​Chiny znów budzą niepokój

11.10.2018 | Zespół Analiz Online
Źródło: FotograFFF / Shutterstock.com
W ostatnich latach dwukrotnie sytuacja na chińskim rynku finansowym stała się powodem nerwowości i wyprzedaży na giełdach. Obecnie znów zaczyna niepokoić.

Obawy związane z tym, co dzieje się w chińskiej gospodarce są wśród inwestorów żywe już od dawna. Początkowo sprowadzały się do rosnącego zadłużenia oraz skutków spowolnienia tempa wzrostu. Później pojawiła niepewność dotycząca konsekwencji zmiany modelu rozwoju gospodarczego, a ostatnio doszło do tego zaostrzenia relacji ze Stanami Zjednoczonymi i rozpoczęcie wojny handlowej przez administrację Donalda Trumpa. Każdy z tych powodów okresowo silnie negatywnie oddziaływał na sytuację na globalnych rynkach finansowych oraz na giełdach towarowych.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Najpilniej przez inwestorów śledzone są notowania juana. Jego gwałtowna dewaluacja w sierpniu 2015 r. doprowadziła do mocnych spadków na światowych parkietach, odczuwalnych nie tylko na emerging markets, ale także i na giełdach rozwiniętych, nie wyłączając Wall Street. Druga, jeszcze mocniejsza fala paniki, rozpoczęła się na przełomie lat 2015-2016 i trwała kilka tygodni. Z czasem sytuacja uległa uspokojeniu, choć chińska waluta osłabiała się do końca 2016 r. W sierpniu 2015 r. za dolara trzeba było płacić około 6,5 juana, w styczniu 2016 r. 6,7 juana, a w grudniu 2016 r. niemal 7 juanów. Od marca obecnego roku dolar zdrożał już z 6,3 do ponad 6,9 juanów, czyli o prawie 10 proc., a chińska waluta zbliża się do rekordu słabości sprzed dwóch lat.

Na razie nie spowodowało to większego niepokoju, ale sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana niż wówczas, między innymi ze względu na wojnę handlową, której skutki wkrótce mogą zacząć być odczuwalne w gospodarce. Co prawda chińskie władze zapewniają, że w handlowych potyczkach nie będą używały kursu waluty jako oręża, jednak dynamiczne osłabienie juana jest faktem, a impulsem by ta kwestia zaczęła znów negatywnie wpływać na rynki finansowe są formułowane przez Donalda Trumpa oskarżenia wobec Chin o manipulacje walutowe. Niewykluczone, że w najbliższych dniach amerykański Departament Skarbu wyda w tej sprawie oficjalne oświadczenie, co doprowadziłoby do dalszego zaostrzenia sytuacji i wzrostu niepokoju na rynkach. Choć przyczyn ostatnich mocniejszych spadków na nowojorskiej giełdzie upatruje się raczej we wzroście rentowności amerykańskich obligacji, to jednak nie można wykluczyć ich związku także z obawami związanymi z zachowaniem chińskiej waluty. Głównym powodem słabości juana jest prawdopodobnie odejście od polityki delewarowania chińskiej gospodarki oraz powrót do stymulacji monetarnej, a więc działań mających na celu wsparcie gospodarki w warunkach zagrożenia wojną handlową. Ten dość poważny zwrot w chińskiej polityce może zastać także potraktowany jako powód do niepokoju.

Obawy są wyraźnie widoczne także na chińskiej giełdzie. W drugiej połowie września Shanghai Composite spadł do poziomu najniższego od stycznia 2016 r., czyli dołka po poprzednim tąpnięciu, a od początku roku stracił już ponad 20 proc. Powrót do luzowania polityki pieniężnej sprowadził o około 0,5 punktu procentowego w dół rentowność chińskich obligacji skarbowych, która na początku obecnego roku przekraczała 4 proc.

Cały ten zestaw czynników niekorzystnie komponuje się z perspektywą zaostrzenia amerykańsko-chińskiej wojny handlowej oraz jej konsekwencji dla gospodarki światowej, dla której prognozy i tak nie są optymistyczne, czego najlepszym dowodem jest niedawne obniżenie szacunków tempa jej wzrostu przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy na obecny i przyszły rok.

Roman Przasnyski

TAGI:

Chiny

zobacz także

↑ na górę