Oszczędzanie ma sens. Bez sensu jednak odkładać tę decyzję

16.04.2019 | Zespół Analiz Online
Źródło: Syda Productions / Shutterstock.pl

Odroczona konsumpcja nie jest czymś, co w dzisiejszych czasach jest modne. Reklamy mówią nam kup to teraz, a firmy i banki dostarczają sposobu, by zapłacić później. Więc kupujemy, a potem płacimy. Płacimy oczywiście więcej, bo korzystamy z kredytu i dziwimy się, że stan naszego konta oscyluje poniżej zera

Warto  przyjrzeć się, jak podejmujemy decyzje finansowe i dlaczego oszczędzanie dla większości z nas jest trudne. Pomijając fakt, że wydatki na życie dla przeciętnej rodziny stanowią wyzwanie, to pozostaje jeszcze obszar, w którym decyzje o zakupie czegoś nie są podejmowane, dlatego że musimy, a bardziej dlatego, że chcemy, choć wydaje nam się że musimy. Musimy, bo potrzebujemy częstych przyjemności, a kupienie czegoś poprawia nam nastrój. Po drugiej stronie mamy oszczędzanie. Odkładanie pieniędzy na przyszłość sprawia, że musimy z czegoś zrezygnować dzisiaj, a tego nie lubimy. Czy takie umartwianie się ma sens?

Jest kilka powodów, dla których oszczędzać warto. Po pierwsze system emerytalny w Polsce nie zapewni sensownych emerytur. Powód jest prozaiczny. System został stworzony w oparciu o założenie, że populacja Polski będzie rosła. Dziś prognozy mówią, że w ciągu 30 lat liczba Polaków zmniejszy się o 4-5 milionów. To oznacza, że za 30 lat udział osób powyżej 60 roku życia w całej populacji znacząco się zwiększy. Jeżeli chcę mieć emeryturę, to powinienem zapewnić ją sobie sam. Po drugie nie tylko na rynkach finansowych pojawiają się „czarne łabędzie”, czyli wydarzenia, które właściwie nie powinny się wydarzyć, bo prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest bardzo niskie, a jednak się wydarzają. Również w życiu każdego z nas może pojawić się „czarny łabędź” w postaci utraty pracy, choroby bliskiej osoby lub innych wydarzeń, które dziś wydają nam się mało prawdopodobne.

Zwłaszcza ten drugi powód powinien być silnym motywatorem do oszczędzania. Stworzenie bufora finansowego, który pozwoli nam przetrwać życiowe zawirowania powinno być warte pewnych wyrzeczeń. By taki bufor zwiększał nasze finansowe bezpieczeństwo,  powinien pokrywać nasze trzy do sześciomiesięcznych wydatków. Dla optymistów trzymiesięczny bufor może wydawać się zbyt duży, dla pesymistów sześciomiesięczny zbyt mały. Zazwyczaj jednak te kilka miesięcy, które możemy przeżyć nie zarabiając, obniża nam zdecydowanie poziom stresu, gdy na naszej drodze pojawia się „czarny łabędź”.

Pozostaje więc odpowiedzieć na pytanie: Jak zgromadzić taki kapitał w ciągu na przykład trzech lat?

Istnieje wzór, który pozwala obliczyć, jaka kwotę musimy odkładać miesięcznie, by po określonym czasie zgromadzić określony kapitał, ale na razie zastosujmy prostszą metodę. Jeżeli moje dochody netto w całości przeznaczam na konsumpcję, to bez względu na to, ile zarabiam, aby zgromadzić trzymiesięczny bufor finansowy w ciągu trzech lat, muszę zrezygnować z części wydatków. Mam trzy lata na akumulowanie oszczędności, ponieważ chcę mieć trzymiesięczny bufor, to w ciągu roku muszę zaoszczędzić równowartość miesięcznego dochodu netto. Rok ma 12 miesięcy - co miesiąc muszę odłożyć nieco ponad 8% dochodów. Czy to dużo? Jeżeli wydaję wszystkie pieniądze na wydatki niezbędne do życia, to tak. Jeżeli część dochodu wydaję na rzeczy, które nie są tak bardzo konieczne, to jest to bardziej kwestia psychicznego nastawienia i determinacji. Jest jeszcze jedna możliwość. Psychologowie opisują ciekawy fenomen. Otóż w miarę jak nasze dochody rosną, zazwyczaj rosną również wydatki. Jeżeli zdecydujemy, że podwyżkę wykorzystamy na rozpoczęcie systematycznego oszczędzania, z psychologicznego punktu widzenia powinno nam być łatwiej. Nie rezygnujemy z dotychczasowego poziomu życia i konsumpcji, po prostu go nie zwiększamy.

Zgromadzenie kapitału, który pozwoliłby nam na trzymiesięczne przeżycie bez zarabiania, to dopiero początek budowania finansowego bezpieczeństwa. Warto myśleć o naszym finansowym zabezpieczeniu w kategoriach długoterminowych. Jeżeli więc mamy już zgromadzony kapitał, to jak go pomnażać?

Wzór na wartość przyszłą zainwestowanego dziś kapitału wygląda tak: Wartość obecna x Średnioroczna stopa zwrotu ^ Liczba lat inwestycji = Wartość przyszła

Przyjmijmy, że w naszym przykładzie zarabiamy netto 3000 zł i po trzech latach oszczędzania mamy zgromadzone 9000 złotych. Co się stanie z naszą inwestycją przy różnych założeniach?

Dla symulacji przyjmijmy stopy zwrotu z portfeli modelowych KupFundusz.pl. Najpierw spójrzmy na sytuację, gdy inwestujemy 9000 złotych na 10 lat ze stopą zwrotu na poziomie 2,84%, czyli średniej stopy zwrotu, którą na koniec marca 2019 osiągnął Portfel Ostrożny.

Po 10 latach mamy na rachunku niecałe 12000 złotych.

Sprawdź Kreator Portfela na platformie KupFundusz.pl

A co się stanie, gdy nasza stopa zwrotu wzrośnie do 5,08%, którą osiągnął Modelowy Portfel Dynamiczny?

Po 10 latach nasz kapitał urósł do 14772 złotych. To już suma, która prezentuje się zdecydowanie lepiej niż 11909 złotych z pierwszego wariantu.

To rozpatrzmy wariant dłuższej inwestycji, która zajmie 20 lat, ale stopa zwrotu będzie wynosiła tyle ile w Portfelu Ostrożnym 2,84%.

Pomimo, że stopa zwrotu jest niższa niż w poprzednim wariancie, to zakumulowany kapitał jest wyższy. Oczywiście działa tu czas. Im dłuższy czas inwestycji, tym większa wartość przyszła. Porównywalny wzrost kapitału do tego przy średniorocznej stopie zwrotu 2,84% w okresie inwestycji 20 lat możemy uzyskać w przypadku 10-letniej inwestycji, gdy średnioroczna stopa zwrotu będzie dwukrotnie wyższa i przekroczy 5,7%.

A co się stanie, gdy zwiększymy kwotę naszej inwestycji do 18 tysięcy złotych.

Nasza średnioroczna stopa zwrotu nadal wynosi 2,84%, okres inwestycji 10 lat, a zgromadzony kapitał wyniesie prawie 24 tysiące złotych. 

Jakie możemy wyciągnąć wnioski? Najczęściej słyszymy o tym, że stopa zwrotu jest najważniejszym czynnikiem odpowiadającym za wzrost wartości naszego portfela. To prawda, że przyrost kapitału będzie szybszy, gdy stopa zwrotu wynosi 10%, a nie 2,84%. Jednak warto pamiętać, że stopa zwrotu na poziomie 10% jest trudna do osiągnięcia w długim horyzoncie czasu, wymaga inwestowania w ryzykowne aktywa i aktywnego podejścia do zmian w składzie naszego portfela inwestycji. Dla kogoś, kto nie zajmuje się na co dzień inwestycjami, są to warunki bardzo trudne do spełnienia. Wahania na rynkach, które przekładają się na silne zmiany wartości portfela zazwyczaj sprawiają, że inwestorzy rezygnują z takich inwestycji w najgorszym możliwym momencie. A wybór pomiędzy różnymi klasami aktywów, tylko te problemy pogłębia. 

Nie negując znaczenia stopy zwrotu, skoncentrowałbym się na dwóch pozostałych składnikach mających znaczenie dla zgromadzenia kapitału, który będzie miał znaczenie z punktu widzenia naszego finansowego bezpieczeństwa. Po pierwsze okres oszczędzania. Kapitał pracujący w długim okresie, nawet przy stosunkowo niskiej stopie zwrotu, daje możliwość zgromadzenia środków, które będą miały znaczenie, gdy znajdziemy się na emeryturze. A jeszcze ważniejszym elementem planu oszczędzania jest kwota, którą odkładamy co miesiąc. Kwota, którą oszczędzamy powinna być dla nas istotna. Jeżeli odkładamy małe sumy, to nawet wysoki procent zwrotu z inwestycji i długi okres inwestycji nie jest elementem wystarczającym. Jeżeli kwoty, które przeznaczamy na inwestycję nie mają dziś dla nas znaczenia, czyli są niskie, to również po latach nie będą stanowiły znaczącego zastrzyku gotówki. Oczywiście lepiej oszczędzać mało niż wcale, ale warto mieć świadomość, że wielkość kapitału zainwestowanego dziś ma bardzo duże znaczenie dla wartości kapitału na koniec inwestycji, bez względu ile ona potrwa i jaką będziemy mieli średnioroczna stopę zwrotu.

Rafał Bogusławski
Dyrektor ds. Strategii i Rozwoju 
Produktów Oszczędnościowych w Analizy Online


Od ponad dwudziestu lat związany z rynkiem kapitałowym. W czasie swojej kariery był analitykiem akcji, zarządzającym funduszami i strategiem inwestycyjny. Posiada licencję maklera papierów wartościowych.

TAGI:

jak oszczędzać

zobacz także

↑ na górę