Emerging markets trzymają się mocno

13.06.2019 | Zespół Analiz Online
Źródło: Shutterstock.com
Choć rynki wschodzące mają swoje problemy i narażone są na liczne zagrożenia, w większości przypadków przynoszą inwestorom zyski, a sytuacja na giełdach nie sygnalizuje ryzyka pogorszenia się sytuacji.

Rynki wschodzące to liczna i mocno zróżnicowana pod względem kondycji finansowej i perspektyw makroekonomicznych grupa krajów. Część z nich boryka się z zawirowaniami politycznymi. Z jednej strony znajdują się w niej przeżywające poważne problemy Turcja, Argentyna czy Wenezuela. Ich wyrazem była głównie zapaść walut tych państw, nie zawsze jednak przekładająca się na sytuację na giełdach. Dobrym przykładem jest Argentyna, doświadczająca w ubiegłym roku kryzysu walutowego i recesji w gospodarce. Jednocześnie Merval w 2018 r. nieznacznie zyskał na wartości, a od początku obecnego roku rośnie o 35 proc., ustępując jedynie indeksowi giełdy w Atenach. Z drugiej strony możemy obserwować pozytywne efekty zmian zarówno politycznych, jak i gospodarczych w takich krajach jak Brazylia i Indie.
MSCI Emerging Markets

Jednocześnie rynki wschodzące nie ucierpiały na razie w większym stopniu wskutek wojen handlowych, prowadzonych przez Stany Zjednoczone. Indeks giełdy meksykańskiej po 20 proc. tąpnięciu z drugiej połowy ubiegłego roku, powoli odrabia straty, a wskaźnikowi w Szanghaju po sięgającym 24 proc. spadku z 2018 r., w ostatnich miesiącach wydatnie pomagało zwiększenie udziału chińskich akcji w indeksie rynków wschodzących.

W krótkim i średnioterminowym horyzoncie sytuacja MSCI Emerging Markets nie prezentuje się najlepiej. Od początku roku indeks zyskuje co prawda 6,5 proc., ale to zwyżka o ponad połowę mniejsza niż w przypadku wskaźników giełd krajów rozwiniętych. W tym czasie S&P500 i DAX rosną po około 15 proc. W ubiegłym roku MSCI Emerging Markets stracił nieco ponad 15 proc., przy jedynie 6 proc. spadku S&P500. Indeks rynków wschodzących znajduje się o 18 proc. poniżej rekordu ze stycznia 2018 r., podczas gdy wskaźniki na Wall Street  w maju notowały historyczne maksima i niewiele się od nich oddaliły. Patrząc jednak na poszczególne rynki wschodzące, nie sposób nie zauważyć, że na rekordowo wysokich poziomach lub w bezpośredniej ich bliskości znajdują się indeksy giełd brazylijskiej, argentyńskiej, indyjskiej, australijskiej, nowozelandzkiej i parkietu indonezyjskiego. Nic też nie wskazuje na to, by dopaść miał je w najbliższym czasie poważniejszy spadek.

Na tym tle słabo wypadają giełdy naszego regionu. Od początku roku mocniej zyskują jedynie indeksy giełd rosyjskiej (wzrost o 26 proc.) i rumuńskiej (zwyżka o 16 proc.). W obu przypadkach do rekordów jednak bardzo daleko. Wskaźniki parkietów w Pradze, Budapeszcie, Bratysławie oraz w Stambule idą w górę jedynie po kilka procent. Nasz WIG20 broni się przed spadkiem, a indeksy w Bułgarii i na Ukrainie zniżkują po 2-3 proc.

Choć zawirowań i zagrożeń istotnych dla rynków wschodzących wciąż nie brakuje, to jednak perspektywy wyglądają raczej optymistycznie. Z jednej strony należy wymienić negatywne konsekwencje wojen handlowych i rywalizacji technologicznej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami oraz perspektywę spowolnienia tempa wzrostu globalnej gospodarki, nie wyłączając wystąpienia recesji w wybranych krajach, w tym w USA. Te czynniki mogą też wywierać presję na rynek surowców, od których zależy koniunktura w części państw zaliczanych do wschodzących. Z drugiej strony, wyraźnie już rysująca się perspektywa łagodzenia polityki pieniężnej przez wiodące banki centralne, w tym w szczególności przez amerykańską rezerwę federalną i idące za tym prawdopodobne osłabienie dolara, to warunki sprzyjające emerging markets. Choć amerykańsko-chińska rywalizacja może niekorzystnie wpływać na nastroje, w wymiarze realnym może wspierać niektóre gospodarki azjatyckie, szczególnie uczestniczące w globalnym łańcuchu dostaw, także dotyczących produktów wysokich technologii. Ponadto w warunkach globalnego spowolnienia, emerging markets utrzymają relatywną przewagę tempa wzrostu nad gospodarkami krajów rozwiniętych. Inwestorzy korzystający z tańszego pieniądza mogą więc szukać szans na wyższe stopy zwrotu na wybranych rynkach wschodzących, podobnie jak w okresie ekspansywnej polityki monetarnej po kryzysie finansowym z lat 2007-2009.

Roman Przasnyski

TAGI:

emerging markets

zobacz także

↑ na górę