Projekt MF: w 2020 roku pożegnamy wycenę liniową

11.02.2019 | Wojciech Kiermacz
Źródło: Song_about_summer / shutterstock.com
Ministerstwo Finansów chce odejścia w funduszach inwestycyjnych od wyceny obligacji tzw. metodą liniową i przejścia na wycenę z wykorzystaniem wartości rynkowej do końca tego roku. Część klientów od razu zauważy różnicę

Na stronie Ministerstwa Finansów opublikowany został projekt rozporządzenia w sprawie zmiany rozporządzenia z 2007 roku w sprawie szczególnych zasad rachunkowości funduszy inwestycyjnych. W prostych słowach chodzi o to, że Ministerstwo chce zmienić sposób, w jaki TFI wyceniają obligacje w swoich funduszach. Dotychczas wiele z nich posiłkowało się tzw. metodą skorygowanej ceny nabycia według efektywnej stopy procentowej, potocznie nazywanej metodą liniową. Dlaczego liniową? Bo do wartości nominalnej danej obligacji codziennie dodawany jest proporcjonalnie mały kawałek odsetek należnych inwestorom w całym okresie, na jaki wyemitowana został dany papier. W efekcie wykresy wielu funduszy obligacji korporacyjnych wyglądają np. tak:

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Wykres funduszu obligacji korporacyjnych - metoda liniowa

Wykres funduszu obligacji korporacyjnych - metoda liniowa
Wykres funduszu obligacji korporacyjnych - metoda liniowa

Zdaniem Ministerstwa Finansów i wielu uczestników rynku takie pokazywanie wyników funduszy obligacji korporacyjnych sprawia, że klienci błędnie oceniają ryzyko kredytowe i płynności w takim funduszu.

Zastosowanie skorygowanej ceny nabycia wytwarza nieprawdziwe postrzeganie produktów wycenianych zgodnie z tą metodą jako produktów o niskiej zmienności wartości i tym samym wysokim bezpieczeństwie. Wycena ta nie uwzględnia zmian parametrów oraz ryzyk rynkowych emitenta, aż do momentu jego bankructwa lub powstawania poważnych problemów z obsługą zobowiązań – czytamy w uzasadnieniu do projektu.

Co zamiast wyceny liniowej?


Ministerstwo Finansów proponuje zmiany. Po pierwsze chce ograniczenia użycia metody „liniowej” do instrumentów o terminie zapadalności krótszym niż 92 dni. Czyli np. lokat bankowych czy certyfikatów depozytowych. Po drugie instrumenty o dłuższym terminie zapadalności proponuje wyceniać według wartości rynkowej lub z wykorzystaniem modelu opartego o parametry rynkowe. Pomocna ma w tym być definicja wartości godziwej w myśl Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. 

Wieloletnia praktyka wytworzyła system wyceny produktów dłużnych odbiegający od międzynarodowych standardów. Standardy te oparte są o wycenę rynkową, bądź model zbudowany na bazie obserwowalnych bezpośrednio lub pośrednio danych rynkowych. W wyjątkowych przypadkach dopuszczalna byłaby wycena modelem opartym o parametry nieobserwowalne. Tymczasem praktyka ewoluowała w kierunku dominacji skorygowanej ceny nabycia jako podstawowego sposobu wyceny instrumentów dłużnych, która nie uwzględnia parametrów oraz ryzyk rynkowych emitenta – czytamy w uzasadnieniu do projektu.

Temat jest kontrowersyjny


Można się spodziewać gorącej dyskusji na rynku TFI. Temat nie jest nowy, już w ubiegłym roku rozmawialiśmy z kilkoma przedstawicielami branży. Oto, co na temat przejścia na wycenę rynkową uważa Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI:

– W przeciwieństwie do rynków zachodnich, polski rynek obligacji korporacyjnych jest kompletnie niepłynny i nietransparentny. Podam przykład. Pojawiają się TFI, które już odeszły od wyceny liniowej, twierdząc, że mają wyceny z aktywnego rynku. Wprowadziły sobie taką kategorię „rynek dealerski transakcji bezpośrednich”. Niezorientowany uczestnik funduszy spyta: „O co chodzi?”  – Chodzi o wycenę papierów komercyjnych braną z rynku międzybankowego.

Rynek międzybankowy w Polsce nie pokazuje statystyk, jest nietransparentny i niemonitorowany na bieżąco przez instytucje nadzorcze. W praktyce „wycena rynkowa” z tego rynku często brana jest z jednej lub kilku transakcji, gdzie np. wolumen obrotu jest nieznany. Jasno trzeba powiedzieć, że w ten sposób nie spełniamy jednego z trzech podstawowych kryteriów uznawania rynku za aktywny – cena nie jest powszechnie publikowana. Brak informacji z rynku międzybankowego to jest prawdziwy problem. Nie ma stron internetowych, na których publikowane byłyby wolumeny transakcji, informacje o popycie/podaży itd. Co więcej, czasami można mieć wątpliwości czy do transakcji na tym rynku faktycznie dochodzi. A jeśli już dochodzi, to nierzadko budzą one dużo wątpliwości – mówił Zbigniew Jakubowski w wywiadzie z października ubiegłego roku.

Wątpliwości miała również Izabela Sajdak, zarządzająca funduszami dłużnymi w BPS TFI.

– (…) Wprowadzenie takiego wymogu przez ustawodawcę nie zmieni faktu, że obrót obligacjami na rodzimym rynku będzie bardzo mały.    Nie wydaje mi się, żeby ustawodawca wpłynął na podmioty, żeby obracały tymi instrumentami, a już na pewno na rynku regulowanym, skoro gros transakcji ma miejsce na rynku międzybankowym. Niski obrót obligacjami utrudnia nie tylko możliwość dokonywania wyceny obligacji rynkowo, ale także pozyskiwanie parametrów rynkowych, które mogłyby być wykorzystywane przy wycenie papierów. Przy niskich obrotach na rynku wiarygodność samych wycen jak i parametrów do ich sporządzania jest daleka od pożądanej.

Kolejna sprawa to model wyceny. O ile Ministerstwo nie zaproponuje jednego modelu dla wszystkich, a nie sądzę, żeby tak było, to będziemy mieć sytuację, w którym jedno TFI może wyceniać bardzo konserwatywnie daną obligację, podczas gdy drugie znacznie bardziej liberalnie – mówiła Izabela Sajdak w wywiadzie z września ubiegłego roku.

Rozporządzenie wejdzie w życie od 1 stycznia 2020 roku. Trzeba pamiętać, że po przejściu na wycenę rynkową lub z wykorzystaniem modelu mającego imitować wycenę rynkową, wykresy notowań jednostek wielu funduszy, w szczególności obligacji korporacyjnych, będą cechować się większą zmiennością. Rzadko będziemy widzieć notowania funduszy idące „jak po sznurku”.

Wojciech Kiermacz
Analizy
Online
 
 

TAGI:

fundusze dłużnefundusze dłużne polskie korporacyjneMinisterstwo Finansówobligacje

zobacz także

↑ na górę