Fundusze InPZU od podszewki

18.02.2019 | Zespół Analiz Online
Źródło: Rtimages / Shutterstock.com
Zarządzanie pasywne jest nie mniejszym wyzwaniem niż akcyjne, uważa Konrad Augustyński z TFI PZU

Oferta TFI PZU obejmuje sześć subfunduszy indeksowych. W wywiadzie dla „Okiem Maklera” Konrad Augustyński, dyrektor biura zarządzania metodami ilościowymi TFI PZU, uchyla rąbka tajemnicy i wyjaśnia jak zarządza się tego typu produktami.
Jak wyjaśnia, we wszystkich funduszach stosowane są trzy rodzaje replikacji: pełna, częściowa (stratified sampling, metoda próby) oraz syntetyczna.

Pierwsze dwie metody polegają na tym, że kupujemy wyłącznie instrumenty „benchmarkowe”. Czyli jeśli jest to fundusz akcyjny, to kupujemy akcje wchodzące w skład indeksu. Jeśli fundusz obligacyjny, to analogicznie obligacje. Czasami mogą się zdarzyć obligacje czy akcje spoza odwzorowywanego indeksu, ale taka sytuacja wynika najczęściej z tego, że wypadły one z benchmarku albo pojawiły się w nim w wyniku np. przejęć lub łączenia się spółki, której akcje już posiadamy w portfelu z firmą spoza indeksu – mówi.

Konrad Augustyński dodaje, że w przypadku metody syntetycznej wykorzystywane są ETF-y i kontrakty terminowe na indeksy lub jego składowe.

Obecnie w żadnym z funduszy w zasadzie nie ma kontraktów terminowych, jedynie w funduszu akcji polskich jest ich symboliczna ilość. (…) ETF’y wykorzystujemy znacznie częściej. Najwięcej jest ich w funduszu akcji rynków rozwiniętych – ok. 20%. Tam mamy ETF na cały indeks oraz na jego podindeksy, w tym na dwa rynki, których nie jesteśmy w stanie kupić samodzielnie (Singapur i Hongkong) z uwagi na limity inwestycyjne wynikające z ustawy u funduszach – wyjaśnia.

Dyrektor biura zarządzania metodami ilościowymi zwraca uwagę, że ETF-y pozwalają rozwiązać również inne problemy natury operacyjnej.

Banki rozliczające transakcje muszą uzyskać specjalną certyfikację na lokalny rynek. Z tego co nam wiadomo, żaden depozytariusz w Polsce nie udostępnia takiej możliwości. Musieliśmy więc znaleźć rozwiązanie zastępcze, żeby uzyskać tę ekspozycję, chociaż obecnie ich brak w portfelu nie byłoby dużym ryzykiem, bo dają mały zysk, co wynika z poziomu japońskich stóp procentowych. Znaleźliśmy ETF, którym jesteśmy w stanie je dobrze zreplikować – podkreśla.
 
Źródło: Okiem Maklera

TAGI:

ETFfundusze indeksoweKonrad AugustyńskiTFI PZU

zobacz także

↑ na górę