę referencyjną na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie 1,5 proc. od marca 2015 r. i z oficjalnych deklaracji tego gremium wynika, że nie ulegnie ona zmianie, być może nawet do końca kadencji obecnej RPP, a więc do 2022 r. To powoduje, że na bardzo niskim poziomie pozostaje oprocentowanie lokat bankowych, które w kwietniu i maju wynosiło 1,6 proc., a w przypadku nowo zawieranych umów 1,5 proc. Przy sięgającej 2,5 proc. inflacji, powoduje to, że zdeponowane w bankach oszczędności realnie tracą na wartości, a zjawisko to będzie się nasilać.


Według wstępnego szacunku GUS, w czerwcu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 2,6 proc., co oznacza poziom najwyższy od listopada 2012 r., czyli od prawie siedmiu lat. Najnowsza projekcja NBP zakłada, że w tym roku inflacja wyniesie 2 proc., zaś w 2020 r. sięgnie aż 2,9 proc., obniżając się do 2,6 proc. w 2021 r. Przy wspomnianej deklaracji o utrzymaniu stopy referencyjnej na dotychczasowym poziomie, stawiać to będzie posiadaczy oszczędności w coraz gorszej sytuacji. Należy przy tym zwrócić uwagę na spore ryzyko jeszcze mocniejszego nasilenia zjawisk inflacyjnych. Ekonomiści spodziewają się wzrostu wskaźnika inflacji do 3-3,5 proc., a według niektórych przejściowo nawet do 4 proc.

W sytuacji rosnącej inflacji i niskich stóp  procentowych, zazwyczaj posiadacze oszczędności i inwestorzy poszukują bardziej korzystnych możliwości ulokowania swojego kapitału, zapewniających przynajmniej zachowanie jego realnej wartości. Poszukiwanie wyższych stóp zwrotu wiąże się jednak z koniecznością wyboru nieco bardziej ryzykownych aktywów, zaś w naszych warunkach od kilku lat wyraźnie widoczna jest zdecydowana awersja do ryzyka.

W trakcie pierwszej, trwającej do końca 2017 r. fali nasilenia się inflacji, można było obserwować zjawisko zdecydowanego spadku wartości oszczędności trzymanych na terminowych lokatach bankowych. Wycofywany kapitał trafiał częściowo na nieoprocentowane rachunki bieżące, częściowo na rynek nieruchomości i do charakteryzujących się najwyższym poziomem bezpieczeństwa funduszy inwestycyjnych oraz w niewielkim stopniu przepływał w kierunku detalicznych obligacji skarbowych.

Rynek akcji oraz funduszy o wyższym profilu ryzyka nie odczuł wzrostu zainteresowania ze strony rodzimych posiadaczy kapitału. Utrzymująca się na rynkach finansowych niepewność oraz pogarszające się perspektywy koniunktury gospodarczej prawdopodobnie nadal będą zniechęcać inwestorów indywidualnych, zaś silnie rosnące ceny nieruchomości spowodowały spadek zainteresowania inwestycyjnymi zakupami mieszkań.

Na razie trudno przewidzieć reakcję posiadaczy oszczędności i inwestorów na rosnącą presję inflacyjną. Od początku roku utrzymuje się podwyższone zainteresowanie obligacjami skarbowymi oraz funduszami dłużnymi, jednak przepływ kapitału do obu tych form nie jest znaczący. Warto także zwrócić uwagę, że z jeszcze większymi problemami muszą borykać się posiadacze kapitału w wielu krajach, głównie w Europie, gdzie spora część obligacji charakteryzuje się ujemną rentownością już na poziomie nominalnym, czyli nie uwzględniając inflacji. Szacuje się, że wartość obligacji z ujemną rentowności w skali globalnej wynosi już około 13 bln dolarów.

Roman Przasnyski

TAGI:

inflacja

zobacz także

↑ na górę